środa, 2 października 2013

Rozdział 14

Siedziałam z Klaudią w pokoju, gdzie zaciągnęła mnie siłą zmuszając do pakowania.
Z jednej strony cieszyłam się, że znów zobaczę Liz, Matta, Ciocie, Wujka, a zwłaszcza Nathana, ale z drugiej coś mi mówiło, że powinnam zostać tu z Klaudią i ją wspierać podczas rehabilitacji;
- Klaudiaaa, a może jednak ja zostanę tu z Tobą?- usiadłam obok niej
- Nie Ciężarówo, masz tam jechać!
- Ale wolałabym być z Tobą podczas rehabilitacji- złapałam ją za dłoń
- A wiesz co ja bym wolała? Żebyś była szczęśliwa, żeby mój siostrzeniec lub siostrzenica miała ojca i wiele innych, więc nie marudź tylko się pakuj!
- No dobra, ale mam warunek...- pokazałam na Nią palcem
- Jaki znów?- westchnęła
- Nie mów do mnie "Ciężarówo"- powiedziałam na co zaśmiała się.
Włączyła laptopa i puściła muzykę, zaczęłyśmy się wygłupiać jak za dawnych lat, ale z małymi utrudnieniami. Ja z małym bagażem, w postaci mojego już lekko widocznego brzucha, a Klaudia o kulach.
Nasze śmiechy przerwał dźwięk dzwoniącego Skypa. Spojrzałyśmy na siebie poważnie, by po chwili wybuchnąć znów nie pochamowanym śmiechem^^
Podeszłam do laptopa, usiadłam na wygodnym krześle i najechałam kursorem na zieloną słuchawkę;
- Cześć Ola!- ukazał mi się uśmiechnięty Tom
- Cześć Tomuś! Co tam u Ciebie słychać?
- A bardzo dobrze, ale nudno tu bez Ciebie, tęsknie- zrobił podkówkę z ust
- Nie sądzisz, że Kelsey była by zazdrosna słysząc to?- zaśmiałam się
- Oj tam-machnął ręką- A co u Ciebie?
- A powiem Ci, że dobrze, też się stęskniłam za Tobą i ogólnie za Wami wszystkimi-  uśmiechnęłam się
- No to kiedy wracasz?
- Niedługo...
- To znaczy kiedy?- uniósł brew
- Niespodzianka- pokazałam mu język
- No dobra, a jak siostra?- spojrzałam na Klaudie, która patrzyła na mnie z niedowierzaniem
- Bardzo dobrze, już się wybudziła, jest już znacznie lepiej. Zresztą może chcesz ją poznać?
- Jest tam z Tobą?- ożywił się, pokiwałam głową- No to pokaż tu mi ją!
- Chodź młoda, przedstawię Ci Toma - zwróciłam się do dziewczyny
Podeszła niepewnie i nachyliła się pokazując się Parkerowi
- Cześć jestem Tom Parker- pomachał jej uśmiechając się słodko
- Tom nie musisz się jej przedstawiać, ona zna lepiej Twój życiorys niż ja- zaśmiałam się- no to wy sobie pogadajcie, a ja idę po herbatę- ustąpiłam miejsca Klaudii i poszłam do kuchni.
- Co tam?- spytałam Tate, który popijał herbatę
- Aaaa dobrze, ale znów Nam uciekasz...- westchnął
- Nie uciekam, to Klaudia mnie wysyła z powrotem- nalałam wrzątku do kubka
- No wiem, ale będziesz na siebie uważała i na mojego wnuka, prawda?
- Oczywiście Tatko- cmoknęłam go w policzek- Idę ratować Duśke z rąk Parkera- poklepałam go po ramieniu
- Gada z tym Twoim?
-Nie, z jego kolegą z zespołu- uśmiechnęłam się, wzięłam kubek i poszłam do pokoju.
Tom z Klaudią gadali w najlepsze, śmiali się i nawet Klaudii dobrze szło z angielskim ;)
Niestety musiałam przerwać tą sielankę;
- Klaudia jest już późno, idź weź leki i spać- powiedziałam po angielsku i dotknęłam jej ramienia
- Oj Ola, nie bądź taka daj Nam pogadać- żachnął się brunet
- Tak Tomuś widzę, że się polubiliście. Obiecuję, że jak skończy rehabilitacje to ją ściągnę na wakacje.
- No okej.- powiedział niepocieszony, pożegnali się i dziewczyna bez słowa wyszła z pokoju. Zajęłam jej miejsce;
- Masz fajną siostrę- pomachał brwiami
- Zapomnij Tom, ona ma 13 lat- zaśmiałam się popijając herbatę
- 13 lat?! Ja bym powiedział, że jest może 2 lata młodsza od Ciebie.
- No widzisz, taki psikus- pokazałam mu język
- Szkoda...
- Ej masz Kelsey!
- Wiem, żartuje przecież- zaśmiał się- Wracaj już...
- Wrócę, obiecuję że do Ciebie pierwszego jak będę na lotnisku zadzwonię, popracujesz jako taksówkarz- puściłam oczko
- Okej!
- A powiedz mi... Co tam u Nathana? Mieliśmy pogadać w tym tygodniu, ale go nie było...
- Bo Nathan poleciał do LA- ściągnął brwi
- Po co?
- Ma jakieś problemy z gardłem, boli go. Mieliśmy z Niego niezły ubaw jak lekarz kazał mu nic nie mówić przez tydzień i musiał pisać wszystko na tabliczce- zaśmiał się
- Nic mi nie mówił...
- Ups wygadałem się... Nie chciał Ci mówić, żebyś się nie martwiła-przygryzł wargę
- No ładne mi to- westchnęłam- Dobra Parker lece spać, bo już padam, Do zobaczenia! Buziaki dla chłopaków!
- No ja też spadam- ziewnął- Ja ich całował nie będę- zaśmiał się- Dobranoc Mała!
Wyłączyłam laptopa po skończonej rozmowie i poszłam do łazienki. Wzięłam długą relaksującą kąpiel, po czym założyłam moją ukochaną piżamkę i położyłam na moim nieziemsko wygodnym łóżku. Niemal od razu zasnęłam.

