wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 23

                                                       ~~~Ola~~~

Patrzyłam tępo na drzwi, starając ogarnąć sytuację.
Spojrzałam wrogo na chłopaka, którego wzrok ciągle czułam na sobie. Patrzyłam w jego oczy przepełnione hmm... Uczuciem? Miłością?
- Ola...- odezwał się i zaczął do mnie pomału podchodzić.
Przypomniał mi się dzień z przed kilku miesięcy. Dzień kiedy Nathan mnie "przepraszał".
Wtedy podchodził do mnie pomału z uśmiechem na twarzy i wzrokiem, dokładnie takim samym jak teraz.
- Nie podchodź- warknęłam. Nie chciałam czuć jego dotyku, zapachu jego perfum, które kochałam. Wiedziałam, że gdy podejdzie do mnie i mnie dotknie, od razu zmięknę i mu przebaczę. Nie mogłam być taka łatwa.
- Ola porozmawiaj ze mną- usłyszałam po raz kolejny głos w którym nie dało się nie wyczuć nadziei.-Nie odtrącaj mnie...
- Powiedziałam nie podchodź ! - powiedziałam ponownie, gdy pomimo mojego wcześniejszego ostrzeżenia, dalej to robił.
Coraz bardziej wyczuwałam jego piękne perfumy. Usiadłam na końcu łóżka i podciągnęłam nogi do brody lekko przyciskając je do brzucha. Oparłam czoło o kolana i zamknęłam oczy.
Nie mogłam na niego patrzeć, nie chciałam...
Cały czas czułam na sobie jego wzrok. Jego zapach był coraz bardziej wyraźny, a łóżko lekko się ugięło. To był znak, że jest tuż obok. Za chwile mnie dotknie, a ja z zmięknę. Do cholery nie może tak być!
Spojrzałam w jego tęczówki, które były blisko mnie, niebezpiecznie blisko- Czego Ty ode mnie oczekujesz?
- Chcę, żebyś tylko ze mną porozmawiała- dotknął mojej ręki, a moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, którego się obawiałam.
- A mamy o czym? Przecież masz mnie za dziwkę- do moich oczu napłynęły łzy
Chłopak patrzył mi w oczy i zacisnął wargi;- To nie jest prawda.
- No wcale. Tylko tak dla żartów, oskarżałeś mnie o zdradę!
- Nie złość się, nie możesz- uśmiechnął się, dotykając mojej nogi- nie ściskaj tak brzucha.
- Nie mów mi co mam robić-warknęłam- Sama wiem jak zadbać o siebie i MOJE dziecko- zaznaczyłam dosadnie
- To jest także moje dziecko, Ola.
- Tatuś się znalazł !-prychnęłam- Żałosny jesteś wiesz?
- Ola możemy normalnie pogadać, bez sarkazmu i chamstwa?!- podniósł głos
uniosłam ręce w obronnym geście- Co chcesz mi powiedzieć?
- A nie będziesz mi przerywać?
- Nie będę- mruknęłam i oparłam brodę o kolana- Słucham...
- Wiem, że zachowałem się jak szczeniak. Jak jakiś dzieciak... ale... wystraszyłem się... Nie wiedziałem co mam o tym myśleć. Dlatego tak... impulsywnie zareagowałem. To dla mnie nowa sytuacja i ciężko mi było ogarnąć fakt, że zostanę Ojcem- uśmiechnął się szeroko- Teraz wiem, że jestem na to gotowy. Żeby wychowywać z Tobą dziecko. Bo Cię Kocham..-na jego ostatnie słowa uśmiechnęłam się kącikiem ust i spojrzałam mu w oczy- Wiem, że masz mnie za dupka i rozumiem Twoją nie chęć do tej rozmowy, ale ja Cię Kocham i nie odpuszczę. Będę walczył o Ciebie i o mojego Syna, bądź Córkę. Je też pokochałem. Dopiero jak Liz wybiegła za mną otrzeźwiałem i ogarnąłem co zrobiłem. Przepraszam Cię za to. Wybacz mi proszę...
- Nathan... ja... nie wiem... co mam Tobie powiedzieć. Nie mogę zapomnieć tego.
Chłopak przysunął się do mnie i oparł swoje czoło o moje- Kocham Cię i będę się starał, będę czekał tak długo jak potrzeba. Nie odpuszczę, bo chcę być przy Tobie- wyszeptał i pocałował mnie w czoło
- Odbierasz mi zdrowe myślenie Kochanie- mruknęłam, dotykając jego policzka.

Chłopak uśmiechnął się szeroko i musnął delikatnie moje usta, jednak widząc mój grymas na twarzy, zachichotał i pocałował mnie "tak jak należy". Wplotłam palce w jego włosy i cieszyłam się tym pocałunkiem. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie.
Teraz już nie miałam, żadnych wątpliwości; Kocham go. Kocham go nad życie.

Oderwaliśmy się od siebie i patrzyliśmy w oczy- Kocham Cię Palancie- wyszeptałam, a po moim policzku spływała pojedyńcza łza, którą chłopak wytarł kręcąc głową;
- Nie płacz- pocałował mnie w czoło
- Ale to ze szczęścia - spojrzał mi w oczy- teraz już będę szczęśliwa- uśmiechnęłam się
- To znaczy, że mi wybaczasz?- uniósł brwi
Nic nie odpowiedziałam tylko odsunęłam się od niego i sięgnęłam po torbę z zakupami, której jeszcze nie wypakowałam, z której wyciągnęłam mały pakunek;- Proszę... Tato-podałam mu je.
Chłopak uśmiechnął się i otworzył pakunek. Odłożył je na bok i przekręcił mnie na plecy. Podciągnął moją bluzkę i czule pocałował mój brzuch- Też Cię Kocham Maleństwo - powiedział, a ja poczułam kopniaka
- To chyba miało znaczy "ja Cię bardziej Tato"- zachichotałam
- To jest w ogóle możliwe?- uśmiechnął się i nachylił nade mną
- Ale, że co?
- Że można bardziej kochać niż ja Was- pocałował mnie czule
- My Ciebie też i to baaaaardzo.
Chłopak położył głowę na moim brzuchu.
Leżeliśmy tak w ciszy dłuższą chwilę;
- Widziałaś to?!- poderwał się z szerokim uśmiechem
- Co?
- Kopnęło i widziałem stópkę!... Znowu!
- Nathan nie podniecaj się tak to normalne- zaczęłam się śmiać z jego reakcji.
- Musze to uwiecznić!- wyciągnął telefon i zrobił zdjęcie mojego brzucha w momencie gdy dziecko kopnęło- Patrz jak twórczo- wyciągnął telefon w moją stronę;
- Bardzo ładnie- pogłaskałam go po ręce- Tylko nie wstawiaj tego na Twitter'a- upomniałam go
- Czemu?
- Ty to jednak głupi jesteś- prychnęłam- Zaraz by wyszło na jaw, że będziesz miał dziecko z jakąś tajemniczą dziewczyną, z którą Cię nikt nie widział i ani Ty, ani chłopaki nie mielibyście życia.
- Tak z tym masz racje- schował telefon i dał mi buziaka- Kurczę Kochanie jaka Ty jesteś śliczna- wymruczał, a ja poczułam, że oblewam się purpurą -Bardzo ładnie Ci w krótkich i ciemnych włosach
- Ugh... Nie słodź już- odepchnęłam go, a on zaczął się śmiać i ułożył się  z powrotem na moim brzuchu.
Po chwili usłyszeliśmy zgrzytanie zamka i drzwi się otworzyły;
- Mówiłam, że to podziała?- powiedziała Klaudia
- Miałaś rację, jesteś genialna- przybiły "żółwika"
- O czym mówią?- zapytał Nath
- O tym, że moja siostra jest strasznie głupia!- wyjęłam poduszkę spod pleców i rzuciłam w Klaudie
- A możesz po mojemu?- zaśmiał się Nathan
- Przepraszam- mruknęłam, ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam
Dziewczyny zamruczały, a ja nie przerywając pocałunku pokazałam im środkowego palca;
- Ej!- krzyknęły równo
- Też Was Kocham- puściłam im buziaka
- Nie grzeczna jesteś- Nathan pogroził mi palcem i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
 
