piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 7

Nathan usiadł na przeciwko mnie i patrzył jak jem. Po chwili zaczęłam się tym krępować i te myśli o jego zachowaniu nie dawały mi spokoju. Czemu on tak się do mnie odzywa? Księżniczko, Skarbie. To nienormalne! I te pocałunki -,- O co w tym wszystkim chodzi?!
 Zaczęłam bawić się widelcem:
- Nie smakuje Ci?- przerwał moje rozmyślania
Spojrzałam na niego, czas to wytłumaczyć.
- Nathan powiedz mi jedną rzecz.- odsunęłam talerz i spojrzałam w jego oczy
- Jaką?
- Wytłumacz mi to swoje...-szukałam odpowiedniego słowa- dziwne zachowanie.
- Dziwne? To znaczy jakie?- zdziwił się
- Te czułe słówka, pocałunki... Nie ogarniam tego!-zdenerwowałam się- Nie przypominam sobie, żebyśmy zostali parą czy coś w tym stylu, ani żebyśmy się... no wiesz o co mi chodzi!-wzięłam dwa głębokie wdechy i już spokojnie dodałam- Powiesz mi o co chodzi?
- Czyli nic nie pamiętasz?- zapytał smutno
- No właśnie nie przypominam sobie nic, oprócz tego, że oglądaliśmy jakiś film w salonie no i wcześniejszej kolacji.
- Na prawdę?
- Na prawdę
- Zabije tego Idiotę- powiedział przez zęby i szybko wyszedł z kuchni. Wstałam i udałam się za nim. Stanęłam w drzwiach od salonu gdzie zobaczyłam jak Nathan przytrzymuję koszulkę Jay'a i na niego wrzeszczy, nie wiele rozumiałam
- Jay jak mogłeś?! Nawet Oli dosypałeś to coś?! Jesteś Nienormalny!
Dosypał mi coś? O co w tym wszystkim chodzi?!
- No co?! Chciałem żebyś mógł się zabawić! Przecież wiem, że tego chciałeś!- po tych słowach Brunet wymierzył mu mocny cios w twarz.
- Ej Nathan! Przecież to twój przyjaciel!- odciągnął go Tom
- Ja dziękuję za takiego przyjaciela!- wyrwał się z jego rąk- On już nie jest moim przyjacielem
- Stary co Ty gadasz?!
- To co słyszałeś Jay. Gdybyś był prawdziwym przyjacielem to byś tego nie zrobił.- spojrzał na niego i odwrócił się w stronę wyjścia, gdzie zobaczył mnie.
- Ola... ja nie chciałem żeby tak wyszło, przepraszam...
Spojrzałam na jego smutną minę, odwróciłam się na pięcie, wzięłam torebkę i wyszłam z mieszkania. Musiałam to wszystko sama przemyśleć. Miałam mętlik w głowie.

                                                          ~~Nathan~~
- Idź za Nią!- krzyknął Jay
- Ty się lepiej zamknij! Przez Ciebie nie będzie chciała mnie znać...
- Ale on ma rację. Jeżeli jest coś między wami, a jest bo to widać, to ta sytuacja nic między Wami nie zmieni, rozumiesz?
-...
- No biegnij za Nią!
- Macie rację. Idę.- powiedziałem i wybiegłem z mieszkania.

Rozejrzałem się i zobaczyłem ją. Szła powoli zamyślona.
Podbiegłem do niej i złapałem ją za rękę. Odwróciła się do mnie i spojrzała w oczy. Miała 'świeczki' w oczach.
- Ola porozmawiajmy, proszę...
- Nathan ja muszę to... przemyśleć, poukładać sobie w głowie. Twój kolega dosypał mi coś do wina. Ja niczego nie pamiętam.
- Przepraszam Cię za to. Jeżeli myślisz, że my... no wiesz, to nie. Po prostu powiedziałem Ci prawdę i zgodziłaś się być moją dziewczyną.
- Prawdę? To znaczy co?
głęboki oddech- Bo ja się w Tobie zakochałem...- patrzyła mi w oczy- wiem, że to dziwne, bo znamy się bardzo krótko, ale...Ty jesteś wyjątkowa, jeszcze nigdy nie poznałem takiej dziewczyny. Miła, sympatyczna, kochana, czuła. Jesteś jak mój ideał, który wyśniłem. Nie mogę o Tobie zapomnieć. Ciągle o Tobie myślę, nie mogę przestać...

                                                              ~~Ola~~
On się we mnie Zakochał!
Stałam i słuchałam jak mi mówił to wszystko i nie mogłam w to uwierzyć. Ja też się w nim Zakochałam... Tak! Ja Ola Markowiak, zakochałam się w Nathanie!
- Nie mogę o Tobie zapomnieć. Ciągle o Tobie myślę, nie mogę przestać...
- Och zamknij się!- powiedziałam i pocałowałam go w usta. Po prostu poczułam taki impuls.
Gdy oderwaliśmy się od siebie, spojrzeliśmy sobie w oczy:
- Kocham Cię Ola- powiedział i znów cmoknął mnie w usta.
- Ja Ciebie też Nathan- wyszeptałam, a chłopak się uśmiechnął. Wtuliłam się w niego. Staliśmy tak nie wiem ile. Dla mnie to nie ważne. Mogłabym z Nim stać całą wieczność.
- To teraz mogę oficjalnie nazywać Cię moją dziewczyną?- zapytał nad moją głową
- Hmm no nie wiem- zaśmiałam się odsuwając się na tyle, bym mogła spojrzeć w jego śliczne źrenice.
- No wiesz!- udał oburzonego, ale po chwili oboje zaczęliśmy się śmiać.
- No pewnie, mój chłopaku- odpowiedziałam na jego pytanie i pocałowałam w policzek- chyba muszę iść do domu i się przebrać.
- Odprowadzę Cię
- Dobrze- uśmiechnęłam się i ruszyliśmy powoli. Chłopak obejmował mnie ramieniem, a ja trzymałam rękę na jego biodrze.
- Spotkamy się dzisiaj jeszcze?- zrobił minkę jak Kot ze Shreka, na co się zaśmiałam
- Wiesz co bardzo chętnie, ale... Obiecałam Cioci, że ten dzień spędzę razem z Nią.
- No to trudno, ale jutro Cię nikomu nie oddam!
- Ja nie mam nic przeciwko temu.
Dalej szliśmy gadając i śmiejąc się. Doszliśmy na miejsce, pożegnaliśmy się i każde z Nas ruszyło w swoją stronę.

Odkluczyłam drzwi i weszłam do środka. Wszędzie było pusto, a na stole karteczka:
Ola nie odbierałaś telefonu więc pewnie nie miałaś czasu.
Pojechaliśmy do mojej teściowej do Nottingham. Wracamy w sobotę za tydzień.
W szafce masz pieniądze. Nie rozwal mieszkania :P
 Do zobaczenia, Ciocia :)

Okej... Tydzień Luzu!
Szybko chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Nathana:
- Już się stęskniłaś?- zaśmiał się
- No nawet bardzo! Posłuchaj Kochanie, bo moja rodzinka pojechała do Nottingham. Więc jeśli Ci się będzie nudziło to zapraszam
- Okej, mogę się wrócić jak chcesz.
- No jeśli Ci się nie znudziłam to chodź- zaśmiałam się
- Ty mi się Kochanie, nigdy nie znudzisz! Już się wracam, do zobaczenia
Rozłączył się, a ja poszłam do kuchni i zaczęłam szykować kawę. Byłam dość senna a chciałam się obudzić.
Ściągałam szpilki, gdy usłyszałam pukanie, poszłam otworzyć.
- Czy ktoś zamawiał ciastka?- uśmiechnął się
- Hmmm... Ciastek nie... Ale jedno Ciacho tak!- zaśmiałam się i dałam mu całusa-Wejdź
- To mówisz, że Twoja rodzinka wyjechała do Nottingham...
- Tak na tydzień- uśmiechnęłam się
- Aha no to fajnie...
- Mam prośbę, zalejesz kawę?  naszykowałam już wystarczy zalać. A ja bym poszła się odświeżyć.
- Nie ma problemu.
- Dziękuję- cmoknęłam go w usta i poszłam na górę
Związałam włosy, w luźnego koczka i zaczęłam wyciągać ciuchy z szafy było dość chłodno.
 


Z wybranymi ciuchami poszłam do łazienki. Próbowałam rozpiąć zamek od sukienki, ale nie dałam rady. Zeszłam na dół gdzie siedział Nathan i patrzył za okno.
- Kochanie?
- Tak?
- Mogę Cię o coś prosić?
- Pewnie.
- Rozepniesz mi sukienkę?- odwróciłam się do niego plecami- nie daje rady.
- Nie ma problemu- podszedł do mnie, rozsunął suwak i zaczął składać pocałunki na mojej szyi, ramieniu...
- Nie rozpędzaj się tak- zaśmiałam się i pobiegłam na górę.
Wzięłam szybko prysznic, ubrałam się, umalowałam delikatnie, związałam włosy i wyszłam z łazienki. Przejrzałam się w lustrze i zeszłam z powrotem do chłopaka.