Rano obudził mnie mocny kopniak w brzuch. Jeśli to chłopiec- będzie świetnym piłkarzem ^^.
Przeciągając się leniwie wstałam z łóżka. Od razu poszłam do łazienki, gdzie wzięłam pobudzający prysznic. Włosy wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone. Umalowałam się i ubrałam.
Gotowa zeszłam do kuchni.
Zjadłam śniadanie, wypiłam sok i wyszłam z mieszkania, starając się nie budzić nikogo. W drodze założyłam płaszcz i szalik.
Po 40 minutach spaceru stałam już pod przychodnią. Weszłam do środka i podeszłam do rejestracji;
- Dzień Dobry
- Dzień Dobry- uśmiechnęła się pielęgniarka- W czym mogę pomóc?
- Na dziś mam umówioną wizytę u pani Miśkiewicz.
- Tak, pani doktor jest już w gabinecie. Numer 102
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i poszłam pod wskazany gabinet. Zapukałam w drzwi i po chwili usłyszałam miłe "Proszę". Weszłam niepewnie do środka.
- Dzień Dobry- uśmiechnęła się kobieta siedząca za biurkiem
- Dzień Dobry
- Pani na USG?
- Tak- uśmiechnęłam się
- To zapraszam- wstała i wskazała mi na kozetkę przy sprzęcie.- Proszę ściągnąć płaszcz, położyć się i podciągnąć bluzkę- wykonałam jej polecenie i po chwili leżałam na kozetce
Kobieta posmarowała mi brzuch żelem i zaczęła jeździć po Nim urządzeniem.
- Proszę się rozluźnić, pani Olu- uśmiechnęła się ciepło.- Proszę posłuchać, to bicie serduszka- usłyszałam regularne bicie, uśmiechnęłam się mimowolnie i spojrzałam na ekran.
- Chce pani znać płeć?
- Nie, chcę żeby to była... hmm... niespodzianka
- Dobrze- spojrzała w monitor- Wszystko jest w porządku. Dziecko się prawidłowo rozwija, serduszko też- spojrzała na mnie z uśmiechem- W takim razie proszę się wytrzeć, a ja wypiszę receptę- podała mi ręcznik i poszła do biurka.  Wytarłam brzuch, opuściłam bluzkę i podeszłam do biurka;
- Przepisałam dla Pani witaminy na wzmocnienie organizmu- podała mi receptę- Wszystko jest w porządku z dzieckiem, ale to tak profilaktycznie.
- Dobrze, dziękuję- schowałam do torby receptę i założyłam płaszcz
- A proszę jeszcze poczekać, dam Pani zdjęcie dzidziusia- podeszła do urządzenia- proszę- podała mi je
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i schowałam do torebki.
- To następna wizyta za miesiąc.
- Pani doktor, bo ja chciałam się jeszcze zapytać... Czy mogłabym lecieć do Londynu? Tam w sumie mieszkam od pewnego czasu.
- Nie widzę przeszkód, jeśli będzie Pani o siebie dbała.
- Oczywiście, że będę- uśmiechnęłam się
- No to w takim razie życzę udanego rozwiązania i pociechy z dziecka- podała mi rękę
- Dziękuje Pani Doktor. Za wszystko. Do widzenia
- Nie ma za co. Do widzenia
Wyszłam z gabinetu w pełni szczęśliwa.
Z moim dzieckiem wszystko w porządku, mogę lecieć do Londynu- Czego chcieć więcej? ^^
Wróciłam do domu, gdzie od wejścia słyszałam Klaudie;
- Mówie Ci Kaśka, gadałam wczoraj z Parkerem!
-  Ta jasne, a gruszki rosną na wierzbie.
- Ale ja mówię serio! To znajomy mojej Oli
- Klaudia mówi Prawdę- weszłam do kuchni gdzie urzędowały dziewczyny- Cześć Kasia- cmoknęłam ją w policzek
- Na prawdę go znasz?
- Tak. Znam całe The Wanted.
- A jeden z Nich jest jej chłopakiem- dodała Klaudia
- Który?- zapytała podekscytowana
- Nathan- uśmiechnęłam się, w sumie już/jeszcze nie jesteśmy razem, ale niech się dzieci pocieszą ;p
dziewczyna patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami- No jak będziesz chciała to w przyszłym roku, przyleć z Klaudią na wakacje do mnie. Poznam Cię z Nimi- powiedziałam, wzięłam jabłko i wyszłam. Poszłam do siebie, by sprawdzić czy wszystko spakowałam.
- Ola o której masz lot?
- Za 2 godziny Tato- uśmiechnęłam się
- Dobra to tylko się ogolę i Cię zawiozę- puścił mi oczko i wyszedł
Posiedziałam chwilę sama i przyszła Kasia z Klaudią, by wypytać o chłopaków.
Opowiedziałam im po krótce jaki jest każdy z Nich. Nie udało mi się rozgadać jaki to wspaniały jest każdy z Nich, bo przyszedł po mnie Tata ^^
Pożegnałam się z dziewczynami, z mamą i poszłam do samochodu.
Czekało mnie, kolejne nowe, być może lepsze życie...

*****************************************************************************
Hej.
Jest mi bardzo przykro, że nikt nie komentuje.
Myślę o usunięciu Bloga...

Jeśli mogłabym prosić to, Proszę, wręcz Błagam!
Jeśli ktoś przeczyta ten rozdział, niech napisze w komentarzu chociaż emotikonkę :)
Wam zajmie to minutkę, a mi sprawi mnóstwo radości :)

KaMa :)

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 13

Doktor Malina Nowak poszła do Klaudii by ją zbadać. Ja wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Mamy, powiedziałam jej szczęśliwą nowinę i 20 minut później przyjechała razem z Tatą.
Lekarz powiedział Nam, że wszystko jest w porządku i że będzie już tylko lepiej.
Dziękowałam Bogu, że wszystko zaczyna się układać.

                                     
Następnego dnia wstałam rano szczęśliwa, że moja Mała już się wybudziła.
Przez te 5 miesięcy w moim życiu dużo się działo.
Tak jak obiecałam Nathanowi rozmawialiśmy ze sobą codziennie wieczorem, ale odległość dawała Nam się we znaki. To jest ciężkie, gdy nie można kogoś przytulić i dać buziaka. Dlatego zerwaliśmy.
I teraz wiem, że to była najgłupsza rzecz jaką zrobiłam. Nie żałuję ani minuty spędzonej z Nathanem, Kocham go w dalszym ciągu, a dziecko które noszę pod moim sercem upewnia mnie z każdą chwilą;
- Ola chodź na śniadanie!- usłyszałam głos mamy z dołu, który wyrwał mnie z moich myśli.
Założyłam sweterek i zeszłam na dół gdzie siedzieli rodzice
- Dzień Dobry- uśmiechnęłam się od wejścia
- Cześć Mała- powiedział Tata tradycyjnie głaszcząc mój brzuch.
To on chyba najbardziej ucieszył się z informacji o tym, że będzie dziadkiem. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna, bo pomimo że wcześniej mnie ograniczał bardzo mnie wspiera i opiekuje się mną jak tylko może ;).
- Zjedz śniadanie, ja z Tatą pojadę do Klaudii, a Ty masz dziś wolne. Spotkaj się z kimś może co?- mama uśmiechnęła się promiennie
- Pomyśle o tym- puściłam oczko- ucałujcie Klaudie ode mnie!-  krzyknęłam za Nimi.
Dokończyłam naleśniki, które zrobiła mi mama i poszłam się przebrać.
Założyłam stary rozciągnięty, czarny sweter, leginsy i ciepłe skarpety. Włosy związałam w wysoką kitkę i założyłam opaskę.
Skoro już miałam tą chwile dla siebie włączyłam laptopa i zalogowałam się na Skypie.
Serce prawie przebiło się przez żebra, gdy po chwili zadzwonił do mnie Nath;
- Cześć- ukazał mi się na całym ekranie
- Hej, co tam u Ciebie?
- A nawet dobrze, a u Ciebie?- uśmiechnął się niepewnie
- Też dobrze- byłam lekko spięta, jakbym rozmawiała z Nim po raz pierwszy
- a jak Klaudia?
- Nauczyłeś się- uśmiechnęłam się
- No nauczyłem- odwzajemnił gest
- Już jest dobrze i będzie jeszcze lepiej. Wybudziła się
- No to świetnie!
- No nawet bardzo- odpowiedziałam i zapadła cisza, patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę
- Strasznie za Tobą tęsknie. Nie mogę przestać o Tobie myśleć, żałuję że wtedy pozwoliłem Ci odejść. Że zostawiłem Cię z tym wszystkim samą- zaczął
- Oj Nath to ja podjęłam tą decyzje to moja wina- uśmiechnęłam się- nie obwiniaj się za to. Ja o Tobie też myślę ciągle. Nie ma dnia żebym o Tobie nie myślała- poleciała mi łza po policzku i poczułam kopniaka w brzuchu
- Nie płacz Kochanie- uśmiechnął się.
- Nathan ja dalej Cię Kocham- spojrzałam na niego niepewnie
- Ja Ciebie też Kocham-rozpromieniłam się na jego słowa, serce zabiło mi szybciej
- Nathan muszę Ci coś powiedzieć...
- Tak?
- Nathan chodź jedziemy do studia!- usłyszałam znajomy głos
- Zaraz Jay!- odkrzyknął- co chcesz mi powiedzieć?
otworzyłam znów usta, ale znów mi przerwano- Nie zaraz tylko już! Scooter Nas zabije!
- Dobra już! Skarbie przepraszam Cię, ale muszę iść pogadamy jeszcze później. Tęsknie za Toba... Pa- puścił mi buziaka i za chwilę zniknął mi z ekranu
Westchnęłam tylko i wstałam z łóżka. Zeszłam na dół, założyłam kurtkę, buty i poszłam do Klaudii. Gdzie spędziłam resztę dnia.