~
*************************************************************************************
Witam moje Kochane!
 
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam!!
Nie pisałam tak długo nic, bo miałam od groma nauki, obowiązków i... nie miałam weny ;(
Tęskniłam za Wami, wiecie?
 
Dlatego spięłam poślady i napisałam dla Was ten oto rozdział, bo moja wierna Rybka się niecierpliwiła :D
Mam nadzieję, że się Wam spodoba i będziecie się cieszyć z takiego obrotu sprawy ;p
 
Ale nie będzie wiecznej sielanki, jeszcze trochę się podzieje zobaczycie.! :D
To chyba tyle...
Jak macie jakieś pytanka to wiecznie aktywny mail: ola.olaa16@gmail.com
;D Odpowiem na wszystkie Wasze maile :p
 
Następny postaram się napisać jak najszybciej
 
Dobra a tym czasem lece na romans z książką do Rachunkowości i sprawozdawczości komputerowej -,-
Jak bym bardzo marudziła, to weźcie kopnijcie mnie w tyłek, za to, że wybrałam taki głupi kierunek, co? :p
 
Całus w czółko, KaMa ;***
 
Zapraszam Was także na bloga Rybki31632, która dopiero zaczyna nowe opowiadanie i na prawdę polecam ;D
 
 
 
 
 
 


środa, 30 października 2013

Rozdział 22

                                                     ~~~Ola~~~
 Cały wieczór przesiedziałam z Ciocią i Mattem. Jednak około godziny 21 zmęczenie wzięło górę, więc życzyłam wszystkim dobrej nocy i udałam się do mojego pokoiku.
Weszłam do środka, zapaliłam światło i podeszłam do okna, po czym uchyliłam je.
Wzięłam z szafki piżamę i już miałam wychodzić z pokoju do łazienki, gdy usłyszałam jakiś znajomy dźwięk. Nie mogłam konkretnie określić skąd pochodził owy dźwięk więc zamknęłam drzwi;
- I found you in my darkest hour
I found you in the pouring rain
I found you when I was on my knees

Podeszłam nie pewnie do okna i otworzyłam je na oścież. Wyjrzałam na podwórko i serce zaczęło mi bić szybciej. Na dole stał Nathan. Śpiewał "I Found You", a w ręku trzymał bukiet róż.

-And your light brought me back again
Found you in a river of pure emotion
I found you, my only truth
I found you and the music played
I was lost, till I found you, you, you
Till I found you, you, you

Gdy skończył spojrzał na mnie. Patrzyłam na niego tępo i nie wiedziałam co mam zrobić;
- Ola proszę Wybacz mi ! Kocham Cię ! - wykrzyczał, a mnie coś zabolało.
Nie mogłam zapomnieć o tym o co mnie oskarżył. Fakt Kochałam go i Kocham w dalszym ciągu, ale ja tak nie potrafię. Nie umiem.
Poczułam, że łzy napływają mi do oczu. Przygryzłam wargę i poczułam spływające po moich policzkach łzy;
- Nathan ja... ja nie potrafię... Przepraszam...- powiedziałam i zamknęłam okno.
Zapłakana położyłam się na łóżko. Czułam się bezradna. Nie potrafiłam opanować płaczu, bardzo mnie to bolało. A miałam być twarda...
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi;
- Zostawcie mnie samą- powiedziałam przez łzy, lecz ktoś dalej znęcał się nad drzwiami.
Podeszłam do nich i z impetem je otworzyłam. Już miałam coś powiedzieć, ale mnie zatkało. Stałam i patrzyłam na gościa, a po moich policzkach dalej spływały łzy;
- Duśka Skarbie, co Ty tu robisz?- rzuciłam się na szyję dziewczynie
- Wiesz doszły mnie słuchy, że pewien palant nie wierzy, że nosisz jego dziecko- uśmiechnęła się i przetarła mi mokre policzki- Siostra on nie jest wart Twoich łez.
- Wejdź- zaprosiłam ją do środka.
Weszła pomału opierając się na jednej kuli i usiadła na łóżko. Zamknęłam drzwi i usiadłam obok opierając się o wezgłowie.
- Powiedz mi jak to było wszystko od początku- odezwała się po chwili
- Co tu opowiadać?- mruknęłam- Najpierw widziałam go jak całuję się z fanką, potem jak mu powiedziałam, a raczej pokazałam, że jestem w ciąży- łzy znów zaczęły spływać po moich policzkach- To mi nie uwierzył i wyszedł, zostawiając mnie z tym wszystkim samą. A teraz stoi pod oknem-wskazałam na okno- i śpiewa piosenkę, którą napisał, dla mnie. I w ręce trzyma bukiet róż. Nie znoszę róż, ale jeszcze o tym nie wie.
- Stoi tam?
- Tak.- mruknęłam i wytarłam policzki.
- I Cię poznał?- zaśmiała się
- Czemu miałby mnie nie poznać?- uniosłam brwi
- No bo ja Cię nie poznałam, dopiero jak się na mnie rzuciłaś- uśmiechnęła się szeroko, dotykając moich włosów- Wyglądasz Ślicznie. Dawno nie widziałam Cię w ciemnych włosach.
- No coś musiałam w sobie zmienić... Postanowiłam sobie, że będę twarda, ale jestem głupia i nie potrafię, bo ja go Kocham. Tak cholernie go Kocham, a on musi ciągle podkładać mi kłody pod nogi- schowałam twarz w dłonie- Klaaudia- jęknęłam- co ja mam zrobić?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Wstała i powoli wyszła z pokoju...