**********************************************************************
Siemson Laski xD

Jestem znowu :D
Rozdział taki sobie, ale no cóż dodać trzeba :P
Zresztą mój brat powiedział ostatnio "Kobiecie się nie dogodzi"- Lexy wiesz o kogo mi chodzi? :P

Także zostawiam wam ten rozdział, do waszej opinii :D
Trochę jestem smutna, bo na 5 osób, które zaznaczyły się w ankiecie, komentuje jedna :(
Dziękuje Lexy :D

To może umówmy się tak..
2 komentarze= rozdział
Co wy na to? Myśle, że dacie rade :D

Kocham Was KaMa<3

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 6

Wyszliśmy z mieszkania i podeszliśmy do samochodu Nathana. Otworzył mi drzwi jak prawdziwy Gentelmen i zamknął je gdy już siedziałam w środku. Sam obszedł samochód i wsiadł. Prawie całą drogę przemilczeliśmy. Nie umieliśmy podjąć żadnego normalnego tematu. Po bliżej nieokreślonym mi czasie dojechaliśmy na miejsce. Chłopak otworzył mi drzwi:
- Przygotowana?- zapytał, uśmiechając się uroczo
- Na co?
- To jest Dom Wariatów, tu nie mieszkają normalni ludzie- zaśmiał się- oprócz mnie oczywiście- powiedział dumnie
- Ale Ty skromy jesteś- zaśmiałam się
spojrzał na mnie z uniesioną brwią- A co wątpisz w to?
- Oczywiście, że nie!- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek
- No ja myśle!- zaśmiał się- Dobra chodź, wchodzimy- złapał mnie za rękę lekko ciągnąc za sobą. Weszliśmy do środka, a od samego początku było czuć dużo zapachów... Pewnie myślicie, że pięknie pachniało? Oooo nie! Pachniało spalenizną! -,-
- Chłopaki jesteśmy!- krzyknął Nath- Ola wejdź tam- pokazał palcem na duże pomieszczenie wgłębi domu.- Ja pójdę sprawdzić co tam się dzieje.
- Okej - uśmiechnęłam się i poszłam pod wskazane miejsce.
 Usiadłam na jednej z białych kanap. Po chwili zaczęło mi się nudzić. Bawiłam się palcami, poprawiłam co chwile włosy, czy aby na pewno są perfekcyjne ułożone.
 Czekałam i czekałam... aż w końcu przyszedł Nathan
- Przepraszam, te oszołomy spalili połowę kolacji- złapał się za głowę- ale spokojnie sytuacja opanowana, chodź przedstawię Cię reszcie- ponownie złapał mnie za rękę i ruszyłam za nim. Weszliśmy do dużego pokoju ze stołem do Bilardu i innymi grami, gdzie w rządku stało czterech chłopaków i dwie dziewczyny. Wszyscy powiedzieli z uśmiechem mi 'Cześć' oczywiście odpowiedziałam tym samym.
- A więc słuchajcie- zaczął Nathan- To jest Ola, o której wam już mówiłem- uśmiechnął się do mnie- To jest Tom- wskazał na bruneta, który mnie przytulił
- Miło Cię poznać- powiedział lekko zachrypniętym głosem
- Mi również- uśmiechałam się jak najładniej umiałam
- To jest Siva- przedstawiał dalej Nath. Tym razem wskazał na wysokiego mulata, z wyrazistymi kośćmi policzkowymi, który się słodko uśmiechał po czym zrobił to co Tom- To jest Max- wskazał na łysego chłopaka. kolejny przytulas- To jest Jay- wskazał na chłopaka z loczkami, który aż podniósł mnie do góry- A to jest Kelsey, dziewczyna Tom'a- wskazał na Blondynke, która uścisnęła moja dłoń- a to Naresha, dziewczyna Sivy- wskazał na ładną brunetkę, która mnie przytuliła:
- Miło Cię poznać, Nathan dużo o Tobie mówił- powiedziała, a chłopak zaczął się rumienić.
- Na prawdę? A mi właśnie o Was mało opowiadał- zaśmiałam się
- Dobra później sobie poplotkujecie-wtrącił Tom- Teraz dziewczęta- objął nas obie- chodźmy zjeść danie Kuchmistrza Nathana i Sivy i...
- I chodźmy się napić- podsumował Jay
- A ty jak zwykle o jednym tylko myślisz!
- No co? Ja lubie pić! Nie czepiaj się Nathan, bo powiem Oli, że...- chłopak szybko podszedł do Niego i zasłonił mu usta ręką- Dobra już nic... Idziemy?
- Chodźcie- powiedziała Naresha
Nathan uśmiechnął się do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłam ją i poszliśmy do jadalni. Weszliśmy ostatni ciągle trzymając się za ręce:
- To wy jesteście razem?- zapytał z podniesioną brwią Max
- Niee- powiedzieliśmy równo
- To dziwne.. Trzymacie się za ręce
- Oj daj im spokój Kelsey!- powiedział Jay i chwycił butelkę wina- Olu napijesz się wina?
- Chętnie- uśmiechnęłam się. Loczek polał mi wina i całej reszcie
- No to co? Wypijmy za nowo poznaną Ole- spojrzał się na mnie Tom- Niech się młodym ułoży- i spojrzenie na mnie i Nathana
- To za kogo wkońcu? - zapytała Kelsey
- To może za dzisiejsze spotkanie?- dodałam
- Ja się zgadzam! No to za spotkanie! Zdowie!- krzyknął Jay i wszyscy zrobili łyk z kieliszka.
Naresha zaczęła nakładać wszystkim zapiekankę którą przygotował 'Kuchmistrz Nathan' ^^
Było pyszne, nie powiem umie gotować :D
- Smakowało?
- To było pyszne. Masz talent!- uśmiechnęłam się
- A dziękuję
- Oooo Nathan zaplusował!- podsumował Tom a wszyscy zaczęli się śmiać
- Ale śmieszne- face palm Nathana
- Oj nie słuchaj ich- powiedziałam- zazdroszczą Ci i tyle
- Ale Cię podsumowała!- zaśmiała się Kelsey i przybiłyśmy piątkę
Siedzieliśmy tak w miłej atmosferze, śmiejąc się i gadając o głupotach ^^ 
Po pewnym czasie wino się skończyło i Jay poszedł po swój 'asortyment'. Przyniósł czystą wódkę.
Ja z Naresha i Nathanem podziękowaliśmy za  ten trunek, nie mieliśmy ochoty na totalne upicie się, ponieważ już czuliśmy, że wino daje się we znaki.

Po ponad dwóch godzinach 4/5 The Wanted i Kelsey byli nieźle wstawieni.
- Ej chłopaki- zaczął upity Tom- musimy wymyśleć... jakieś imię dla- czknięcie- Oli, bo to trudne imię!
- No właśnie, w ogóle takie jakieś nie Brytyjskie- skomentował  Max
- Bo ja nie jestem Brytyjką- dodałam
- Jak to?- ożywił się Seev
- No normalnie- powiedział znudzony Nath- przecież mówiłem Wam, że Ola jest Polką
- Aaa Polką no tak... To jakie pomysły?
- Hmm... Tom może Emmy?
- Niee, nie pasuje do niej
- To może... Elizabeth?
- Nie!
- Ann?
- Nie!
- Sara?
- Nie?
- Diana?
- Nie!
- Dominic?
- Nie?
- Dionne?
- Ugh... Dajcie spokój Oli! Ma bardzo ładne imię, a że musicie się go poprawnie wymawiać to już wasz problem!- zdenerwowała się Naresha- Wasz problem, że nie potraficie wypowiedzieć normalnie imienia składającego się z trzech liter! Jesteście porąbani!- krzyknęła i wstała od stołu- Przepraszam, ale ja już będę szła. Nie chce mi się siedzieć z tymi pijakami. Olu miło było Cię poznać i mam nadzieję, że się jeszcze nie raz spotkamy- podeszła do mnie i przytuliła- Papa
- Mi również było miło Cię poznać, pa
Gdy mulatka odeszła, zastała grobowa cisza, którą przerwałam:
- Przepraszam, ale ja też już będę się zbierać...
- Przez Nas? My przepraszamy, nie chcie...
- Nie Jay to nie przez Was- uśmiechnęłam się- po prostu moja ciocia będzie się martwiła. W sumie wiecie jestem tu od 4 dni, a mnie praktycznie w domu nie ma.
- Ale ja gadałem z Twoją ciocią. Zgodziła się, abyś u Nas nawet nocowała
- Kiedy z Nią rozmawiałeś Nath?
- Jak przyszedłem- uśmiechnął się- To jak zostaniesz?
- Nie wiem czy powinnam... Nie chce wam sprawiać problemu
- Ale to żaden problem!
- No dobrze.- uśmiechnęłam się
- Super! To może chodź pójdziemy może obejrzeć jakiś film, bo aż wstyd siedzieć z tymi pijakami
-  My-Nie-jesteśmy- pij-kami- Każde słowo Toma przerywało czknięcie
- Nie wcale, tylko czkawka pijacka Wam się odzywa. Chodź idziemy.
Usiedliśmy z Nathanem w salonie i zaczęliśmy oglądać jakiś film.
W sumie to nie wiem o co w nim chodziło, bo cały czas gadaliśmy, w pewnym momencie poczułam się bardzo znużona i usnęłam na Nathanowskim ramieniu, którym mnie obejmował.