                                                        ***tydzień później***

Przez cały następny tydzień nie rozmawiałam z Nathanem, przez co znowu chodziłam smutna. 
Ale nie dziś. Dziś moja Klaudia wychodziła ze szpitala na przepustkę i to trzymało mnie na duchu. Zaczęła jej się rehabilitacja i zaczęła już pomału chodzić. O kulach, ale chodzi, a to najważniejsze.
Jest bardzo zdeterminowana by żyć tak jak przed wypadkiem. Jest silna i odważna za co ją podziwiam i jestem z Niej mega dumna ^^
Po porannej toalecie, zeszłam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie i pożegnałam rodziców, którzy pojechali po siostrę. Postanowiłam zrobić coś pożytecznego i ugotować ulubione danie dziewczyny. Włączyłam kanał muzyczny i tanecznymi krokami krzątałam się po kuchni. Wyciągając po kolei składniki z szafek. Pokroiłam warzywa i ugotowałam makaron. Po czym w naczyniu żaroodpornym układałam warstwami wszystkie składniki. Włożyłam gotowe danie do piekarnika i poszłam do salonu.
Usiadłam na kanapie, a nogi położyłam na stoliku. Skończyła lecieć piosenka "Domino" Jessie J i ukazało mi się całe The Wanted na ekranie. Piosenka "I found you" ma już swój teledysk, a ja nawet o tym nie wiedziałam.
W tej jednej chwili przypomniał mi się pobyt w Londynie.
Poznanie Nathana, spotkanie z Ciocią i jej rodziną, za którą tęsknie, ta feralna kolacja w domu The Wanted. Pomimo wszystko pokochałam ich wszystkich. Są pozytywnie zakręconymi wariatami, których nie da się nie lubić.
Tom- jest przesympatycznym, miłym, zakręconym chłopakiem, który pomoże jeśli tylko będzie mógł ;)
Max- łysolek, pozytywnie walnięty, podrywacz o wielkim sercu ^^
Siva- hmm... Siva to najbardziej rozgarnięty z Nich wszystkich, spokojny, ale z dużym poczuciem humoru ;)
Jay- no z Jayem miałam pewną nieprzyjemną sytuację gdy dosypał mi coś do wina, ale pomimo wszystko jest sympatyczny i nieźle walnięty ;p
i na koniec mój Nathan- to jest wyjątkowy chłopak o którym mogłabym mówić godzinami. Jest Kochany, miły, pomocny, bardzo uczuciowy, ale uparty. Kocham go bezgranicznie..
I każdy z Nich jest przystojny na swój sposób :D
-Już jesteśmy!- usłyszałam krzyk mamy z korytarza i za chwilę ujrzałam Klaudię
- Cześć Siostra- przytuliłam ją
- Cześć Ciężarówo- zaśmiała się
- Bardzo miła jesteś wiesz- poklepałam ją po ramieniu
- Też Cię Kocham- cmoknęła w powietrzu- Kiedy jedziesz do Londynu?
uniosłam brew- nie wiem, czemu pytasz?
- Bo wiedzę, że usychasz- uśmiechnęła się- Mam coś dla Ciebie- wstała i wyciągnęła z kieszeni jakąś kopertę, którą mi podała
- Ale ja nie mam nic dla Ciebie
- Oj, ale ja nic nie chcę, to jest takie podziękowanie za to że ze mną byłaś- usiadła obok mnie
- Ale nie musiałaś, ja nie potrafiłabym inaczej- uścisnęłam jej rękę
- Przestań marudzić tylko otwórz- zachęcała
Uśmiechnęłam się i otworzyłam kopertę, wyciągnęłam jej zawartość i oniemiałam
- Klaudia ja nie mogę
- Możesz
- Nie zostawię Cię tu samej, teraz najbardziej mnie potrzebujesz
- Ola posłuchaj mnie; Jesteś w ciąży, musisz zacząć dbać o siebie i o tego małe brzdąca-pogłaskała mój brzuch- Jestem Ci na prawdę bardzo, ale to bardzo wdzięczna, że byłaś tu ze mną. Wiem, że Kochasz tego Matoła, który pozwolił Ci odejść, więc musisz tam jechać. Więc weź ten bilet i nie sprzeciwiaj się.
- Klaudia...
- Nie, nie podejdziesz mnie tak-zaśmiała się grożąc mi palcem- Idź się pakować, jutro wylatujesz
- Dziękuję- przytuliłam ją
Pogadałyśmy chwilę i poszłyśmy zjeść zapiekankę.
Cieszyłam się, że teraz możemy być już wszyscy razem

*****************************************************************************
Cześć! :)

Chyba Wam nie spodobał się poprzedni rozdział. Wiem, że narzuciłam zbyt duże tępo i nie okazywałam czułości, w rozmowach głównej bohaterki z Nathanem, ale nie umiałam wyobrazić sobie tego wszystkiego dlatego tak to zrobiłam :)

W tym rozdziale też jest przeskoczenie o tydzień, bo chciałam jak najszybciej "wrócić" do chłopaków i od następnego rozdziału już wszystko będzie toczyło się dzień po dniu ;) I będzie dużo Nathanowych scen ^^