                                                    ~~~Klaudia~~~

Zeszłam pomału ze schodów, uśmiechając się ciepło do chłopca, który siedział w salonie.
- Matt?
- Tak?- podbiegł do mnie od razu- W czymś mogę pomóc?
- W sumie miałabym prośbę.-dotknęłam jego ramienia-Zaprowadzisz mnie pod okno pokoju Oli?zajrzał na mnie zdziwiony- Okay, chodź.
Założyliśmy kurtki i buty po czym wyszliśmy na mroźne podwórko. Chłopiec trzymał mnie za rękę prowadząc pomału w odpowiednie miejsce.
- Ola! Proszę! Wybacz mi! Kocham Cię!- usłyszałam głos Nathana w oddali
- Dobra Matt dziękuję- powiedziałam cicho do chłopca- Już sobie poradzę- uśmiechnęłam się i odprowadziłam chłopca wzrokiem. Gdy zniknął za rogiem domu, westchnęłam głośno i powoli ruszyłam w kierunku Nathana.
Zajrzałam za róg i zobaczyłam szatyna stojącego z ogromnym bukietem w ręce.
- Nathan- powiedziałam dosadnie, a jego szmaragdowe tęczówki spoczęły na mnie
- Znamy się?
- Nie. Ale podejrzewam, że słyszałeś o mnie. To ja jestem powodem, waszego rozstania. To przeze mnie Ola musiała wrócić na tyle miesięcy do Polski. Jestem Siostrą Oli- stanęłam odważnie na przeciw niego- Mam na imię Klaudia.
Chłopak patrzył na mnie uważnie, ale po chwili uśmiechnął się, podszedł do mnie i podał dłoń;
- Miło mi Cię poznać. Ola wiele o Tobie wspominała- uśmiech nie schodził mu z ust
- Tak ja również wiele o Tobie słyszałam.- powiedziałam ostro- Na przykład to, że jesteś Palantem wiesz? Jak mogłeś nie uwierzyć Oli, że nosi Twoje dziecko?!- wkurzyłam się
- To był impuls. Dla mnie to było nie możliwe- spuścił głowę- Zadziałałem zbyt pochopnie wiem. Ale przemyślałem to wszystko i jestem pewny swoich uczuć do Oli. Kocham ją i pokochałem to dziecko- spojrzał mi w oczy- Chcę naprawić ten błąd, ale nie wiem jak...
- Po pierwsze wyrzuć te kwiaty- spojrzał na mnie dziwnie- Moja siostra nienawidzi róż.- rzucił je na trawę.- A teraz chodź- chwyciłam jego dłoń i pociągnęłam za sobą.
Weszliśmy do mieszkania, gdzie ściągnęliśmy kurtki i buty.
Znów złapałam go za rękę i poprowadziłam na schody. Stanęliśmy przed drzwiami pokoju Oli;
- Poczekaj chwile- wyszeptałam i weszłam do pokoju.
Ola leżała na łóżku i patrzyła w sufit;
- Siostra jest jedno rozwiązanie- powiedziałam i wyjęłam klucz z zamka- Jak sami nie potraficie się pogodzić, to ja Wam pomogę
- Jak?
Nic nie odpowiedziałam tylko otworzyłam drzwi- Wejdź- zwróciłam się do chłopaka, który nie pewnie wszedł do pokoju
- Co on tu robi?!- krzyknęła zła po Polsku
- Jak już mówiłam, pomogę Wam- zaczęłam wychodzić z pokoju- I nie wypuszczę Was stąd póki miedzy Wami nie będzie zgody- powiedziałam i szybko zamknęłam drzwi na klucz;
- Klaudia otwórz te drzwi!- krzyknęła
- Nie ma takiej opcji! Wypuszczę Was dopiero jak się pogodzicie!- powiedziałam i z pełną satysfakcją zeszłam na dół. Zasiadłam na sofie pomiędzy kuzynem, a kuzynką;
- Co tam się działo?- zapytała Liz
- Trwa akcja "Zgoda"- zaśmiałam się
- Jak Ty to zrobiłaś?
- A wiesz... Ma się swoje sposoby..- pokazałam jej klucz, którym pomachałam
- Jesteś wielka!
- Tak, wiem- uśmiechnęłam się triumfalnie.


************************************************************************************
Hej :)

Witam Was po dość długiej przerwie :)

Przepraszam, że tak długo musiałyście czekać, ale brak weny i nawałnica nauki mnie przytłoczyła.
Co tu dużo mówić; Druga technikum to nie przelewki ;)

Dziękuję bardzo Rybce31632, która jako jedyna skomentowała poprzedni rozdział i to właśnie ten rozdział dedykuje jej :)
Dziękuję ;**

Następny rozdział postaram się napisać jeszcze w tym tygodniu jak dam radę :)

Pozdrawiam KaMa <3

niedziela, 20 października 2013

Rozdział 21

Siedziałyśmy z Olą w kawiarence prawie godzinę.
Niestety Pan Sykes nie zjawił się... Miałam nadzieję, że już wszystko się ułoży i moja Kuzynka będzie wreszcie szczęśliwa, ale On znów zawiódł.
 Przez cały czas uśmiechała się, śmiała... ale gdy tylko zeszłam na temat Natha... Spuszczała głowę, uśmiech z jej twarzy momentalnie schodził, unikała mojego wzroku i starała się jak najszybciej urwać temat.
Nie chciałam jej już bardziej dołować więc postanowiłam nie zaczynać znów tego drażliwego tematu.
Po zapłaceniu rachunku i zostawieniu napiwku dla kelnerki ruszyłyśmy do wyjścia z Galerii.
Rozmawiałyśmy o bardzo neutralnych rzeczach.
Ola na prawdę bardzo cieszyła się z faktu, że zostanie mamą, pomimo młodego wieku. No cóż co tu dużo mówić w wieku 20 lat nie każda dziewczyna chciała by zajść w ciąże. Większość z Nas na pewno wpadło w jakiś szał i wiele innych emocji, ale nie Ola.
Ona odkąd ją poznałam, była oazą spokoju. Więc nie zdziwiła mnie jej radość z powodu dziecka.
- Słuchasz mnie?- zaśmiała się , wyrywając z rozmyślań.
- Przepraszam Cię zamyśliłam się- uśmiechnęłam się- O czym mówiłaś?
- Co się z Tobą dzieję?- ponownie się zaśmiała, unosząc brwi
- Nic, nic- zapewniłam- Ale fajne ciuszki kupiłyśmy dla maleństwa nie? Te sukieneczki też śliczne- powiedziałam, a dziewczyna patrzyła na mnie z uwagą, ale po chwili zrozumiała, że nie chcę o tym gadać i odpowiedziała;
- Tak, masz rację.
Resztę trasy do domu , przebyłyśmy w ciszy. Każda z Nas patrzyła przed siebie, pogrążona w swoich myślach.
Ja myślałam nad tym jak sprawić by moja kuzynka była szczęśliwa. Bo w pełni szczęśliwą nie mogłam jej nazwać jeśli jej przyszłość miała polegać na samotnym wychowywanym dziecka, które musi mieć Ojca. Nie ważne jak się wcześniej zachował, ale ewidentnie przemyślał wszystko i chcę pomóc Oli w najtrudniejszych chwilach. Chwilach, które nadchodziły wielkimi krokami.
Gdy dotarłyśmy do domu, zdjęłyśmy kurtki i buty, po czym udałyśmy się do salonu.
Siedział tam mój brat wraz z mamą, która ucieszyła się na nasz widok.
Zastanawiałam się jak to jest, że dziewczyna ma takie wspaniałe podejście do dzieci.
Widziałam jak mój brat do niej lgnie. Nie byłam zazdrosna, cieszyłam się, że chociaż on mógł sprawić, że Oli uśmiech był szczery, a nie udawany.
Pokazałyśmy obojgu nasze zakupy, pośmiałyśmy się i poszłyśmy na obiad.