                                                                  ***
Obudziłam się rano, przez dotyk na moim policzku i cichy głos:
- Ola wstawaj...
-...
- Oluś wstawaj...
Dalej nic się nie odzywałam. Wtedy poczułam czyjeś ciepłe, usta na moich.
- Wiem, że już nie śpisz Słońce.- zaśmiał się Nath. Otworzyłam oczy i spojrzałam się na uśmiechniętą twarz chłopaka. Podniosłam się na rękach i uśmiechnęłam się.
- Dzień Dobry Śpiochu
- Dzień Dobry... Jak ja się tu znalazłam?
- Oglądaliśmy film Skarbie i usnęłaś, a ja Cię tu przyniosłem.
- Dziękuje Kochany jesteś- cmoknęłam go w policzek, a chłopak ujął moją twarz w dłonie i pocałował w usta. Nie przerywałam pocałunku, pomimo tego, że byłam bardzo zdziwiona jego czynu. Czy coś się wydarzyło o czym nie pamiętam? Kurde to dziwne...
Po oderwaniu się od siebie, spojrzeliśmy sobie w oczy:
- Jesteś głodna?
- Troszeczkę...
- No to chodź na śniadanie.
Już miałam się podnosić gdy... zauważyłam, że jestem w bieliźnie.
- Aaa... Wiesz może gdzie są moje ubrania?- zapytałam zmieszana
- Tak, leżą na fotelu
- A czy my...
- Nie- zaśmiał się- Naree Cię wczoraj rozebrała, żeby nie było, że wiesz, że ja Cię...
- Jak to? Przecież ona wyszła wcześniej.
- Tak, ale wróciła po torebkę i ją poprosiłem.
- Aha okej...
- To idziemy?
- A mogę się ubrać?
- Pewnie, ubieraj się
-...
-Mam wyjść?
- Jakbyś mógł...
- Okej- powiedział i cmoknął mnie w usta o.O i wyszedł.
Wstałam i ubrałam się w sukienkę i założyłam szpilki. Poprawiłam włosy i zeszłam na dół cały czas myśląc o Nathanie i jego dziwnym zachowaniu.
- Dzień Dobry- powiedziałam wchodząc do salonu, gdzie siedzieli wszyscy.
- Heej- powiedzieli równo Seev, Jay, Max i Tom
- Uuu kogoś chyba kacyk męczy- zaśmiałam się
- I to straszny!
- Nathan nie krzycz- upominiał go Jay
- Chodź Skarbie- znowu mnie pocałował o.O Co się dzieje?! Muszę z Nim pogadać, ale nie dziś:P - Zrobię Ci śniadanie.
- Okej.
- Ooo chyba coś się wczoraj wydarzyło... Jesteście już razem- zapytał Max, co olał Nathan, a ja spojrzałam na niego z miną 'I don't know' :P
Weszliśmy do kuchni i usiadłam na jednym z wysokich krzeseł i patrzyłam jak Kuchmistrz Nathan szykuje dla mnie śniadanie. Po chwili postawił przede mną talerz z jajecznicą
- Smacznego Księżniczko
- Dziękuję-uśmiechnęłam się i zaczęłam konsumować.



***************************************************************************
Siemson xD

Ale beznadziejny wyszedł -,-
Nie podoba mi się, ale obiecałam, że coś Wam wyskrobie przed moim wyjazdem, więc jestem :P
W sumie to lepiej wyglądało w mojej głowie -,- Ale no cóż grunt, że jest, bo teraz to nie wiem kiedy następny się pojawi :D

Wreszcie Wakacje! Czujecie to?! :D
Chciałabym Wam wszystkim życzyć udanych wakacji, radosnych, żebyście wreszcie odpoczęły i duuuużo miłości :p hahaha

Ja osobiście wyjeżdżam w Poniedziałek nad morze. Będę za Wami tęsknić :p

Oluś Słońce pamiętaj w przyszłym roku Madagaskar z 'tym ładnym' :p hahahahaha
Ty i te twoje pomysły! Lubię to! :D
Czekam na Twój przyjazd! :D

Lovciam Was <3
KaMa xD







poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 5

Opowiedziałam Liz wszystko. Dokładnie ze szczegółami. Patrzyła na mnie przez chwile z iskierkami w oczach:
- Wow... Idziesz do THE WANTED na kolacje!-
- Ciszej, pobudzisz wszystkich- zaśmiałam się, gdy spojrzałam na zegarek- Spójrz jest 1:55 Matt jutro do szkoły nie wstanie jak go obudzisz
- Jutro ma wolne... Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę.- zamyśliła się patrząc w sufit- siedzieć przy jednym stole z pięcioma przystojniakami, patrząc na ich uśmiechy, poznawać od tej innej strony...
- Który siedzi Ci w główce?- zapytałam roześmiana
- Jay... Yyyy to znaczy... no jak dla mnie Jay jest przystojny i taki uroczy.- ożywiła się
- Wiesz jak na razie poznałam tylko Nathana... Ale może kiedyś spotkasz tego Jay'a na ulicy przypadkiem, jak ja idola Klaudii
- Taaa... Dobra zmykam spać, chociaż nie wiem czy usnę...- zaśmiała się- Dobranoc- cmoknęła mnie w policzek i wyszła z pokoju.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Ciepłe krople wody spływały po moim całym ciele, rozluźniając wszystkie mięśnie. Po 15 minutowym prysznicu chwyciłam ręcznik i owinęłam mokre ciało. Zmyłam makijaż, związałam wilgotne włosy w koczka, założyłam szorty i za dużą koszulkę Mikołaja ( przyjaciela z Polski) i wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku próbując zasnąć... Niestety jakoś dziwnie przepełniała mnie energia. Podniosłam się i z nudów włączyłam laptopa.
Weszłam tradycyjnie na Facebooka- nic, nuda. Kompletne zero. Żadnej normalnej, żywej duszy dostępnej. No nic wbijam na mój ulubiony portal: Twitter'a ^^
Dziwnie zaczęło mnie więcej osób obserwować... Okej nie wnikam o.O
Dźwięk powiadomienia. Weszłam w prywatne wiadomości i mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie:
- Też nie możesz spać? :) -
- No jakoś nie mogę zasnąć.. Widzę, że ty też cierpisz na bezsenność :)
- Jakoś dziwnie mnie energia rozpiera :)
- No mnie też...
- To może spacer?
Ściągnęłam brwi, patrząc na ekran- o tej godzinie?
- A co tam, najwyżej wezmą Nas za parę wariatów :P Oczywiście żartuje... To o której jutro się umawiamy?
- Hahaha oczywiście :D A o której Ci pasuję?
- Jutro... to znaczy dzisiaj o 8 mam wywiad, a potem jestem cały dla Ciebie.
- To masz tu mój numer 876****** :) Napisz, albo zadzwoń do mnie po wywiadzie to się dogadamy. Dziękuję, że chcesz mi pokazać miasto :) A teraz idź już spać, bo nie wstaniesz ^^
- Okej :) Nie ma za co, dla tak pięknej kobiety wszystko :) Dobrze już idę :P to do jutra, Dobranoc ;*
 Dobranoc :) - Odpisałam tylko i wyłączyłam laptopa. Położyłam się na łóżko i z uśmiechem na ustach usnęłam.
                                                              ***
Obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Wstałam leniwie i sięgnęłam po telefon:
-Halo?- ziewnęłam to słuchawki
- Cześć Śpiochu, obudziłem Cię co nie?- usłyszałam rozbawionego Nathana
- Nooo może.
- Oooo to przepraszam, dzwonię bo umawialiśmy się, że się odezwę więc dzwonie
-A to już po wywiadzie jesteś?- powiedziałam już wybudzona.
- Tak, to za pół godziny w parku?
- Za 40 minut?-zapytałam z nadzieją w głosie
- No doobra. To o 10:40 w parku. Do zobaczenia.- powiedział i się rozłączył.
Spojrzałam za okno. Była piękna pogoda.
Wstałam szybko i od razu udałam się do łazienki. Szybka poranna toaleta, delikatny makijaż, do tego włosy związałam w gładkiego, wysokiego kucyka. Ubrana ruszyłam do kuchni.