Mam nadzieję, że pod tym będzie choć jeden komentarz ;)

Pozdrawiam Ciepło, KaMa :)

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 12

- Mamo? Coś się stało?- zapytałam niepewnie
- Klaudia... Klaudia miała wypadek...- powiedziała cicho
- Co?! Co się stało?!- moje oczy naszły łzami
- Jeździła na rolkach i... i... jakiś pijany chłopak uderzył w Nią samochodem- wyszlochała
Rozłączyłam się, szybko wstałam z łóżka i wyciągnęłam torbę, do której wrzucałam ciuchy.
- Ola co się stało?-spytał zdezorientowany chłopak
- Moja Klaudia miała wypadek musze tam być!- podbiegłam szybko do laptopa i sprawdziłam loty do Polski- Nathan zawieziesz mnie na lotnisko?
- Ola uspokój się- podszedł do mnie i przytulił- Może to nic poważnego
- Gdyby tak było mama by nie płakała. Zrobisz to dla mnie?
- Olaa...
- Nie to nie sama sobie poradzę- oderwałam się od niego, zarzuciłam torbę na ramię, wzięłam portfel i wybiegłam z pokoju. Wyciągnęłam telefon i od razu wybrałam numer:
- Cześć ciociu. Kiedy wracacie?
- Cześć Mała. Pojutrze, a co? coś się stało?
- Klaudia miała wypadek, musze lecieć do niej- powiedziałam przez łzy
- Ooo nie... Co się stało?
- Polskie drogi i pijani kierowcy coś Ci mówią?
- Co z Nią?
- Nie wiem. Ciociu gdzie mam zostawić klucze? zaraz musze być na lotnisku.
- Weź ze sobą. Leć Mała. Jak będziesz coś wiedziała to dzwoń. Trzymaj się. Pa
- Okej. Dziękuje Ciociu. Pa
Rozłączyłam się i wyszłam z mieszkania. Poczekałam cierpliwie, aż Nathan łaskawie wyjdzie i zamknęłam drzwi. Wrzuciłam do torebki klucze i telefon i ruszyłam w stronę postoju taksówek.
- Ola chodź zawiozę Cię- powiedział Nathan łapiąc mnie za rękę
- Nie dziękuje poradzę sobie...
- Ola, proszę Cię nie rób scen- mruknął pociągając mnie za rękę- Rozumiem, że Twoja siostra miała wypadek. Też bym tak zareagował gdyby to Jess miała wypadek,-patrzył mi w oczy- ale pierwsze co musisz zrobić to się uspokoić. To najważniejsze. Nie możesz podejmować zbyt pochopnych decyzji...
- Nathan czy Ty w ogóle słyszysz sam siebie?! Jakich pochopnych decyzji?!-wkurzyłam się
- Ola uspokój się proszę...
- Nie! Przepraszam Nath, ale moja siostra mnie potrzebuje i musze przy niej być, a nie siedzieć ponad 1200 km od niej z założonymi rękami! - wyrwałam rękę z jego objęć
- To Twoja decyzja- posmutniał
- Kochanie... Przepraszam...- wtuliłam się w niego- Kocham Cię i to bardzo, ale to moja siostra, muszę przy niej być
- Rozumiem Kochanie- pocałował mnie w czoło- Ja Ciebie też- uśmiechnął się- Chodź zawiozę Cię na lotnisko- złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do samochodu. Po 30 minutach byliśmy na lotnisku. Wbiegłam szybko do budynku i podbiegłam do kas.
Jak to się mówi? a tak "Głupi to ma zawsze szczęście". Tak mam szczęści kupiłam ostatni bilet na ten Lot. Miałam jeszcze 15 minut do odprawy. Usiadłam na jednym z krzeseł i schowałam twarz w dłonie.  Nathan kucnął naprzeciwko mnie:
- Kochanie?
- Hmm...?- wymruczałam w dłonie
- Spójrz na mnie- spojrzałam na jego twarz. Jego mina nie wyrażała żadnych uczuć
- Kocham Cię BabyNath- uśmiechnęłam się blado
- Właśnie to chciałem Ci powiedzieć- zaśmiał się- Kocham Cię Księżniczko- założył mi kosmyk włosów za ucho
- Nathan, obiecaj mi, że ten wyjazd nie zmieni nic pomiędzy Nami- znów poczułam kujące łzy
- Kochanie to nic nie zmieni. Ja dalej będę Cię kochał tak samo mocno jak teraz- przytulił mnie- ale Ty obiecaj mi, że w wolnym czasie, będziemy gadać na Skypie.
- Obiecuje- uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta.

Po paru minutach, które spędziliśmy na czułościach usłyszałam głos kobiety, która zapraszała do odpraw. Pożegnałam się z chłopakiem. Wzięłam torbę i poszłam w tamtym kierunku. Odprawa poszła szybko i po 5 minutach siedziałam już na miejscu. Włożyłam słuchawki i z moich oczu znów popłynęły łzy.
Nie chcę opuszczać Nathana... Ale nie chcę też zostawiać Klaudii. Obiecałam, że nigdy jej nie zostawię i obietnicy dotrzymam.
Po jakimś czasie mimowolnie usnęłam.

                                                                                   ***
Wybiegłam z budynku Polskiego lotniska i przepychając się przez tłum wsiadłam do taksówki.
Podałam adres szpitala w którym leżała Klaudia i ruszyliśmy. Napisałam do Nathana sms'a że jestem już w Polsce i że go bardzo Kocham. No cóż będę tęsknić za Nim.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, zapłaciłam, głośno westchnęłam i wysiadłam z auta.
Weszłam do budynku i podeszłam do recepcji:
- Dzień Dobry
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Chciałam się dowiedzieć gdzie leży moja siostra, miała wczoraj wypadek
- Nazwisko?
- Markowiak Klaudia
- Pierwsze piętro, OIOM
Podziękowałam i poszłam pod wskazane miejsce. Przeszłam przez szklane drzwi i zobaczyłam mamę:
- Mamo?
- Ola?!- spojrzała na mnie i rzuciła się na mnie- Co Ty tu robisz?
- Nie mogłam zostawić Klaudii- uśmiechnęłam się blado- Co z Nią?
- Jest w śpiączce, ma złamaną rękę i nogę.
- O nie...- usiadłam na plastikowym krześle i schowałam twarz w dłonie- Co to za Idiota?-spytałam
- Kto?
- No ten co ją potrącił, zabije go!
- No nie wiem czy będziesz chciała to zrobić....
- Czemu?- zapytałam zdziwiona
- Bo to był... Mikołaj...
- Mój Mikołaj?!
- Tak Twój przyjaciel- mama usiadła obok mnie i przytuliła- Cieszę się, że przyjechałaś