W trakcie posiłku wymyśliłam pewien plan, który mógł zadziałać.
Gdy znów wszyscy zasiedli w salonie, ja poprosiłam Kuzynkę, aby pożyczyła mi telefon;
- Po co Ci?- spytała
- Nie wiem, gdzie mam mój telefon. Zadzwonię do siebie zlokalizuje mój i oddam Ci go- uśmiechnęłam się
- Okay, masz- podała mi urządzenia, a ja odeszłam do przedpokoju. Wyciągnęłam swój telefon z kieszeni kurtki i wpisałam numer Nathana i Toma. Ten drugi na wszelki wypadek ;).
Weszłam z powrotem do salonu, podziękowałam za użyczenie urządzenia i pobiegłam na górę, do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na zamek i od razu wybrałam odpowiedni numer.
Po dwóch sygnałach oczekiwania usłyszałam znajomy głos;
- Halo?
- Cześć tu Liz.
- Ooo Liiizzz- chłopak był bardzo rozbawiony- jak miło Cię słyszeć
- A mi nie- odpowiedziałam ostro- Nathan miałeś się starać o Olę. Miałeś być już dawno temu w galerii i starać się, aby przebaczyła Tobie i pozwoliła wychować raz z Nią WASZE dziecko
- Byłem w galerii. 15 minut po tym jak odebrałaś, ale Was nie było w tej kawiarence. Nie było mojej blond śliczności..
- Bo Ola nie jest już Blondynką!- krzyknęłam, ale po chwili przeklnęłam samą siebie za to- I co z żalu, że nie spotkałeś poszedłeś się upić?- zironizowałam
- Ja... Nie... Jestem... Pijany- każde jego słowo zostało przerwane przez czknięcie.
- Właśnie widzę. Wiesz co Ci powiem, nie jesteś wart Oli- wkurzyłam się- Zamiast się starać, przyjechać tu.... nie ważne, zrozumiesz to może kiedyś.
- Ja nie jestem wart Oli?- podniósł głos
- A jesteś? Zrobiłeś jej dziecko, a teraz co?
- Nie Twoja sprawa!
- Może i nie, ale dla mnie liczy się najbardziej szczęście Oli i Waszego dziecka w przeciwieństwie do Ciebie- rzuciłam wkurzona i rozłączyłam się.
Rzuciłam telefonem o ścianę, który rozbił się na drobne kawałeczki, wywołując nie mały huk i... dziurę w ścianie. Zdziwiłam się, że mam aż tyle siły, aby to zrobić.
Po chwili usłyszałam dobijanie się do drzwi;
- Liz? Co się stało?- mama
- Eliza, Słońce otwórz- Ola
Spojrzałam w stronę lustra, poprawiłam włosy i podeszłam do drzwi. Przekręciłam zamek i otworzyłam drzwi;
- Nic się nie stało. Wkurzyłam się i rozwaliłam telefon- wskazałam na zniszczone urządzenie, a raczej pozostałości z niego
Spojrzały się na mnie dziwnie i nic nie mówiąc poszły z powrotem do salonu.
Załamana, że nic z mojego planu nie wyszło rzuciłam się na łóżko dalej myśląc nad tym, co mogę jeszcze zrobić.

**********************************************************************************
Heeeej Słoneczka ;D

Dzisiaj jest dość krótko, bo chciałam  coś napisać, a dopiero co wróciłam z Rodzinnego obiadku u babci, który troszkę się przedłużył...
Nienawidzę takich spotkań -,-

No nic... Wracając...
Dzisiaj były przemyślenia Elizabeth :) Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)
W ciągu 15 minut napisałam rozdział i wydaje mi się, że nie jest głupi :D
A to wszystko dzięki Wam Kochane!

Dziękuję, Dziękuję i jeszcze raz dziękuję :D

Jeśli mogłabym prosić Anonimków jakby mogli się podpisywać, imieniem lub pseudonimem jak kto woli :)
Z góry dziękuję :D
I dziękuję Tobie Lexy za komentarz ;**

Następny wyskrobie dla Was jak najszybciej będę mogła :)