Weszłam do kuchni gdzie siedział wujek:
- Dzień dobry- powiedziałam, uśmiechając się promiennie
- Dzień dobry. Widzę, że humor dopisuje od rana- uśmiechnął się- idziesz gdzieś?- spojrzał na mnie
- Tak, kolega zaproponował, że pokaże mi Londyn
- Kolega powiadasz... No nic nie wnikam. Miłego dnia życzę i do zobaczenia wieczorem.
- Dziękuję i na wzajem.- odpowiedziałam i wzięłam się za przygotowywanie śniadania. Zrobiłam szybko dwie kanapki i nalałam sobie soku. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść, gdy weszła Liz:
- Cześć Siostra- przeciągnęła się
- Noo Hej wyspałaś się?
- Noo nie za bardzo, bo przez Ciebie wredoto nie mogłam zasnąć!
- Przepraszam- zrobiłam słodkie oczka i popiłam soku. Wstałam i włożyłam talerz i szklankę do zlewu
- Idź już, bo się spóźnisz- usłyszałam głos blondynki
- Ale..
- Nie ma żadnego, 'ale' zmykaj- uśmiechnęła się- no idź!
uśmiechnęłam się, cmoknęłam ją w policzek i poszłam w stronę wyjścia- Ale jutro wszystko mi opowiesz!
- Zgoda!-odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni  spojrzałam na wyświetlacz. Dobra zostało mi 5 minut o.O Przyspieszyłam kroku i równo o 10:40 byłam w parku. Rozejrzałam się, ale nigdzie nie mogłam znaleźć postaci bruneta. W końcu zauważyłam go siedzącego na ławce koło jeziorka. Podbiegłam do mojego przewodnika:
- Czeeeść- uśmiechnęłam się
- Cześć Śpiochu- odpowiedział tym samym i cmoknął mnie w policzek
- Przepraszam za drobne spóźnienie, ale nie mogłam Cię znaleźć
- Nic się nie stało. Ślicznie wyglądasz- powiedział, a ja poczułam, że moje policzki robią się czerwone. Modliłam się, aby puder do czegoś się przydał i nie pokazał tego.- To co idziemy?
- Pewnie!- odpowiedziałam i ruszyliśmy w drogę.
Nathan pokazał mi cały piękny Londyn. London Eye, Tower Bridge, muzeum Brytyjskie i wiele, wiele innych ciekawych miejsc. Przy tym opowiadał wiele ciekawych historii. Po ponad 5 godzinnym miłym spacerze po tym pięknym mieście, Nathan odprowadził mnie pod dom.
- No to wpadnę po Ciebie o 19.
- Okey. Do zobaczenia
Weszłam do środka i zobaczyłam Liz grającą w Scrabble z Matt'em.
- Część Wam- rzuciłam się na sofę - Nie mam siły
- I jak Ci się miasto podobało?-
- Miasto jest piękne, Matt- uśmiechnęłam się
- A jak tam Twój przewodnik?- poruszyła zabawnie brwiami Liz na co zachichotałam
- A nie narzekam. Jest Świetnym Przewodnikiem
- I do tego przystojnym nie?
- No nawet bardzo...-zamyśliłam się- Liiiizzzz?
- Słuuuucham?
- Pomożesz mi się naszykować?- zrobiłam oczy jak kot ze Shreka
- Oczywiście- uśmiechnęła się
- A Ty gdzie znowu idziesz?- do salonu weszła ciocia, która usiadła koło mnie
- Idę na kolację do kolegi... Nie masz nic przeciwko Ciociu?
- Oczywiście, że nie- przytuliła mnie- Ale nie mam kiedy posiedzieć z Bratanicą, bo ciągle Cię nie ma. Jesteś tu od 4 dni, a jesteś strasznie rozchwytywana- zaśmiała się
- Też się dziwie, ale obiecuję, że jutro jestem caaała Twoja ciociu
- Dobrze, a teraz idź się przyszykuj na tą Randkę
- To nie jest randka!
- Oluś też kiedyś byłam w Twoim wieku, to na pewno nie jest zwykła kolacja- puściła mi oko
- Ciociu... Kojarzysz ten zespół The Wanted?
- No kojarze, Elizabeth ich ciągle słuchała
- No właśnie. Ja miałam taką przyjemność poznania jednego z członków...
- Nathana Sykes'a- dodała Liz
- Tak, Nathana i to on dzisiaj pokazał mi miasto i to do niego idę na kolacje- ciocia patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami- A raczej do całego The Wanted. To jest przyjacielska kolacja. Nic więcej.
- WoW to nieźle. Idź się szykuj.
- Idę. A Nathan przyjdzie po mnie, więc proszę abyście zachowywali się normalnie- pokazałam palcem na Liz i Matt'a
- No dobrze, chodź- Liz pociągnęła mnie za rękę. Weszłyśmy do 'mojego' pokoju i Liz rzuciła się na szafę z moimi ciuchami:
-Ty idź się rób na bóstwo, a ja Ci wybiorę ciuchy. Ooo zrobię Ci loczki, co Ty na to?
- Okeeej- uśmiechnęłam się i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam wcześniejszy makijaż i rozczesałam mokre włosy ubrana w za dużą koszulę poszłam z powrotem do kuzynki.
- Strój już Ci wybrałam, a teraz siadaj bierzemy się za Twoje cudne włosy.- Wykonałam rozkaz. Liz bawiła się moimi włosami, a ja przypomniałam sobie o Klaudii
- Słońce mogę wejść tak szybko na Skype?
- Pewnie ja Cię w miedzy czasie uczesze i umaluje- uśmiechnęła się
- Okej- odpowiedziałam i sięgnęłam po sprzęt. Włączyłam go i zalogowałam na Skype. Niebyło Klaudii, ale dostępna była moja mama. Kliknęłam szybko na ikonkę.
- Cześć Mamuś!- uśmiechnęłam się promiennie
- Cześć Skarbie!- odpowiedziała tym samym
- Dzień dobry- przywitała się Liz i kontynuowała robienie mi loczków
Mama spojrzała na mnie pytająco, a ja szybko odpowiedziałam- To jest cioci córka Elizabeth
- Aaaa Dzień dobry-wreszcie ogarnęła- Co tam Córeczko słychać w wielkim świecie?
- Mamoo tu jest Genialnie!
- Oj coś czuje, że już nie wrócisz do Nas...
- Mamooo rozmawiałyśmy o tym...
- Tak wiem..
-A co u Was?
- A wszystko po staremu. Tata w pracy, Klaudia u Laury siedzi, a ja siedzę sama i się nudzę. A Ty Skarbie gdzieś idziesz, że Elizabeth tak Cię robi na bóstwo?
- Idzie na Randkę- powiedziała Liz za co obdarowałam ją zlodowaciałym wzrokiem
- Na Randkę?! Ola na litość Boską! Obiecałaś przecież Nam, że będziesz szukać pracy, a nie imprezować!
- Mamo! Przestań! To jest tylko przyjacielska kolacja! Nic więcej!- zdenerwowałam się- To co może znowu będę siedziała nad książkami całymi dniami?! Albo lepiej wyślij mnie do Zakonu!
- Oluś ja nie....
- Nie mamo nie tłumacz się. Kończę. Pa- rzuciłam szybko i zamknęłam laptopa. Jak ona mogła?! Znowu zaczyna się kontrolowanie. Jestem ponad Tysiąc kilometrów od Polski, a ona dalej zaczyna te swoje gierki. 'Nauka jest najważniejsza'- zawsze mi to powtarzała. Chciała zrobić ze mnie ideał. Przykro mi nie udało się zrealizować jej cudownego planu.
- Słońce nie denerwuj się. Nie ma sensu psuć sobie ten dzień.
- Masz racje... Ale to jest denerwujące ona mnie nawet tu ogranicza.
- Spokojnie-uśmiechnęła się- Spójrz, skończyłam- wyciągnęła lusterko w moją stronę
- O jejku jakie śliczne, dziękuję- odwróciłam się i przytuliłam kuzynkę
- A teraz zrobię Ci makijaż.
- Okej.
Liz wyciągnęła moje kosmetyki i zaczęła mnie malować. Uspokoiłam się trochę i już z uśmiechem myślałam o dzisiejszym spotkaniu z Nathanem.
Po 15 minutach Liz skończyła mój make-up. W między czasie chyba 3 razy zmywała go i zaczynała od podstaw. Zrobiła mi śliczny makijaż.^^ Trochę mocniejszy niż zwykle, ale też nie wyzywający. Gdy przeglądałam się w lustrze Liz przyniosła mi sukienkę, którą mi wybrała
- Proszę, to cudeńko znalazłam na dnie Twojej szafy. Jak możesz ją ukrywać?- zapytała z udawanym wyrzutem na co się zaśmiałam
- Kupiłam ją na urodziny mojej przyjaciółki, ale koniec końców i tak nie poszłam. Więc została tak nie używana. Pomyślałam, że może się przyda więc ją wzięłam
- Ona jest śliczna- postawiła oczy jak 5 złoty- Przebierz się, a ja wybiorę Ci dodatki
- Okej- odpowiedziałam i weszłam do łazienki

Gotowa już w pełni usiadłam na krześle i rozkładałam moje śliczne loczki na ramionach gdy usłyszałam z dołu głos Matta:
- Ola do Ciebie!
Chwyciłam szybko czarną torebkę do której spakowałam telefon i potrzebne rzeczy i zeszłam na dół powoli, by nie zabić się na schodach, przez te obcasy.
- Hej- uśmiechnął się Nath, po czym cmoknął mnie w policzek- Ślicznie wyglądasz
- Dziękuję- uśmiechnęłam się. Błagam Cię podkładzie przydaj się na coś- pomyślałam gdy moje policzki oblewał rumieniec.
- To jak idziemy?
- Pewnie!
- No to chodź- wystawił rękę w moją stronę, którą delikatnie chwyciłam- Do widzenia
- Pa- powiedziałam i wyszliśmy z domu.