                                                       ***(5 miesięcy później)***

Wstałam rano z myślą, że to dziś Klaudia się wybudzi. Ubrałam się w czarną bluzkę z długim rękawem, jeansy i kozaki, umalowałam i uczesałam.
Gotowa zeszłam na dół gdzie siedział Tata:
- Dzień Dobry- uśmiechnęłam się
- Witam moją małą córeczkę- uśmiechnął się do mnie i pogłaskał po brzuchy gdy podeszłam do stołu.- Jak się czujesz?
- Dobrze, tylko trochę robi mi się ciężko- zaśmiałam się i chwyciłam za kanapkę
- No nie dziwie się. A jak tam ten Twój?
- Tato mówiłam Ci, że on nie jest już mój. Po dwóch miesiącach, stwierdziliśmy, że związek na odległość nie ma sensu. Zwłaszcza, że ta odległość wynosi 1200 kilometrów- powiedziałam smutno
- Kochasz go jeszcze?- zapytał Tata uśmiechając się lekko
- Tak, Kocham, ale nie zmienia to faktu, że nie możemy być razem- spuściłam głowę, nie chciałam, żeby tata widział, że płacze- Pójdę już do Klaudii- cmoknęłam go w policzek, wzięłam kolejną kanapkę. Założyłam płaszcz, szalik i rękawiczki (w końcu to już listopad ^^) i wyszłam na zimne podwórko.
20 minut później byłam już w szpitalu. Weszłam do sali i wygoniłam mamę do domu. Ona siedzi tu każdego dnia. Chcę jej ulżyć i ją zastąpić, żeby mogła wypocząć, ale nie pozwala mi ze względu na mój stan.
Podeszłam do szafki, wzięłam szpatułkę na której zawinięty był wacik, który zamoczyłam w wodzie. Podeszłam do Klaudii i przetarłam jej usta. Chodziło o to by nawilżać jej usta, żeby nie popękały, bo rany na nich mogły by się nie wyleczyć.
Poprawiłam poduszkę Siostrze i usiadłam na krześle przy jej łóżku. Chwyciłam jej dłoń i pogłaskałam:
- Klaudia proszę. Obudź się- powiedziałam cicho mając nadzieję, że posłucha. Oparłam czoło o jej rękę i poczułam, że się poruszyła. Pomyślałam, że to odruch bezwarunkowy, ale myliłam się:
- Ola?- usłyszałam cichy, zachrypnięty głos. Głos mojej Klaudii. Uniosłam głowę i zobaczyłam, że patrzy na mnie! Ona się obudziła! Moje szczęście było nie do opisania. Od razu wstałam z krzesła i przytuliłam Siostrę.
- Klaudia nareszcie się wybudziłaś- popłakałam się ze szczęścia, odkleiłam się od niej i podałam jej szklankę wody, aby nawodniła gardło
- Jak długo spałam?-zapytała cicho
- 5 miesięcy- poprawiłam jej niesforny kosmyk włosów, który spadał jej na oczy- Pamiętasz co się stało?
- Nie do końca... Pamiętam tylko, że jeździłam z Magdą na rolkach i przeraźliwy ból...
- Mikołaj był pijany i walnął Cię samochodem. Mała nastraszyłaś nas okropnie.
- Cieszę się, że przyjechałaś... A Ty...?- spojrzała na mój brzuch
- Tak- odpowiedziałam głaszcząc się po Nim
- Z Kim?
- Z Twoim idolem.-uśmiechnęłam się słabo- Tego dnia gdy miałaś wypadek, chciałam Ci powiedzieć, że mam chłopaka i że jest Nim Nathan- uśmiechnęłam się
- O ja...
- Ale przyjechałam tu do Ciebie i siedziałam tu przez cały czas i zerwaliśmy...
- A on wie o dziecku?- zapytała patrząc mi w oczy
- Nie, nie wie. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży dwa dni później.
- To czemu mu nie powiedziałaś?
- To by nic nie zmieniło- łzy ponownie ukuły mnie w powieki- Pójdę po lekarza- uścisnęłam jej dłoń i wyszłam z sali i udałam się do pokoju lekarzy...


****************************************************************************
Hej Słońca!

Jest 12 rozdział. Długo musiałyście czekać, ale następny będzie znacznie szybciej, obiecuję ^^
Ola w ciąży, nie spodziewałyście się tego, nie? :p
Mam nadzieję, że się spodoba ^^

Pozdrawiam KaMa <3

piątek, 6 września 2013

Rozdział 11

- It's Wanted Wednesday!- odkrzyknął Nathan do kamerki i obaj zaczęli skakać
Jay spojrzał na mnie szczerząc się- A oto- zwrócił kamerke na mnie- nasz nowy nabytek. Import prosto z Polski!- zwrócił kamerke na mojego chłopaka- Przedstaw Nam swoją koleżankę
- A więc moi drodzy- zaczął Nath, obejmując mnie ramieniem- To jest Ola. Jest Polką i jest moja.- cmoknął mnie w policzek
- Nasza!- krzyknął Max
- Nie, moja!
- A właśnie, że nie!- Tom podbiegł do Nas i przerzucił mnie przez ramie i zaczął biec, a Nath za nami
- Tom puść mnie!
- Nie!
- Tom proszę!- krzyczałam śmiejąc się
- Nie ma takiej opcji Złotko- zarechotał
- Oddaj moją dziewczynę!
- Ola jest Nasza!
- Tak, ale to moja dziewczyna oddaj mi ją!- krzyknął Brunet
Tom zatrzymał się i spojrzał na kolegę. Po czym przekręcił mnie tak, że wylądowałam na jego rękach:
- No dobrze, proszę. Oddaje do rąk własnych.- podał mnie Nathanowi.
Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie:
- A więc dziewczęta, jak widzicie na załączonym obrazku, Ciacho z The Wanted jest zajętę- usłyszeliśmy głos Jay i chłopak mnie postawił na ziemi
- Olcia teraz lepiej Nathan niech Cię pilnuje, bo fanki Cię znienawidzą
- Nie przesadzaj Parker- mruknął Nath siadając przy konsoli
- Tom skąd znasz zdrobnienia mojego imienia? Miałeś problem z wypowiedzeniem "Ola" a teraz jeszcze zdrabniasz, zadziwiasz mnie- powiedziałam z uznaniem
- A wiesz ma się te swoje źródła- pomachał brwiami
- A tymi źródłami-zaczął Siva obejmując mnie ramieniem- jest nic innego jak google- zaczęliśmy się śmiać, a Tom miał mega facepalma
- Ale śmieszne. A Ty co Siva jak szukałeś prezentu dla Naree to kto Ci pomógł?- mulat patrzył na niego uważnie- No oczywiści, że Wujek Google!
- Chłopcy spokojnie- stanęłam miedzy nimi- nie kłóćcie się proszę. It's Wanted Wednesday! Nie możecie się kłócić! Bo jak nie to pójdziecie do kąta!- Nath z Jayem i Maxem parsknęli, a ja pogłaskałam Sive i Toma po ramieniu. Loczek wyłączył kamerkę i podał ją mi. Chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie wpadł do salki wysoki facet po 30-stce
- Cześć Wam chłopaki
- Cześć Scooter- odpowiedzieli chórkiem
- A Ciebie nie znam- spojrzał na mnie z nad papierów- Scooter- podał mi dłoń
- Ola- uśmiechnęłam się lekko ściskając jego dłoń
- A Ty Olu jesteś...?
- Moją dziewczyną- powiedział Nathan przytulając mnie
- Aha okej. Miło poznać- uśmiechnął się ciepło- To zapraszam Cię na fotel obok konsoli, a chłopaków do mikrofonów.
- Tak jest!- chłopcy ustawili się w rzędzie, zasalutowali i maszerując jeden za drugim przeszli za drzwi prowadzących do mikrofonu.
- Idioci- mruknął mężczyzna i usiadł na krześle przy konsoli, zaśmiałam się cicho i zajęłam wskazane miejsce. Chłopcy założyli słuchawki, wyciągnęli teksty i popłynęły pierwsze dźwięki piosenki.
- Zobaczysz jakiego masz zdolnego chłopaka- uśmiechnął się Scooter- on tą piosenkę napisał kilka dni temu. Już wiem co go natchnęło- uśmiechnęłam się tylko do niego i spojrzałam na Nathana, który patrzył mi prosto w oczy śpiewając:

She wants me to come over I can tell, her eyes don’t lie
She’s calling me in the dark
She moves us where the room around the lights turn like the sky
Confidence like a rock star...


Rozpływałam się pod wpływem jego głosu, gdy przejął Max:

I wanna put my hands on her hands
Feel the heat from her skin
Get reckless in the star light
I’m moving to the beat of her heart
I was so lost until tonight
Tonight


Patrzyłam w szybę oczarowana  ich głosami, gdy wszyscy zaczęli refren:

I found you in my darkest hour
I found you in the pouring rain
I found you when I was on my knees
And your light brought me back again
Found you in a river of pure emotion
I found you, my only truth
I found you and the music played
I was lost, till I found you, you, you
Till I found you, you, you


Tom:
The night is getting older
And I can’t come off this high
I don’t want this here to end

Siva:
I know she feels the same
cause I can see it in her eyes
She says "can we start again?"

Max:
I wanna put my hands on her hands
Feel the heat from her skin
Get reckless in the star light

Nathan:
She's moving to the beat of my heart
We were so lost until tonight

Tonight

Chłopcy dalej ciągnęli refren, a Nathan patrzył mi się uważnie w oczy. Jakby próbował wyczytać z nich coś wyczytać. Muzyka trochę przycichła, a brunet skupił się całkowicie na moich oczach, zaczął a ja się rozpłynęłam :

 I said people, we’re all looking for love tonight
Sometimes we can’t see it,
We’re all blinded by the light
And we all get low, all get low
Searchin for that peace of mind
Just when I’d given up,
Lookin for some kind of sign
That's when I found you, you, you
I found you, you, you
I found you, you, you
I found you, you, you


- Dzięki chłopaki! Byliście świetni, na dzisiaj koniec- wyrwał mnie głos Scootera i ogarnęłam, że patrze już na puste pomieszczenie
- I jak Ci się podobało?- mruknął mi Nath do ucha przytulając od tyłu
- To było... Nie wiem co mam powiedzieć... Genialne!
- Cieszę się- cmoknął mnie w policzek- wiesz to taki prezent dla Ciebie
Wstałam i zarzuciłam mu ręce na szyje:
- Dziękuję, to najlepszy prezent jaki dostałam- czułam, że spływają mi łzy po policzku, ale chłopak szybko je wytarł
- Nie płacz Wariatko- zaśmiał się, uśmiechnęłam się lekko i wpiłam w jego usta
Trwaliśmy tak  dłuższą chwile, gdy usłyszeliśmy mruczenia chłopaków i Scootera. Niechętnie oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy się na nich:
- Co zazdrościcie?- zaśmiał się chłopak obejmując mnie
- Zakochańce
- Scooter zazdrościsz mi, bo Ty nawet dziewczyny nie masz, nie mówiąc już o żonie...
- Ty Młody nie pozwalaj sobie- zagroził mu palcem
- No co? Źle mówię?
- A weź- machnął ręką- To w takim razie dziękuje wam jeszcze raz. Myślę, że to będzie dobre już na płytę. Nath- podał mu rękę- pojechałeś z tą solówką. Dozobaczenia niedługo!
-Cześć!- odpowiedzieliśmy chórkiem
Po wygłupach chłopaków wraz z Nathanem pożegnaliśmy się z chłopakami i ruszyliśmy do kina. Wsiedliśmy w samochód i 20 minut później byliśmy pod budynkiem. Stanęliśmy przed tablicą, na której wyświetlane godziny i tytuły filmów:
- To co Skarbie wybierasz?-mruknął przytulając mnie od tyłu
- Nie wiem. Może lepiej Ty wybierz co?
- A może pojedziemy do mnie?- zaczął całować mnie po szyi
- A tak chciałeś iść do kina...-zaśmiałam się
- oj to było wczoraj...- nie przestawał mnie całować
- I dzisiaj-mruknęłam- Nawet nie ma mowy- odwróciłam się do niego- wybierz jakiś film Casanovo!
- Ej! Nie przeginaj!
- Też Cię Kocham- pocałowałam go w usta
- Nathan?- usłyszałam za sobą, oderwał się ode mnie i spojrzał w tamtym kierunku
- Jess!- krzyknął i rzucił się na dziewczynę przytulając ją, stałam patrząc na nich tępo
- Puść mnie, bo mnie udusisz Głupku!
- Jak ja Cię dawno nie widziałem.
- No wiesz gdybyś częściej przyjeżdżał do Gloucester, a nie siedział tu to było by inaczej- zaśmiała się
- Oj marudzisz, wiesz że pracuje- poczochrał dziewczyne- Co Ty tu robisz?
- Przyjechałam z Markiem do kina.
- Aż do Londynu?!
- Oj chciał być romantyczny! A Ty co tu robisz?- chłopak odwrócił się i pokazał ręką abym podeszła. Zmieszana podeszłam powoli, a chłopak objął mnie ramieniem.
-  Jess poznaj to Ola moja dziewczyna, Ola to Jess moja młodsza siostra
- Cześć, miło mi- podała mi dłoń którą uścisnęłam
- Mi również- uśmiechnęłam się
- A Ty chyba nie jesteś angielką...
- Nie, ja jestem Polką.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę z siostrą Natha, pożegnaliśmy się i wyszliśmy z kina. Zrezygnowaliśmy z filmu. Chłopak sam stwierdził, że to przereklamowane -,- Cieszył się jak małe dziecko na widok swojej siostry, a mi przypomniało się że dawno nie rozmawiałam z Klaudią. Po długich namowach pojechaliśmy do mieszkania cioci.
Odkluczyłam drzwi i pobiegłam do pokoju. Włączyłam laptopa. i włączyłam skype.
Nie było ani mamy, ani Klaudii. Miałam dziwne przeczucie, że coś się stało.
Usiadłam zrezygnowana na łóżku. Za chwile przyszedł Nath z dwoma kubkami herbaty
- Co jest?
- Nic- mruknęłam cicho
- No przecież widze
- Mam dziwne przeczucie....
-Jakie?- podał mi kubek z którego się napiłam
- Że coś się stało. Nie wiem czemu.
- No to zadzwoń do Kla...
- Klaudii ciołku- zaśmiałam się
- Zadzwoń do niej- cmoknął mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam telefon z torebki. Wybrałam numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę, po chwili usłyszałam znajomy głos:
- Halo?- usłyszałam zapłakaną mamę, byłam pewna że coś się stało...