A więc życzę Wam udanego tygodnia i samych piąteczek  ;p

Buziaki KaMa <3

czwartek, 17 października 2013

Rozdział 20

Wstałam rano, z mieszanymi uczuciami. Już sama nie wiedziałam co mam zrobić.
Z jednej strony bolało mnie to w dalszym ciągu, ale z drugiej wczorajsza rozmowa z "egoistyczną świnią" bardzo mi pomogła i troszkę podniosła na duchu ;>.
Wstałam nie chętnie z łóżka i podeszłam do okna. Odsłoniłam masywne, ciemne zasłony.
Była piękna pogoda. Różnokolorowe liście na drzewach pięknie lśniły od mocno bijącego słońca.
Piękna pogoda nie zapowiadała, nadchodzącej zimy. Nie przypominało to ani trochę pogody w Polsce. Zazwyczaj w tym czasie w moim kraju zaczynał padać śnieg, a liści na drzewach już prawie nie było.
Patrząc na ten piękny krajobraz przed moim oknem, pomyślałam, że czas  na zmiany.
Muszę coś w sobie zmienić.
Postanowiłam, że będę twarda i nie dam się wszystkim przeszkodą, które mnie spotykają.
Ale nie myślałam tylko o zmianie psychicznej ;).
Z uśmiechem na twarzy poszłam do łazienki i ustałam przed lustrem. Patrzyłam na swoje odbicie i zastanawiałam co mogę zmienić.
Co widziałam w sobie? Smutną, nudną blondynkę w długich włosach sięgających prawie do pasa.
Szczerze? Znudził mi się mój wygląd.
Więc czas na zmiany! ;).
Wykonałam poranną toaletę, ubrałam się w to. Umalowałam się delikatnie, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół, gdzie spotkałam wujka i Liz;
- Dzień Dobry- uśmiechnęłam się do Nich
- Dzień Dobry- odpowiedzieli równo
Usiadłam przy stole, nalałam sobie herbaty i zaczęłam robić kanapki. Czułam na sobie podejrzliwy wzrok Kuzynki, postanowiłam przerwać tą dręczącą cisze;
- Liz Słońce, co dzisiaj robisz?
- Dzisiaj mam wolne, nie idę na wykłady więc siedzę w domu. A czemu pytasz?
- Bo miałabym dla Ciebie propozycje- uśmiechnęłam się
- Jaką?
- Poszłabyś ze mną na zakupy i do fryzjera?
- Bardzo chętnie- rozpromieniła się
- Czas coś zmienić w życiu, prawda?
- Oczywiście- odpowiedział wujek i pogłaskał mnie po ramieniu- To ja Wam dziewczynki- pocałował nas w czoło- życzę miłego dnia. Do zobaczenia
- Dziękujemy i nawzajem- odpowiedziałyśmy
- To ja lecę się przebrać i idziemy
- Okay- uśmiechnęłam się
Po 15 minutach byłyśmy już w drodze do galerii.
Weszłyśmy do wnętrza ogromnego budynku. Było bardzo dużo świątecznych ozdób, wszędzie pisało "Happy Christmas". Poczułam już ducha świąt ;).
- To co pierwsze?- spytała Liz wyrywając mnie z podziwiania wystaw
- Hmm... może fryzjer?
- Okay, To chodź zaprowadzę Cię do najlepszego fryzjera - chwyciła moją dłoń i pociągnęła za sobą.
Weszłyśmy do salonu i podeszłyśmy do jakiejś kobiety w czapce Świętego Mikołaja. Uśmiechnęła się ciepło i po skonsultowaniu z Nami skierowała nas do człowieka o imieniu Justin.
Spojrzałam z przerażeniem na Liz, bowiem nigdy wcześniej nie obcinał mnie facet.
Dziewczyna uśmiechnęła się pokrzepiająco i wyszeptała na ucho;
- Nie martw się. Justin jest najlepszy- poklepała mnie po ramieniu i usiadła na kanapie. Ja usiadłam na krześle naprzeciwko lustra i zaczęłam bawić się włosami.
Po chwili przyszedł wysoki, młody mężczyzna z tatuażem na prawej ręce;
- Cześć jestem Justin- podał mi rękę- zajmę się dziś Twoimi włosami.
- Alex- powiedziałam i uścisnęłam jego dłoń
- Ooo cześć Elizabeth- podszedł do dziewczyny i przytulił ją
- Cześć Juss- uśmiechnęła się- To moja kuzynka, zajmij się ją dobrze, musi pięknie wyglądać. Zrób ją na bóstwo- puściła mu oczko
- Dobrze Piękna- podszedł do mnie i zaczął przeczesywać moje włosy palcami- Co byś chciała z tymi pięknymi włoskami zrobić?- patrzył na moja odbicie w lustrze
- Jak mam być szczera to sama nie wiem. Myślałam, raczej o radykalnych zmianach. Znudziły mi się długie, blond włosy.
- Czyli myślałaś raczej o krótkich, tak?
- Dokładnie, tak mniej więcej dotąd- pokazałam na ramiona- chce coś prostego, co łatwo będzie się układać, bez wynalazków.
- Mhm.. a co byś powiedziała na krótsze włosy? Takie dotąd?- pokazał do połowy szyi
- Myślisz, że to będzie dobre?- usłyszałam głos Liz
- Tak, bo Alex ma pociągłą twarz, a ta długość podkreśli jej kształt.
- Mi pasuje- uśmiechnęłam się szeroko
- Okay. Zmienić chcesz też kolor?
- Tak, myślę że zmiana koloru to podstawa. Kiedyś miałam naturalne czarne włosy, a w wieku 14 lat na znak buntu przefarbowałam się na blond. Za kilka dni mam urodziny i pomyślałam, że po 6 latach czas wrócić do starego koloru.
- To będzie świetnie wyglądać- położył ręce na moich ramionach- Masz śliczne niebieskie oczy i to podkreśli je i pokaże ten błysk- zaśmiał się- No to bierzmy się do pracy- klasnął i zatarł ręce....

3 godziny później:

- Słońce... Wyglądasz rewelacyjne- wzdychała Liz
- Dziękuję- uśmiechnęłam się patrząc w odbicie.- I Tobie Justin. Dobra robota- przytuliłam go
- Do usług- zaśmiał się- Jak Ci odrosną włosy to zapraszam, wymyślimy coś jeszcze.
- Niedługo to będę ją tu siło przyciągać- pokazała na mnie palcem
- Czemu?
- Bo jest w ciąży, a po porodzie najważniejsze będzie dziecko, więc będzie się zaniedbywać
- A no to rozumiem. Właściwie to nie widać, że jesteś w ciąży.- uśmiechnął się
- Dobra to chyba idziemy, nie ?- klasnęła w dłonie Liz
- No chyba tak- uśmiechnęłam się i podziękowałam. Ostatni raz poprawiłam grzywkę i w pełni zadowolona ze swojego wyglądu wyszłam z salonu.

- To teraz gdzie?
- Może tam?- wskazałam na sklep z ciuszkami dla dzieci. Nie ukrywam, że odkąd jestem w ciąży mam jazdę na tego typu rzeczy. No cóż... Instynkt Macierzyński robi swoje ^^.
Weszłyśmy do sklepu i oniemiałam.
Wszędzie było pełno przeuroczych ciuszków dziecięcych; od niemowlaka do dzieci w wieku 6 lat.
Liz od razu zaciągnęła mnie na dział "Niemowlę".
Chodziłyśmy i podziwiałyśmy urocze malutkie ciuszki. Rozdzieliłyśmy się, a ja rzuciłam się na body z napisami. W takich miejscach jest dużo ciekawych i zabawnych ciuszków. Widziałam przeróżne. Zauroczył mnie napis "Udaje słodziaka, bo chcę buziaka".
Z uśmiechem na twarzy podążyłam dalej i napotkałam się na Body.
Patrzyłam na wszystkie półki i w oczy rzuciły mi się pewne ciuszki. Wzięłam jeden ciuch i zaśmiałam się pod nosem:
 

 