*****************************************************************************
Hey :D

Mam nadzieję, że się Wam spodoba^^
W przyszłym rozdziale: Kolacja z The Wanted! Cieszycie się? :D
Mam mnóstwo pomysłów i myślę, że uda mi się go napisać przed wyjazdem nad morze :D

Nie mogę uwierzyć w to, że dopiero 5 rozdział a tu już prawie 500 wyświetleń! :P
Oczywiście nie dorównam nigdy San czy Oli, ale dobre i to :D
Cieszę się, że czytacie :)
Szkoda tylko, że tak mało komentujecie:(
Ale może wkrótce będzie lepiej, nie? :D

Trzymajcie się  KaMa<3

wtorek, 11 czerwca 2013

OMG ^^

Muszę i ja to napisać :P

Jak już pewnie wiecie:

NATHAN IS BACK!! <3

O matko nawet nie wiecie jaka jestem z Niego dumna!
Chłopak miał dwa miesiące temu operacje, a  tu Szok wraca z idealnym głosem i udowadnia wszystkim fanom, że robi to co kocha!
Pojawił się na SUMMERTIME BALL 2013 i zaśpiewał rewelacyjnie swoją solówkę w 'I Found You'.
 Jak usłyszałam ten fantastyczny głos, moje serce normalnie rozpadło się na miliony kawałeczków^^
To było coś :D



sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 4

- Oooo Cześć- powiedziałam gdy zobaczyłam uśmiechniętą twarz mojego Towarzysza
- Heeej- usiadł koło mnie
- Nie spodziewałam się Ciebie tutaj Nathan- uśmiechnęłam się
- A wiesz jestem tu na spacerku, a Ty co tu robisz?
- Przyszłam z Kuzynem, o bawi się o tam- wskazałam palcem na biegającego Matta
- Ahaaa to fajnie...
- O tutaj jesteś głuptasie! A ja Cię szukam..- przyszła jakaś wysoka brunetka i wpiła się w usta chłopaka
- Amy przestań, widzisz że rozmawiam...-wycedził przez zęby- A właśnie to jest Ola, a to... Amy moja... Dziewczyna- spuścił głowę. Wyglądało to tak jakby się jej wstydził. W sumie nie dziwie się. Wyglądała jak Lalka Barbie. Mocny makijaż, neonowe tipsy, bluzka z dekoldem, miniówka, i obrzydliwe 20-centymetrowe szpilki o.O Na prawdę nie pomyślałabym, że Nathan gustuje w takich Dziewczynach...
- Cześć, miło mi Cię poznać..- powiedziała sztucznie podając mi dłoń
- Mi również- ścisnęłam lekko jej dłoń- Przepraszam, ale ja pójdę do Matta muszę go zgarnąć do domu na obiad. Także Cześć Nath, Cześć Amy- spojrzałam na Nią czujnie, a ona wyglądała tak jakby chciała mnie zabić.
- Szkoda, Cześć Ola- wstał i cmoknął mnie w policzek, a Barbie aż zrobiła się czerwona.
Ja uśmiechnęłam się tylko i udałam się w stronę kuzyna

 Żal mi było go stamtąd zabierać, bo tak świetnie się bawił, a w sumie dopiero tu przyszliśmy.
- Ola chodź zagrasz z Nami!- podbiegł  do mnie i zaczął ciągnąć mnie za rękę
- Jak w tych szpilkach?!- pokazałam mu nogę
- To je ściągnij! No proszę tylko 10 minut i pójdziemy do domu, proszeeeeee- zrobił słodkie oczka. Obróciłam się, spojrzałam na Bruneta, który próbował odpychać Barbie, która się do Niego kleiła. Komiczna sytuacja :P
- No dobra niech Ci będzie- zaśmiałam się, poczochrałam Matta, zdjęłam szpilki i ruszyłam za Nim. Zapoznałam się z jego kolegami i zaczęłam się z Nimi grać. Wygłupialiśmy się, śmialiśmy.

- No to teraz zapraszam wszystkich na lody!- powiedziałam po skończonej grze
- Jeeeesssst!- wykrzyczeli na raz.
Zaśmiałam się, sięgnęłam po szpilki i dodałam zakładając je- To prowadźcie mnie, bo ja nie wiem gdzie tu co jest
-Dobra chodźcie do najlepszej Kawiarenki- Młody poszedł przodem z kolegami, a ja pomału za Nimi. Przechodząc koło ławki, gdzie dalej siedział Brunet wraz ze swoją 'Dziunią' uśmiechnęłam się do niego, a on powiedział jakby bezgłośne 'Call me' . Chyba coś mu się poprzewracało w tej ślicznej główce -,-

- Ej, ale Ty masz fajną Kuzynke- usłyszałam szepty chłopców
- Wiem- odpowiedział dumnie
- Skromnością nie grzeszysz- zironizowałam, chichocząc
- Nie podsłuchuj, bo to nie ładnie!- wytknął mi Matt
- Już dobrze... To gdzie ta Kawiarenka?
- O tam - wskazał na małą kawiarenkę z napisem ' Polish Cafe', uśmiechnęłam się i ruszyliśmy dalej. Zamówiliśmy lody i zajęliśmy miejsca przy jednym ze stolików czekając na zamówienie. Dzieciaki śmiali się i gadali o grach komputerowych, a ja rozmyślałam o dzisiejszej śmiesznej sytuacji.
 Po 40 minutach rozeszliśmy się do swoich domów. Po drodze Matty wpadł na pomysł, żeby się ścigać. Hmmm to nie jest dobry pomysł w szpilkach biegać, ale jemu nie da się odmówić. Gdy wróciliśmy do domu czekał na Nas pyszny obiad, który przygotowała Ciocia. Po posiłku pozmywałam naczynia i poszłam do siebie.
Włączyłam laptopa i weszłam na Twittera. Nowe prywatne widomości od Kamili, Damiana, Zośki, Nathana, Klaudii, Piotra... Moment... NATHANA?
Przetarłam oczy i spojrzałam jeszcze raz na ekran, aby upewnić się czy dobrze widzę. A jednak, nie pomyliłam się. Kliknęłam na daną ikonkę i pokazała mi się wiadomość o treści:

Cześć Ola. Chciałem Cię przeprosić za dzisiejszą sytuacje. Jest mi strasznie głupio. Może... W ramach przeprosin dasz się namówić na kino.... albo kawę? Co ty na to? :)

Okeeeey o.O I co mam teraz zrobić? Przecież on ma dziewczynę! O niee, nawet nie ma mowy.
Kliknęłam szybko na ikonkę i wzięłam się za odpisywanie:

Cześć. Nic się nie stało. Nie masz za co przepraszać. Wybacz, ale to nie możliwe. Masz dziewczynę, nie zapominaj o tym.

Wstałam i rzuciłam się bezwładnie na łóżko, myśląc (znowu) o dzisiejszym zdarzeniu z parku. Z jednej strony chciało mi się śmiać, a z drugiej...coś mnie jednak ruszyło... trochę jakby... zazdrość? Nie wiem czemu. Przecież nie znam go zbyt długo, ani nic. Fakt faktem jest nieziemsko przystojny *.* ale to nie zmienia faktu, że jest zajęty. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk powiadomienia. Wstałam i zobaczyłam kolejną wiadomość.

Wiem, nie zapominam, ale chciałbym z Tobą porozmawiać... tak w cztery oczy, bez świadków, na spokojnie. Na prawdę chciałbym Cię poznać :) Zapraszam na koleżeńską kawę :) Jeśli masz ochotę to będę czekał o 18 w 'Polish Cafe'.