- Ooo tak jak to będzie chłopiec to lepiej niech tak Kobiety robią- zaśmiała się Liz stając za mną
-  No pewnie- powiedziałam dumnie
- No jak się wrodzi do Tatuśka...
- Liz!- przerwałam jej
- No dobra. Patrz co znalazłam.- podała mi ubranko- Pomyślałam o Tobie i Nathanie
 
 
zaśmiałam się- To jest świetne!
- No czyli bierzemy to i to, tak?- wskazała na ciuszki, które trzymałam
- Oczywiście, ale chodź jeszcze tam- złapałam ją za rękę i zaciągnęłam do działu z bucikami.
Znów się rozdzieliłyśmy i znów poszłam na dział z napisami.
Tam zazwyczaj znajduje się coś fajnego, zabawnego i mega uroczego.
Zobaczyłam pewne buciki i pomyślałam o Nathanie...
Zastanawiałam się, czy ucieszyłby się widząc nasze dziecko w takich bucikach;
 
- Urocze- powiedziała Liz. Znów nie wiem kiedy stałą tuż obok mnie.
- Też mi się podobają, ale nie wiem czy kupić...
- Czemu?
- No, a jak Nathan się nie zdecyduje? I będę je sama wychowywać?- posmutniałam
- Przestań! Nath się ogarnie i będzie z Tobą zobaczysz- uśmiechnęła się
- No dobra wezmę- odwzajemniłam gest
Wybrałyśmy jeszcze kilka fajny sukieneczek i bluzek. Z pełnym koszykiem poszłyśmy do kasy.
Zapłaciłam i poszłyśmy do kawiarni.
Usiadłyśmy przy jednym ze stolików, zamówiłyśmy herbatę i sernik.
Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam 34 nieodebrane połączenia i 15 smsów od Nathana
Usunęłam wszystko i odłożyłam telefon na stolik, który niemal od razu zaczął wibrować.
Westchnęłam i poinformowałam Liz, że idę do toalety...
 
                                                          ~~~Liz~~~
 
Ola poszła do toalety i zostawiła telefon. Ciągle dobijał się Nathan.
Gdy zaczął wibrować po raz 4 wkurzyłam się i odebrałam;
- Halo?
- Yyyy... Ola?- zapytał zdezorientowany
- Nie, Liz.
- Jest tam gdzieś Ola?
- Nie ma. Po co do niej wydzwaniasz?
- Chcę z Nią pogadać..
- Przez telefon? Chcesz starać się przez telefon? No brawo Panie Sykes. Chyba w kolejce stałeś po urodę, a nie inteligencje- mruknęłam
- Chcę się z Nią umówić- odpowiedział ostro
- Ale ona nie będzie chciała!
- No wiem... Co ja mam zrobić?
- Kochasz ją?
- Bardzo- odpowiedział pewnie
- Chcesz tego dziecka?
- Tak
- Masz plusa u mnie- zaśmiałam się- Jesteśmy jeszcze w Galerii, w kawiarence "The Best". Będziemy tu jeszcze jakąś godzinę.
- Okay. Będę za 15 minut- powiedział i rozłączył się. Zobaczyłam idącą Ole, więc szybko zablokowałam telefon i odłożyłam go na miejsce.
- Dzwonił jeszcze?- uniosła brwi
- Nie, już nie- skłamałam
- To dobrze.
Po chwili przyniesiono nam zamówienie. Zaczęłyśmy jeść ciastka i zajęłyśmy się rozmową na temat zakupionych ciuszków dla Dziecka....
 
***********************************************************************************
Cześć Wam!
 
Przepraszam za poprzedni rozdział, bo był beznadziejny -,-
 
Za to dziś Pani Wena mnie odwiedziła i napisałam ten :p
 
Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany :p
Kilka dni temu zmieniłam wygląd bloga, jak Wam się podoba? ^^
Ale zmiany nie tylko tu. Ola zmieniła wygląd ;)
Jak myślicie? Nath pozna Ole? :p
 
Mam nadzieję, że się spodoba i będą jakieś komentarze :)
Następny postaram się wyskrobać, na niedzielę ;)
I'm promise! ;).
 