Dobra Koleżeńska kawa nie ma problemu! :)Spojrzałam na zegarek, 17:03. Okey na spokojnie, wybrałam te ciuchy, poszłam do łazienki, poprawiłam makijaż, zrobiłam kłoska i wróciłam do pokoju. Sięgnęłam po torebkę, wrzuciłam telefon, pomadkę i resztę potrzebnych rzeczy i udałam się w stronę wyjścia. Poinformowałam ciocię i wujka, że wrócę koło 21, wymieniłam z Liz porozumiewawcze spojrzenie i wyszłam. Miałam jeszcze 30 minut, a kawiarenka w której już dzisiaj byłam, była nie daleko więc szłam powoli, podziwiając piękno miasta.
Po 15 minutach doszłam do miejsca spotkania. Przez szybę zauważyłam Bruneta siedzącego przy stoliku. Weszłam do środka i podeszłam do niego

- Ooo jesteś-uśmiechnął się- Cieszę się, że przyszłaś- wstał i odsunął mi krzesło, Dżentelmen- Ślicznie wyglądasz- zlustrował mnie spojrzeniem od dołu do góry.
uśmiechnęłam się- Dziękuję.
- Co tam słychać  u Amy?-powiedziałam przerywając ciszę, która nastąpiła po chwili.
- Serio? Chcesz o niej gadać?- zaśmiał się- Wiesz Amy to chyba największa moja...-zamyślił się- porażka. Dopiero dzisiaj to do mnie dotarło.- patrzył mi się w oczy- Po 2 latach związku, przejrzałem na oczy i wiem, że nie miało to wcale sensu. To mnie niszczyło, z każdym dniem było coraz gorzej. Ona więcej ode mnie oczekiwała, a ja tego nie chciałem... Dlatego od dzisiaj jestem wolny- uśmiechnął się
Nie wiem czemu, ale ta wiadomość mnie ucieszyła :D
- Zerwałeś z Nią?
- Tak, dzisiaj w parku jak poszłaś z kuzynem.
- Dobrze zrobiłeś!- co ja powiedziałam-,- - to znaczy... -zmieszałam się- skoro ten związek niszczył Cię to nie miało sensu na prawdę.
- Wiem, szkoda że dopiero  dzisiaj to do mnie dotarło, ale nie rozmawiajmy o mnie. Jak Ci się podoba miasto?
- Miasto jest piękne! Ale jak na razie ograniczam się od domu cioci do tej kawiarenki
- To może jutro pokaże Ci całość?
- Nie chcę zabierać Ci czasu...
- Przecież nie zabierasz! Bardzo chętnie pokaże Ci Londyn. I jutro zapraszam Cię na kolacje z The Wanted!
- O matko jaki zaszczyt- zaśmiałam się- to w takim razie będę musiała prosić was o autograf dla mojej siostry. Zabiłaby mnie gdym nie wzięła go, jest wasza fanką
- Nie ma problemu- uśmiech- Mam pomysł! Zapraszam i ją na kolacje
- Niestety z tym będzie problem..
- Dlaczego?
- Bo ona jest w Polsce- zaśmiałam się
- Aaaa no to chodź zrobimy sobie zdjęcie i jej pokażesz- przybliżył się do mnie z krzesełkiem, wyciągnął telefon i pstryknął nam fotke.- Włącz bluetooth, wyśle Ci je
Wyciągnęłam swój telefon i wykonałam polecenia. Powiem szczerze, że mi się spodobało.
- Nathan... a masz coś przeciwko temu żebym wstawiła je na twittera?
- Oczywiście, że nie!
Szybko wstawiłam owe zdjęcie na portal i podpisałam:
Miłe popołudnie z @Nathan_TheWanted w 'Polish Cafe'

- Co to znaczy?- zapytał brunet, no tak napisałam po polsku:)
Przetłumaczyłam mu
- Nawet bardzo miłe- uśmiechnął się słodko- może zamówimy kawę?
-Bardzo chętnie- po chwili podeszła do Nas kelnerka, która przyjęła zmówienie i odeszła.
W między czasie rozmawialiśmy o  wszystkim. Zaprzyjaźniliśmy się chyba... :P
Po prawie 2 godzinach stwierdziłam, że muszę iść do domu. Nathan uparł się, że mnie odprowadzi, nie sprzeciwiałam się, Lubię z nim gadać ^^
Doszliśmy po 30 minutach. Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i każde z Nas udało się w swoja stronę.
Wchodząc zauważyłam w salonie tylko Liz, która wstała gwałtownie i wypiszczała:
- Na górę raz!
ohoo Będzie spowiedź ^^
Nie pozostało mi nic innego jak tylko iść pod wskazane miejsce. Weszłyśmy do ''Mojego'' pokoju, rozsiałyśmy się na łóżku i z rumieńcem na twarzy zaczęłam jej opowiadać wydarzenia z dzisiejszego dnia.



**************************************************************************
Cześć wszystkim :)
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale brak czasu i weny mi na to nie pozwalał.
Ale jestem z następnym i mam nadzieję, że się wam spodoba i będzie więcej komentarzy:)
Choć mi nie podoba się za bardzo nie podoba... :P

Duużo Nathanka, tak jak obiecałam :P

Myślę, że następny pojawi się szybciej :)

Zmiana wyglądu^^ jak wam się podoba?- piszcie w komentarzach :P

Pozdrawiam KaMa<3

czwartek, 16 maja 2013

Rozdział 3

Rano obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez okno wprost na moją tawarz. Odwróciłam się na drugi bok w celu zaśnięcia, ale niestety nie udało mi się:
- Olcia Wstawaj!-wbiegł do mojego pokoju Matt
- Zaraz wstane- zaciągnęłam leniwie kołdre na twarz
- No wstawaj na śniadanie- wskoczył na łóżko i położył się obok mnie
- Czy Ty nie powinieneś iść do szkoły?
- Nie mamy dzisiaj wolne, bo jest jakieś święto patrona szkoły czy coś
- A która jest godzina?
- Hmmmm....- spojrzał na zegarek- 7:34 dokładnie.
- Co?! Po co mnie tak wcześnie budzisz?
- No, bo Liz poszła do sklepu, mama z tatą wyszli do pracy, a mi się nudzi- zrobił słodkie oczka
- No dobrze już wstaje, ale najpierw się przebiore, okey?
- Pewnie-uśmiechnął się- a zagrasz ze mną na kompie?
- Chętnie- uśmiechnęłam się.
-  To ja idę do siebie.
Zadowolony Matty wyszedł z pokoju, a ja mogłam się ogarnąć. Weszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, po czym wsuszyłam moje długie, blond włosy, które związałam w niedbałego koczka i ubrałam się w te ciuchy.
Gdy byłam gotowa udałam się w stornę pokoju Matt'iego. Weszłam do środka gdzie chłopiec sprzątał swoje figurki samolotów:
- Dużo ich tu masz.- powiedziałam uśmiechając się
- Noo trochę ich uzbierałem, samoloty to moja pasja.
- I niech zgadne... Chcesz zostać pilotem?
- No bardzo bym tego chciał, ale przecież to 'głupie marzenie 9-latka'- narysował w powietrzu cudzysłów
- Czemu tak mówisz?- powiedziałam siadając na jego łóżku
- Bo każdy mi to mówi... Nie rozumieją, że ja na prawdę tego chce...
- Posłuchaj wiem, że pewnie każdy tak Ci to mówi, bo jesteś jeszcze młody i to bardzo i na 100% jeszcze zmienisz swoje pasje z milon razy i będziesz jeszcze chciał zostać strażakiem, lekarzem czy kosmonutą, ale i tak koniec końców wrócisz do tego co kochasz i kryje się w Twoim serduszku. I to właśnie wtedy pokażesz tym wszystkim nie dowiarkom, że i tak postawiłeś na swoim.
- Dziękuję, że Ty we mnie wierzysz- uśmiechnął się po czym mocno przytulił
- Nie ma za co.
- Cieszę się, że do Nas przyjechałaś- uśmiechnęłam się tylko, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć
- To co gramy?
- No pewnie chodź- wyciągnął rękę w moją stronę, którą chwyciłam i poszłam za Nim. Graliśmy w różne gry, (których nazw nie pamiętam :p) dobre 1,5 godziny, gdy usłyszeliśmy głos Liz, która uchyliła lekko drzwi, ale nie zajrzała do środka:
- Matty chodź na śniadanie, ide obudzić Ole...
- Nie musisz jestem tutaj - zaśmiałam się
- Ten małolat Cię obudził?
- Ej! Ja mam imię!
- Aaaa sorry Matt Cię obudził?
- Tak, ale fajnie nam się grało, prawda?
- Prawda!- przybiliśmy piątke
- Dobra chodźcie na śniadanie... A Olaaa nie mogę dzisiaj iść na zakupy, przepraszam może pójdziemy jutro?
- Nie ma problemu, przecież masz też swoje sprawy.
- Olcia to może jak jesteś wolna to pójdziemy do parku?
- Bardzo chętnie- poczochrałam młodego po bujnej czuprynie
Zeszliśmy we trójkę na dół do kuchni śmiejąc się i gadając o różnych głupotach^^
Znamich od wczoraj, ale mam wrażenie jak bym znała ich bardzo długo. Są dla mnie jak prawdziwe rodzeństwo i pokochałam ich tak jak Klaudie. No właśnie Klaudia! Zapomniałam, że obiecałam jej, że pogadam na Skypie -,- Co ze mnie za siostra?!
Zjadłam śniadanie, pozmywałam po wszystkich po czym podziękowałam i poszłam do siebie. Włączyłam szybko laptopa i weszłam na Skypa. Udało się! Szybko najechałam kursorem na nick siostry i już słyszałam ten głupi sygnał oczekiwania:
- Noooo Heeeey Kochana Siostrzyczko!- po chwili pojawiła się uśmiechnięta Klaudia na całym ekranie
-Nooo Heeeej Słońce! Co tam u Ciebie słychać?
- A po staremu, trochę tu pusto bez Ciebie i nie mam z kim oglądać filmów. A u Ciebie co tam?
- Klaudia! Tu jest cudownie, te widoki, ten klimat. To jest coś! W ogóle obadaj mój pokój- obróciłam laptopa tak aby siostra miała wgląd na całe pomieszczenie.
- Ej Słońce, fajny masz napis nad łóżkiem
- Wieeeeem.... A właśnie, nie uwierzysz kogo poznałam w samolocie...
- Kogo? Jakieś meeega ciacho?
- Nooo... Poznałam... Uwaga, uwaga.... Nathana
- Yyyy... Jakiego Nathana?
- Ale Ty jesteś tępa! Nathana, Nathana Sykesa z twoich plakatów!
- Że co?! Na serio?!
- Tak, nawet mam jego numer telefonu
- Nie kłam!!
- Nie kłamie, patrz- sięgnęłam po kartkę na której był jego numer
- O M G!! TY POZNAŁAŚ MOJEGO IDOLA!!- zaczęła piszczeć- Powiedz, że wzięłaś mi autograf!
- Nieee, ale Ci wezmę jak się z Nim spotkam
- Obiecujesz?
- Taaaaak, obiecuje- uśmiechnęłam się
- Okeeey, zawołam mamę i tatę okey?
- Oczywiście
- Maaaaaaaamooooo, Taaaaaato chodźcie tu szybko!- wykrzyczała brunetka, a ja zaczęłam się śmiać
- Co się stało?!- wbiegli do pokoju
- Nic.Gadam z Olą i pomślałam, że też chcecie
- Cześć Mamo, Cześć Tato- pomachałam im
- Cześć Skarbie, co tam u Ciebie?
I tak zaczęłam im opowiadać o wszystkim co mi się przydarzyło omijając oczywiście moment z Nathanem, bo zaraz by były gadki moralne, których nie znoszę-,- Po 30 minutach przyszedł Matty. Przedstwiłam go im pogadali chwilę i stwierdziliśmy, że koniec tego i czas się zbierać do tego parku. Wyłączyłam laptopa i poszłam się przebrać i umalować, a chłopiec poszedł na dół. Przebrałam się w to i zrobiłam delikatny makijaż. Włosy rozpuściłam i nawet ich nie rozczesywałam. Zeszłam do chłopca i ruszyliśmy. Po 15 minutach doszliśmy do parku. Ja usiadłam na ławcę, pod wielkim starym dębem, a Matty poszedł pobawić się z kolegami.
- Proszę, proszę, proszę Kogo ja tu widzę- usłyszałam znajomy głos za sobą





Heeeeeey Słońca :*
Jestem z trzecim, przepraszam, że tak długo, ale poprostu nie miałam motywacji do napisania:)
Myślę, że nie jest najgorszy i mam nadzieję, że będziecie komentować :D
Nie ma tu Nathanowych scen, ale w nexcie będzie ich duuużo obiecuję ^^
Dziękuję za te Dwa komentarze od Olci i San x :**

Do następnego KaMa <3

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 2


Moje dumania przerwała uśmiechnięta blondynka stojąca nade mną
- Może podać coś do picia, jedzenia?
- Nie, dziękuję-uśmiechnęłam się
- Jak by Pani czegoś potrzebowała to proszę wołać
- Dobrze-kobieta odeszła, a  w tym momencie jakiś chłopak w okularach przeciwsłonecznych i
full-capie usiadł na wolnym miejscu obok mnie, a dziewczyny siedzące za mną zaczęły szeptać. Przysłuchałam się im i okazało się, że mówią po angielsku. Dziękuję za kursy językowe^.^ Wiem,  że nie ładnie jest podsłuchiwać, ale ciekawość mnie przerastała...
-Widzisz go?
-No pewnie. Omg czy to naprawdę on?
- Nie wiem chyba tak...

- Ale co on by robił w Polsce?
- Nie zapominaj, że to nie był lot tylko z Polski.
- A no tak.
- Jaki on jest boski
- No i jak śpiewa...
- Widzę, że się rozmarzyłaś-zaśmiała się jedna z Nich
- Idziemy po autograf.

W tym momencie wstały i podeszły do niego i zaczęły konwersacje.
- Cześć - powiedziała nie pewnie wysoka brunetka- Czy to jesteś Nathan? Nathan Sykes?
- Tak, o co chodzi?
- Bo my... To znaczy ja i moja siostra jesteśmy Twoimi fankami.  Czy mogłybyśmy prosić o autograf?
Chłopak ściągnął okulary i mogłam mu się przypatrzeć. Miały rację. Jest  Boski... Szatyn, jasna karnacja i piękne, błyszczące, szmaragdowe tęczówki....
- No pewnie-powiedział z uśmiechem- dla kogo?- sięgnął  po kartkę którą trzymała druga dziewczyna
- Dla Kate i Julie.
Podpisał się i oddał kartkę z powalającym uśmiechem. Dziewczyny podziękowały i odeszły, a on spojrzał na mnie. Skądś znałam tą twarz... z jakiegoś bilbordu, plakatu?  Nasz wzrok się spotkał i oboje się uśmiechnęliśmy do siebie, a ja speszona odwróciłam głowę, bo poczułam że moje policzki oblewają się purpurą.
Potem akcja kilkakrotnie się powtórzyła. Wiele dziewczyn podchodziło i prosiło go o autograf. Jedna z Nich zaczęła nucić piosenkę, którą często słuchała Klaudia.... Wtedy już wiedziałam skąd znam jego postać. Był na plakatach w jej pokoju z podpisem The Wanted. Siostra mi nie uwierzy, że siedziałam obok niego, a jak już uwierzy to mnie zabije, że nie wzięłam autografu. No cóż, trudno się mówi.
- To jest Twoja dziewczyna?- spojrzałam na dziewczynę, która wskazywała na mnie palcem, a potem na 'mojego towarzysza'