Pozdrawiam i całuję w czółko
KaMa <3
 



środa, 16 października 2013

Rozdział 19

                                                                 ~~~Ola~~~

Leżałam myśląc nad tym co teraz będzie. Co mam dalej zrobić?
Nathan myśli, że ja go zdradziłam. A to nie prawda! On jest moim pierwszym i jedynym chłopakiem.
Kocham go nad życie, a on mnie oskarża o coś takiego.
To moja wina... Mogłam mu powiedzieć o tym wcześniej... Albo nie mówić mu wcale i zostać w Polsce...
Odrzuciłam kolejne połączenie od Nathana i poszłam do łazienki.
Wzięłam długą relaksacyjną kąpiel.
owinęłam się ręcznikiem i zmyłam rozmazany od łez makijaż.
Wyszłam z pokoju i wyciągnęłam z szafki piżamę;
- Masz ładne nogi Mała- wzdrygnęłam słysząc głos za sobą.
- Tom? Co Ty tu robisz?
- Przyszedłem Cię odwiedzić. Nie odbierasz od Nas telefonów; martwimy się.
- Od Was?- spojrzałam na niego uważnie
- Ode mnie i od Natha.
- Aha- powiedziałam krótko- Jak widzisz żyję, nic mi nie jest- poczułam kłujące łzy- A teraz już możesz iść- powiedziałam powstrzymując kolejną falę łez. Zawróciłam i poszłam do łazienki. Ubrałam się, związałam mokre włosy w koka na czubku głowy i weszłam do pokoju.
- Olaa... Co się stało?- zapytał z troską brunet
- Nic...
- Przecież widzę, że płakałaś.
- Zapytaj swojego kolegę- powiedziałam kładąc się na łóżku plecami do Parkera
- Olaa- pogłaskał mnie po plecach- Ja chcę to usłyszeć od Ciebie.
- Wiesz jak byłam w Polsce to pomyślałam, że możecie mówić do mnie Alex. Będzie łatwiej...
- Nie zmieniaj tematu.- westchnęłam i usiadłam patrząc mu w oczy
- Co chcesz wiedzieć? Że chłopak, którego Kocham ma mnie za dziwkę? Że podejrzewa mnie o zdradę? On myśli, że przespałam się z kimś i chce go wrobić w dziecko, rozumiesz?- rozpłakałam się
- Nie płacz- przytulił mnie- On nie jest tego wart. W końcu zrozumie, co zrobił i zobaczysz jeszcze przyjdzie tu na kolanach i będzie prosił o wybaczenia.
- Trudno wychowam dziecko sama. Bez niego- wytarłam policzki z łez
- Ale nie jesteś sama. Masz mnie i chłopaków. Liz, Ciocię, tego małego chłopca- uśmiechnął się
- Dzięki Tom, ale od Was nic nie chcę...
- Co masz na myśli?-uniósł zdziwiony brwi
- Nie chcę żeby Nath dowiadywał się czegokolwiek. Poza tym pewnie wrócę do Polski, więc sam rozumiesz...
- Jak to? Przecież dopiero co przy...
- Tak, ale skoro On nie chce tego dziecka, to nie chce tu być i narażać na spotkanie z Nim.
- Ola jeszcze wszystko się ułoży zobaczysz- uśmiechnął się
- Nic się nie ułoży, Tom. Nie zmienię tego, że On nie chce dziecka, ani nie cofnę czasu- westchnęłam
- Ale On powiedział, że nie chce?
- Nie..
- No właśnie!-klasnął w dłonie- Mała Każdy Facet tak by zareagował, gdyby się dowiedział, że jego dziewczyna jest w 6 miesiącu ciąży, bo tak długiej nieobecności.
- Ty też?-uniosłam brwi
- Pewnie tak.
- Faceci to egoistyczne świnie- mruknęłam i wtuliłam się w poduszkę
- No wiesz!- żachnął się, ale od razu spoważniał- Dasz Nathanowi szanse?
- Toooom -przeciągnęłam- ja nie wiem. To za szybko i ...
- Ale jakby się starał?-przerwał mi
- No cóż Kocham go. Nie potrafiłabym go odrzucać.- uśmiechnęłam się blado
- Okej- przytulił mnie- Pamiętaj Mała, że na mnie zawsze możesz liczyć- wyszeptał i cmoknął w policzek.
- Dzięki Tom- powiedziałam, a chłopak się uśmiechnął. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale znów mój telefon zaczął wibrować;
- Odbierz. On się martwi.
- Nic mu się nie stanie, jak jeszcze trochę się pomartwi- odrzuciłam połączenie i rzuciłam urządzenie.
- My jesteśmy egoistycznymi świniami, a wy dręczącymi Nas Małpami- zaśmiał się
- No wiesz co?!- walnęłam go w ramię- miły jesteś wiesz? Już lepiej idź, bo jedna dręcząca małpa, chce iść spać, bo druga męcząca małpa, albo egoistyczna świnia daje mi się we znaki- zaśmiałam się i poklepałam go po ramieniu
- No dobrze egoistyczna świnia się odmeldowuje- wstał i zasalutował
- Dzięki Tomuś- ustałam przed Nim i wtuliłam w jego tors
- Nie ma za co. Zawsze do usług-pogłaskał mnie po plecach- To ja lece, trzymaj się- dał mi buziaka w policzek- Cześć Maleństwo, bądź grzeczne, a ja Twojego Tatuśka spiore- powiedział nachylając się do brzuch, po czym pogłaskał mnie po Nim i puszczając mi oczko wyszedł z pokoju.
Położyłam się na łóżko i z lekkim uśmiechem na twarzy oddałam się w objęcia Morfeusza...

***********************************************************************************
Ale lipny wyszedł ;/
Chciałam coś dla Was napisać więc jest ten :)
Dziękuję wszystkim Komentującym i zaglądającym :)
Jest już ponad 2000 wyświetleń! :D
Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam :p

Dziękuję i pozdrawiam KaMa <3

poniedziałek, 14 października 2013

To jeszcze nie to

A więc moje Kochane czytelniczki to jeszcze nie jest Rozdział ;)
Niestety jakoś mi nie idzie... Postaram się na jutro coś wyskrobać ;)

A tym czasem:

Chłopaki z The Wanted mają nowy teledysk :D

Oto on:

 
Jestem oczarowana tą piosenką. Jest na prawdę rewelacyjna. Teledysk jest równie świetny, prawda?
Nathan wygląda rewelacyjnie w Garniaku, zresztą jak cały zespół :D
Kocham ich po prostu <3
 
Duga informacja to taka, że Nathan jest z Arianą :)
Z całego serca życzę im szczęścia i duuuużo miłości ;)
Mam tylko nadzieję, że Grande nie złamie serca Nathanowi :)
 
Nawet ładnie razem wyglądają prawda? ;)
 
 
Więc tak jak już mówiłam rozdział następny pojawi się chyba jutro :) To zależy od tego jak mnie zmotywujecie :)
Na prawdę wszystkie komentarze się dla mnie liczą :)
 
Kocham Was KaMa <3
 
 
 

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 18

Oderwaliśmy się od siebie. Usiadłam na końcu łóżka, zasłoniłam usta ręką i spuściłam głowe z zażenowania;
- Cześć Pilocie- Nathan podszedł do chłopca i podał mu rękę
- Cześć- uścisnął jego dłoń- A Wy jesteście razem?- wypalił
- Chyba tak. To zależy od Oli- brunet podszedł do mnie i objął ramieniem.
- Mhm...- wymruczałam i wtuliłam się w jego tors
- To Nathan musze Ciebie zapytać...
- O co?- uniósł brew
- Mogę się poprzytulać do Oli?- zrobił słodkie oczka
- No nie wiem... Pomyśle..- odpowiedział, a ja uderzyłam go łokciem w bok- Ała, żartowałem! No pewnie, że możesz- zaśmiał się
- Fajnie- uśmiechnął się i podszedł wtulając się w mój brzuch.
- A Matty Ty nie musisz pytać go o zdanie.-pogłaskałam go po głowie- Po prostu przychodź i się przytulaj- uśmiechnęłam się
- No muszę korzystać póki nie zamieszkasz z Nathanem...
spojrzałam na chłopca z szeroko otwartymi oczami- Że... że co?- wydukałam, gdy ogarnęłam to co powiedział
- No przecież niedługo z Nim zamieszkasz. I nie będę mógł się przytulać do Ciebie, ani małego- westchnął, a mnie zamurowało
- Małego?- wypalił Nath, unosząc brwi
- No tak Mał...- zatkałam mu usta ręką
- Matty zostaw Nas na chwile samych, okej?- zapytałam nie zdejmując ręki z jego ust. Chłopiec pokiwał głową i posłusznie wyszedł. Podeszłam do drzwi, przekręciłam zamek by teraz już nie mieć nie proszonych gości ;)
Podeszłam niepewnie do łóżka i usiadłam na Nim.
Siedzieliśmy w ciszy. Czułam na sobie wzrok Nathana;
- Czy Ty chcesz mi coś powiedzieć?
- Mhm...
- O co chodziło z tym "Małym"?- uniósł brew, a ja spuściłam głowe
- Ale nie będziesz zły, ani nie wybiegniesz stąd zostawiając mnie z tym wszystkim samą?- powiedziałam nie patrząc na Niego
- Ola...
- Obiecaj!
- Dobrze obiecuję- uśmiechnął się i przysunął bliżej, obejmując mnie ramieniem- Więc?
- Nathan, bo ja jestem...Bo Ty będziesz...-jąkałam się
- No wysłów się wreszcie- zaśmiał się. Nie wiedziałam jak mu to powiedzieć...
Nie mogłam wypowiedzieć nic. Złapałam jego rękę,położyłam sobie na brzuchu i czekałam na jego reakcje. Myślałam, że coś zrozumie, ale spojrzał na mnie dziwnie ściągając brwi. Westchnęłam, zdjęłam jego rękę i podciągnęłam sweter pokazując mu brzuch. Patrzył tępo, raz na mój brzuch, raz na moją twarz;
- Powiesz coś?- zapytałam
- Jesteś w ciąży?- wstał patrząc mi w oczy
- Mhm..- złapałam go za rękę, ale on wyrwał ją
- Z kim?- wycedził przez zęby- Znam go?
- Nath uspokój się-ustałam przed Nim
- Nie. Robisz mi awantury o pocałunek z fanką, a sama przespałaś się z jakimś typkiem i zrobił Ci dziecko!
- Nathan!
- No co?! Powiesz mi kim on jest?!
- Tak, ten "typek" stoi właśnie przede mną!-wyrzuciłam z siebie, a chłopak się zamknął-Pamiętasz te Twoje "przeprosiny" 6 miesięcy temu?- pokiwał głową- No właśnie.
- Nie wierze Ci!-rzucił i wybiegł z pokoju zatrzaskując drzwi.
Zrobiło mi się przykro. Tak cholernie przykro!
Inaczej to sobie wyobrażałam. To moja wina. To wszystko moja wina....
Rzuciłam się na łóżko wybuchając płaczem...