- Nie, to nie jest moja dziewczyna...- chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem.  A moje ciało przeszedł dreszcz.
Gdy już wszystkie dziewczyny odeszły zwrócił się do mnie i chwile mi się przyglądał, a ja udawałam, że tego nie widzę. Po chwili odezwał się:
- Przepraszam za tą akcję.
- Nic się nie stało-odpowidziałam z uśmiechem
- Tak w ogóle mam na imię Nathan.
- Ola- uścisnęliśmy sobie dłonie
- To chyba nie jest Angielskie imię, prawda?
- Nie, ja jestem Polką
- Polką?- zapytał  zdziwiony
- Tak- uśmiechnęłam się
- Masz świetny akcent
- Dziękuję
I tak zaczęliśmy rozmowę. Nathan zadawał dużo pytań, np. Dlaczego  lecę do Londynu, czym mam tam jakaś rodzinę itd. Rozmawiało nam się świetnie. Jest bardzo sympatycznym, miłym chłopakiem i do tego nieziemsko przystojnym. Naszą długą, jak się okazało rozmowę przerwał znudzony głos kobiety:
- Prosimy  o zapięcie pasów, za chwilę lądujemy.- Wykonaliśmy polecenie cały czas uśmiechając  się do siebie. Po lądowaniu  odebraliśmy swoje bagaże i oboje ruszyliśmy w stronę ludzi, którzy czekali na przywitanie pasażerów. W pewnym momencie tłum piszczących dziewczyn podbiegł do nas i zaczęły rzucać się na chłopaka, błagały o autografy i zdjęcia. Odeszłam dalej, aby nie przeszkadzać  i poszukać cioci. Przepychałam się przez tłum, ale nigdzie nie widziałam cioci, którą znam tylko ze zdjęć. Wyszłam na zewnątrz i oparłam się o marmurowy pachołek. Po chwili poczułam jak ktoś puka mnie w ramię:
- Olcia?
- Ciocia!- rzuciłam się na nią i zaczęłam przytulać
- Matko Ola jak ty wyrosłaś...
- No trochę minęło odkąd się widziałyśmy ostatni raz.
- No parę ładnych lat, czyli 18..-zaśmiała się- Cieszę się, że przyjechałaś
- Ja też-uśmiechnęłam się
- Chodź jedziemy do domu.
- Dobrze.
Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy. Jechałyśmy przez centrum Londynu, a ja podziwiałam piękne widoki, które nas otaczały. Po 15 minutach dojechałyśmy na miejsce i weszłyśmy do pięknego domu.
- Chodź przedstawię Cię mojej rodzinie.- ciocia uśmiechnęła się i pociągnęła za rękę do salonu gdzie siedziały trzy osoby.
- Posłuchajcie, to jest Ola. Córka mojego brata. Mówiłam Wam o niej. Pomieszka z Nami jakiś czas, proszę abyście byli dla niej mili.
-To jest mój mąż Alexander-wskazała na mężczyznę siedzącego w fotelu z gazetą w ręku, który się uśmiechnął i powiedział ciepłe 'Witaj'.
- To jest Mat, mój młodszy syn-pokazała na małego chłopca który pomachał mi ze słodkim uśmieszkiem - a to jest Elizabeth, moja starsza córka jesteście w tym samym wieku...- spojrzałam na ciocie pytająco, ale ona odpowiedziała mi uśmiechem czym dała mi do zrozumienia, że wytłumaczy mi później.
- Cześć Kuzynko- uśmiechnęła się blondynka- Mów mi Liz, albo Eliza jak wolisz. Chodź zaprowadzę Cie do Twojego pokoju.
- Pójdę z  Wami - podniósł się szybko Mat, który na oko miał z 9-10 lat. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy mówili po Polsku.
Sięgnęłam walizkę  i ruszyłam za Nimi na schody.  Liz otworzyła mi drzwi, a moim oczom ukazał się śliczny mały pokoik, weszłam do środka i rozejrzałam się. Ściany umalowane na niebiesko*.* Mój ulubiony kolor. Po lewej stronie stała duża szafa z lustrem, obok komoda. Na przeciw drzwi  na ścianie wisiały gitary: akustyczna, klasyczna i elektryczna, pod ścianą w kącie stało biurko z małą lampką i laptopem nad którym wisiała półka . Obróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam duże łóżko z niebiesko-szarą pościelą, a nad nim szary, napis 3D- DREAMS.
- I jak podoba się?- spytała blondynka
- Tu jest ślicznie...
- Wiem sama meblowałam- zaśmiała się
- Dziękuję Liz- przytuliłam ją
- Nie ma za co
- Ej! Ja też pomagałem!- krzyknął Mat, a my się zaśmiałyśmy
- Tobie też dziękuję- jego również przytuliłam
- Nie ma za co Kuzynko- uśmiechnął się uroczo
- Na prawdę dziękuję Wam za ciepłe powitanie i ten śliczny pokój. Obiecuję, że nie będę Wam długo siedziała na głowie.
- Przestań. Nie masz za co dziękować i Możesz zostać u Nas ile chcesz, będzie mi raźniej, bo przecież z tym ciołkiem nie da się normalnie pogadać- zachichotałam widząc chłopca, który miał facepalma na twarzy ^.^- A teraz  zostawimy Cię samą. Czuj się jak u siebie. Rozpakuj się, jak chcesz to mój pokój jest obok, więc wpadaj kiedy chcesz. A właśnie tam masz laptopa, jest twój więc używaj go ile wlezie. Chodź Mat- wzięła chłopca i wyszli.  Usiadłam na łóżko i spojrzałam na napis. Idealnie trafiła mi w gust Liz. Zawsze marzyłam o takim pokoju, ale nie miałam odwagi, aby je spełnić :P

Podniosłam się i zaczęłam rozpakowywać. Otworzyłam szafę do której powiesiłam moje koszule, sukienki, spódnice. Potem na półkach poukładałam równo bluzki i spodnie oraz moje bluzy. W komodzie poukładałam bieliznę, skarpetki i resztę moich drobiazgów. Po skończeniu pakowania włączyłam laptopa- w końcu mam go używać ile wlezie ^.^ Weszłam na Twitter'a i zobaczyłam w aktualizacjach:

@Nathan_TheWanted cię obserwuje.

I nowa prywatna wiadomość:

Cześć. Pamiętasz mnie? Poznaliśmy się w samolocie:) Miło było Cię poznać i chętnie poznam Cię bliżej. Pozdrawiam Nath xx

PS. Zajrzyj do kieszeni w torebce.

 
Zdziwiona jak on w ogóle mnie znalazł wstałam i sięgnęłam po torebkę. W tylnej kieszonce znalazłam karteczkę o treści:
To mój numer. Jak byś miała ochotę się spotkać odezwij się:) Nathan.  755xxxxxx

Okeeeeej.... To jest co najmniej dziwne, nie sądzicie?

Nie wiedziałam co mam zrobić. Z jednej strony coś mnie ciągnęło do niego i chciałam się z Nim spotkać i poznać go bliżej^.^ Ale z drugiej strony on jest gwiazdą i nie chce mu przeszkadzać. Nie odpisując na wiadomość, wyłączyłam laptopa i w tym momencie do pokoju weszła Elizabeth.
- Chodź na kolacje
- Już idę.- uśmiechnęłam się blado
- Coś się stało?
- Nie... W sumie to sama nie wiem.
- Jeśli chcesz to możesz mi się wygadać w końcu jesteśmy w jednym wieku- uśmiechnęła się. W sumie co mi szkodzi?
- To może po kolacji, bo teraz zgłodniałam-
- Dobrze, chodź.... A chciałam się zapytać ... Może poszłybyśmy jutro na zakupy? Pokaże Ci miasto, co ty na to?
- Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się i zeszłyśmy na dół.

Po pysznej kolacji  i rozmowie z nowo poznanym wujkiem poszłyśmy z Liz do mojego pokoju. Pomyślałam, że muszę komuś to powiedzieć  i może całą historię dlaczego tu jestem i tak dalej. Myślę, że mogę jej zaufać. Usiadłyśmy po turecku na łóżku:
- Ola mam takie pytanie...
- Słucham?
- Właściwie dlaczego tu przyjechałaś?- +10 dla mnie za przewidzenie pytania ^.^
- Chciałam zmienić moje życie. W Polsce rodzice cały czas kazali mi się uczyć. Nie miałam życia towarzyskiego. Nie spotykałam się ze znajomymi po szkole, nie wychodziłam na imprezy, po prostu nie mogłam. Gdy zdałam maturę, pomyślałam, że wreszcie zrobię coś szalonego. Że spełnię swoje marzenie i postawię się rodzicom. W końcu kiedyś trzeba. Kupiłam bilet do Londynu i jestem.
- Nie sprzeciwiali się?
- Oczywiście, że tak. Ale wiedzieli, że nawet jak się nie zgodzą to i tak to zrobię.
- Rozumiem. Na prawdę współczuję Ci.
- Oj tam było minęło. Teraz tamto życia odkreślam grubą kreską i zaczynam nowe, mam nadzieję, że lepsze życie.
- Pomogę w tym aby było lepsze- uśmiechnęła się
- Dziękuję-przytuliłam ją- Dopiero tu przyjechałam, a tyle dobrego mnie spotyka
- A właśnie o co chodziło dzisiaj przed kolacją?
- W samolocie poznałam pewnego chłopaka, świetnie nam się rozmawiało i w ogóle...
- To świetnie!
- Jak się okazało jest gwiazdą. Poznałam Nathana z tego boysbandu The Wanted .
- O matko! Ale Ci zazdroszczę! Na żywo też jest taki przystojny?
- No nawet bardzo-zaśmiałam się
- No, ale czegoś tu nie rozumiem. Poznałaś mega ciacho i gadałaś z Nim, a ty taka markotna jesteś.
- Jak weszłam na Twittera zobaczyłam wiadomość. Od Niego. Chce mnie poznać bliżej i do tego, nawet nie wiem kiedy wsadził mi do torebki swój numer telefonu.
- No to świetnie, przecież!
- Niby tak, ale nie ogarniam tego.
- Będzie dobrze- pogłaskała mnie po ramieniu- Ja na Twoim miejscu spotkałabym się z Nim. Nie dlatego, że jest gwiazdą tylko dlatego, że fajnie Wam się rozmawiało.
- Może masz rację. W sumie co mi szkodzi, nie? -zaśmiałam się
- No właśnie.
- Dziękuję za radę
- Nie ma za co. Zawsze do usług- zasalutowała i obie się zaczęłyśmy śmiać. Po  skończonej rozmowie, Liz wyszła, a ja się położyłam. Napisałam szybko sms'a do Klaudii o treści

  Już jestem od kilku godzin w Londynie. Jest świetnie! Poznałam Mega Ciacho i obiecuję, że jak się dowiesz kim on jest to padniesz :P Ciocia ma wspaniałą rodzinę, która ciepło mnie przyjęła. Mam własny pokój^.^ Taki jaki sobie wymarzyłam.
Powiedz rodzicom, żeby się nie martwili:)
Kocham Was :*
Ola :)

Odłożyłam telefon na szafeczkę obok łóżka wyłączyłam lampkę i po paru minutach usnęłam mając w głowie wizerunek mojego przystojnego towarzysza z samolotu...


No Hey :)
Jestem z drugim rozdziałem. Nie jest zbyt ciekawy- powiem szczerze jest beznadziejny, ale nic lepszego niestety nie wymyśle. Mam zbyt dużo na głowie, a już długo nie wstawiałam.
Z dedykiem dla Radka, on wie za co :P i mojej bratowej Olci :P
Błagam Komentujcie :)
Do Następnego KaMa<3