                                                          ~~~Liz~~~
Siedziałam na dole i słyszałam krzyki dochodzące z pokoju Kuzynki. Nagle huk drzwi, Nathan zbiegł po schodach i wybiegł z domu. Wstałam założyłam kurtkę i buty. Chwyciłam jego kurtkę i wybiegłam za Nim;
- Nathan!- krzyknęłam i pobiegłam za Nim.- Nathan!
- Co chcesz?!- wrzasnął i odwrócił się do mnie
- Co się stało?- oddychałam ciężko
- To, że Ola jest w ciąży, wiesz?! Ona mnie zdradziła!
- Powaliło Cię?! Ola nigdy by tego nie zrobiła! Ona Cię Kocha!
- Właśnie widzę, jak mnie Kocha- zaśmiał się nerwowo- Tak mnie Kocha, że przespała się z jakimś kolesiem!
- Nathan Ogarnij się!- wrzasnęłam- Ola Cię Kocha i nigdy by Cię nie zdradziła! Rozumiesz?! Nigdy! Jest w 6 miesiącu! Gdybyś był na tyle inteligentny to byś mógł obliczyć, że to było jeszcze przed jej wyjazdem z Londynu! Byłeś jej pierwszym i ostatnim chłopakiem! Ale nie, Ty jesteś tak głupi, że jej nie wierzysz!- rzuciłam w niego kurtką, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę domu.
Chłopak stał w miejscu i przetrawiał wszystko to co powiedziałam;
- Liz... zaczekaj- spokorniał
- Nie. Daj mi spokój. Daj spokój całej mojej rodzinie- mówiłam nie odwracając się do Niego- A zwłaszcza Oli. Ona sobie bez Ciebie poradzi. Pomożemy jej po porodzie.- warknęłam i ruszyłam dalej. Wołał coś jeszcze za mną, ale ignorowałam to. Chciałam jak najszybciej być przy Oli.

W końcu dotarłam do domu i od razu pobiegłam do pokoju dziewczyny. Zapukałam lekko w drzwi, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Weszłam do środka i zobaczyłam ją leżącą na łóżku tyłem do drzwi. Podeszłam do Niej i usiadłam na skraju łóżka;
- Ola..- zaczęłam
- Liz zostaw mnie samą proszę- wyszlochała
- Ola ten Dupek nie jest wart Twoich łez. Będziesz miała śliczne dziecko, które wychowasz na porządnego człowieka, jestem tego pewna... Pomożemy Ci.
- Liz proszę- wtuliła twarz w poduszkę.
Westchnęłam i wstałam z łóżka. Spojrzałam na podłogę, gdzie leżał telefon dziewczyny;
- Ola Nathan dzwoni- powiedziałam podnosząc wibrujący telefon.
- Nie ma mnie. Dla nikogo- wymruczała w poduszkę. Odrzuciłam połączenie i położyłam telefon na szafeczce obok jej łóżka. Wyszłam z pokoju i poszłam do siebie.
Włączyłam szybko laptopa i od razu zadzwoniłam do Klaudii;
- Heej! Co tam?- powiedziała radośnie ukazując mi się na całym ekranie
- Cześć. Nie ciekawie...
- Co się stało?- spoważniała
- Nathan to dupek- na samą myśl o Nim ciśnienie mojej krwi się podniosło
- A możesz jaśniej?- uniosła brwi
- Byliśmy z Olą dzisiaj na koncercie. Widziała jak się całował z fanką. Potem on przyszedł tutaj do Nas. Pogodzili się. Wszystko było okay póki nie zaczęli wrzeszczeć na siebie.
- Czemu na siebie wrzeszczeli?
- Ola powiedziała mu o dziecku, a on oskarżył ją o zdradę- powiedziałam na jednym wdechu
- Co za palant!-wrzasnęła- Jak się trzyma?
- Nie najlepiej. Płacze i nie chce z nikim gadać.
- Dobra. Zobaczę co da się zrobić. Pilnuj, żeby nie zrobiła czegoś głupiego. Ja postaram się coś zrobić. Pa
- Okay, pa- rozłączyła się
Musiałam tylko czekać jak to wszystko się rozwinie...

*************************************************************************************
No Hey moje drogie :D

OMG! Jest już ponad 1800 wyświetleń! O.o Dziękuję wszystkim zaglądającym! :D

Rozdział pisany na szybko, ale w miarę zrealizowałam mój pomysł ;)
Nie wyszedł najlepiej, ale liczę na wasze komentarze, a w niedziele ewentualnie w poniedziałek pojawi się następny! :D

Dziękuję Komentującym, bardzo, bardzo, bardzo. Z całego serducha! :D

Zaraz się biorę za następny;)
Postaram się, aby był lepszy i dłuższy od tego ;D

Jak myślicie co teraz będzie się działo? ;) - czekam na wasze pomysły ;D

Mam jeszcze jedną sprawę ;)
W ankiecie, oznaczyło się 7 osób, a komentują tylko Dwie ;)
Niech każdy zostawi po sobie jakiś znak w postaci komentarza. Na prawdę nawet emotikonka mnie ucieszy :D

Trzymajcie się i do następnego!
 Buziaki KaMa :D