*******************************************************************************
Heeellooo!

Trochę Romantyzmu :p
Mam nadzieję, że się spodoba :D

Rozdział z dedykiem dla mojej Kochanej Lexy, bo ma dzisiaj urodzinki :D
Słońce duuuuużo miłości, szczęścia, radości, żebyś zawsze była taką pozytywną wariatką jaką jesteś, zdrówka i spełnienia najskrytszych marzeń, samych piąteczek w szkole :D :***
( przepraszam, że nie pisałam wcześniej)

Kocham KaMa<3

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 10

Rano obudziłam się niezwykle wypoczęta. Przeciągając się uderzyłam kogoś łokciem. Obróciłam się i zobaczyłam mojego bruneta:
- Bardzo miłe powitanie Skarbie-mruknął nie otwierając oczu
- Przepraszam, nie chciałam- pochyliłam się nad nim i pocałowałam w policzek- nie jestem przyzwyczajona, że dziele z kimś łóżko. Zawsze je miałam całe dla siebie. Jeszcze raz przepraszam
- Oj przestań marudzić i chodź tu- podniósł lekko kołdre, wślizgnęłam się pod nią i wtuliłam w chłopaka- nie powiedziałaś mi jeszcze czegoś...
- Czego?- spytałam spoglądając na chłopaka, który dalej miał zamknięte oczy
- Czy udało mi się Ciebie przeprosić- otworzył oczy i spojrzał na mnie uśmiechając się zawadniacko
- Hmmm... czy ja wiem...- zaczęłam rysować wzorki na jego nagim torsie
- To może jeszcze raz Cię przeprosze...- powiedział i przekręcił mnie na plecy. Po chwili zawarliśmy w namiętnym pocałunku. Nathan zaczął schodzić coraz niżej całując mnie w linie żuchwy, w szyje i zniżając się do dekoltu, a ja śmiałam się jak głupia
- Nathan!- wydusiłam przez śmiech- Łaskoczesz mnie swoją brodą!
Chłopak wyłonił się spod kołdry i spojrzał mi w oczy:
- Nie zdążyłem sie ogolić, przepraszam- powiedział i zaczął smyrać mnie brodą po szyi i dekolcie
- Nathan! Proszę! Przestań! -wydukałam przez śmiech- Zrobię co tylko chcesz!
- Co tylko chce?- zapytał unosząc brew, przerywając łakotanie mnie
- Taak, tylko mnie już nie łaskocz- wydyszałam
- To ja chce... dwie rzeczy- uśmiechał się zadziornie
- Co takiego?
- Chce duuuużego buziaka-nachylił się nade mną, a jego wisiorek stukał w moją brodę
Usmiechnęłam się i przyciągnęłam go do siebie, spełniając jego życzenie. Trwaliśmy w pocałunku, a ręka Natha błądził po moim nagim ciele. Gdy oderwaliśmy sie od siebie, patrzyliśmy sobie w oczy
- No to pierwsze życzenie spełnione, jakie jest następne Kochanie?- spytałam uśmiechając się
- A drugie...- ułożył się opierając o wezgłowie łóżka- hmm... niech pomyśle... mam ochote na naleśniki
- I mam Ci je zrobić?- zapytałam unosząc brew
- Tak- powiedział dumnie, a ja się zaśmiałam
- Żartujesz, tak?- zapytałam z nadzieją. Naleśniki nie są moją mocną stroną. Robiłam je dwa razy w  życiu i mi nie wyszły-,- O ironio...
- Nie, mówie poważnie
- No dobra- westchnęłam i zaczęłam schodzić z łózka podnoszą koszulkę Nathana i zakładając ją na siebie , założyłam też majtki i udałam się w kierunku drzwi. Spojrzałam jeszcze raz na chłopaka i zeszłam na dół.
Wyciągnęłam z szafki miskę, z drugiej mąkę. Z lodówki wyciągnęłam mleko, jajka, nutelle i dżem. Wymieszałam  mąkę, mleko i jajka. Po chwili zaczęłam smażyć upragnione naleśniki Nathana. O dziwo wyszły mi dobrze :D Żadnego nie spaliłam, wszystkie wyszły perfekcyjnie. w między czasie zrobiłam herbate, naszykowałam tacę. Postawiłam na niej talerz z górą naleśników, nutelle, dżem i dwa kubki z parującym napojem.Chwyciłam ją i poszłam na góre. Otworzyłam drzwi do pokoju w którym siedział Nath z telefonem w ręcę. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Weszłam do pokoju,a chłopak nawet na mnie nie spojrzał. Kopnęłam drzwi, które głośno huknęły, a Nath podskoczył:
- Matko Ola, zawału z Tobą dostanę!
- Ale ja nie jestem Twoją matką- zaśmałam się- co tam czytasz?- podeszłam do niego postawiłam mu tace na kolanach i wyrwałam mu telefon z ręki
- Oddaj!- krzyknął
- Ommm słodki jesteś- powiedziałam, gdy przeczytałam post, który wstawił na twittera, który brział tak:  Chce już zawsze zasypiać i budzić sie przy niej... tak bardzo ją Kocham...
Podeszłam do uśmiechniętego chłopaka i dałam mu buziaka.
- Też Cię Kocham Nath- wyszeptałam mu na ucho. Uśmiechnął się i kontynuował jedzenie.
Gdy już zjedlismy zadzwonił telefon Nathana, został poinformowany, że ma być o 11 w studiu. Jest 9:20. Nathan znowu uparł się, że mam z Nim tam pojechać. Niechętnie wstałam i zaczęłam wybierać ciuchy.
Nathan zaczął zakładać bokserki i spodnie, poczym podszedł do mnie i przytulił od tyłu. Staliśmy w ciszy a Nathan zaczął podnosić mi bluzke.
- Zapomnij- powiedziałam patrząc tępo na szafe.
- Ale ja chce moją koszulke- mruknął i pocałował mnie w szyje
- Jak się ubiore to Ci oddam- wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki. Wziełam szybki prysznic, po czym umalowałam się, ubrałam w to i uczesałam :p
Wyszłam z łazienki, sięgnełam po koturny idąc z nimi w jednej ręce, w drugiej trzymałam koszulkę Natha.
- Masz- rzuciłam nią w niego i zaczęłam zakładać buty.
- Dzięki. To najpierw pojedziemy do mnie, przebiore się i pojedziemy do studia. A potem..
- a potem pójdziemy do kina- przerwałam mu- tak wiem- uśmiechnęłam się
- Dokładnie
Pościeliłam łóżko, pozmywałam naczynia po naszym śniadaniu i wyszliśmy z domu. Zakluczyłam drzwi i ruszyliśmy w kierunku domu The Wanted trzymając się za ręce. W ciągu 15 minut doszliśmy na miejsce. Weszliśmy do mieszkania smiejąc się. Było cicho... za cicho.
- Chłopaki jestem!- krzyknął Nathan, ale nikt się nie odezwał. Poszliśmy do jego pokoju. Ja rozłożyłam się na łóżku, a chłopak chwile później, uprzednio dając mi całusa poszedł pod prysznic. W pokoju głuchą cisze przerwał dzwoniący telefon. "To pewnie Natha" pomyślałam i podeszłam do biurka gdzie leżało urządzenie. Nacisnęłam na zieloną słuchawkę nie patrząc na wyświetlacz:

- Halo?
- Cześć Skarbie! Stęskniłam się za Tobą- usłyszałam głos jakiejś dziewczyny, zamarłam- już nie mogę się doczekać jak się zobaczymy. To co Słodziaku, dziś wieczorem u mnie? Mam na Ciebie ochotę...-mruczała do słuchawki
- Słucham?!- zapytałam z niedowierzaniem
- Nathan to Ty?
- Nie. Jestem dziewczyną Nathana
- O kurw...- usłyszałam tylko i po chwili rozłączyła się

Co to w ogóle miało być?! Kim jest ta dziewczyna?!
Czekałam roztrzęsiona, aż Nathan wyjdzie z łazienki. Gorączkowo stukałam obcasem o podłoge, kręcąc jego telefonem w ręce.

Po bliżej mi nieokreślonym z łazienki wyszedł uśmiechnięty, ale mina mu zrzedła gdy zobaczył mój wściekły wyraz twarzy:
- Coś się stało Kochanie?- uniósł brew
- Jakaś...-spojrzałam na wyświetlacz telefonu- Emily się za Tobą stęskniła i nie może się doczekać jak się z nią zobaczysz. Ma na Ciebie ochote!- patrzył na mnie- Kim ona jest?- wycedziłam przez zęby
- ...
- Powiesz mi czy nie?!
- Ola uspokój się...
- Jak mam być spokojna?! Jakaś Laska ma na Ciebie ochotę i zaprasza Cię do siebie!
- Ola to nie tak...- jego spokojny ton podnosił ciśnienie mojej krwi jeszcze bardziej
- A jak?! Zresztą chyba nie zamierzasz mi powiedzieć kim ona jest, prawda?-milczał- tak myślałam. Cześć.
Chwyciłam torebkę i wyszłam z pokoju chłopaka. Przemknęłam szybko przez schody i już otwierałam drzwi gdy wpadłam prosto na... Toma.
- Cóż za miłe powitanie- zaśmiał się nie wypuszczając mnie z objęć- Co się stało?- zapytał troskliwie gdy zobaczył, że się rozpłakałam
- Zapytaj kolegi- powiedziałam słysząc kroki, Nathana na drewnianych schodach. Wyminęłam Toma i ruszyłam dalej. Przed siebie. Nie wiem gdzie szłam.
Moją głowę przepełniało miliony myśli o Nathanie. Kim była ta Emily? Jego dziewczyną? Fanką, która  jakimś cudem zdobyła jego numer? Laską z klubu?
Na te pytania nie znałam odpowiedzi. I wiedziałam, że prędko nie uzyskam odpowiedzi.

- Ola!- usłyszałam za sobą głos i wtedy dotarło do mnie, że ktoś za mną szedł.
- Tom? Co Ty tu robisz?
- Chciałem z Tobą pogadać- uśmiechnął się
- Niech zgadnę.... Chcesz wytłumaczyć Nathana- powiedziałam sarkastycznie
- Tak
- Ale to on sam powinien się tłumaczyć, a nie używać Ciebie za pośrednika.
- On wsiadł w samochód i pojechał do Ciebie do domu, nie widział  że tu idziesz. Porozmawiasz ze mną?
- No dobra.- zgodziłam się, wiedziałam że nie odpuści
Poszliśmy w stronę parku i zajęliśmy miejsce na jednej z ławek.
- Ola wiem, że to mogło źle wyglądać z Twojej strony.-zaczął tłumaczenia- Ta Dziewczyna to jedna z dziewczyn z klubu w którym byliśmy ostatnio ponad dwa tygodnie temu, za Nim jeszcze tu przyjechałaś. Chcieliśmy się zabawić, nie dawno wróciliśmy z trasy i sama rozumiesz. -pokiwałam głową-Wszyscy byliśmy mocno wstawieni, oprócz Nathana. Dużo dziewczyn kręciło się zwłaszcza przy Nim. Ciągle gadał, że on już pasuje i jedzie do domu. Ale siłą go zatrzymywaliśmy i namawialiśmy na drinka. Wkońcu się poddał i się upił. I właśnie wtedy Emily zaczęła się pałętać przy Nas. Po jakimś czasie zniknął Nam z oczu i jak się później okazało wylądował z nią w toalecie.
- Że co?
- Ona go tam pijanego zaciągnęła. Potem ona wyszła sama i jak się zapytałem co z Nim robiła i gdzie jest to powiedziała 'Jest w męskim, będzie dobrym kolejnym króliczkiem do pieprzenia'- patrzyłam z niedowierzaniem na chłopaka
- Serio?
- Tak. Nathan na drugi dzień nic nie pamiętał, a ona wydzwaniała do Niego, ale on ją spławiał. Potem poznał Ciebie. Był w Niemczech. Jak wrócił ciągle o Tobie gadał. O pięknej blondynce z niebieskimi oczami i pięknym uśmiechem. Zakochał się w Tobie na poważnie. Nie ma dnia odkąd się poznaliście, żeby nie gadał o Tobie.-uśmiechnęłam się. Teraz już wszystko rozumiem. Będę musiała przeprosić go za mój atak agresji.
- Dziękuję Tom, że mi to powiedziałeś. Ulżyło mi- przytuliłam go
- Cieszę się, że mogłem pomóc- uśmiechnął się
- To idę go przeprosić za mój atak- zaśmialiśmy się
- To zrozumiałe, po prostu jesteś o BabyNatha zazdrosna.
- Kocham go to chyba dlatego.- wstaliśmy z ławki i szliśmy w kierunku mojego domu- A powiedz mi czemu mówicie na niego "BabyNath"?- wypaliłam
- Bo jest z Nas najmłodszy i traktujemy go jak takiego małego brata i ciągle mu dokuczamy- zaśmiał się, a ja razem z Nim.
Lubiłam Toma za to, że zawsze mogłam na niego liczyć. Zawsze był gdy coś się działo i pomagał ^^
W końcu Tom skręcił w drugą stronę udając się do Kelsey, a ja przyspieszyłam kroku i pare minut później byłam pod moim domem.
Zobaczyłam Audi Nathana, a parę kroków dalej samego Nathana, który jak mnie zobaczył zerwał się ze schodka na którym siedział. Podeszłam do Niego powoli, patrząc w oczy:
- Ola ja chciałbym Ci to wytłumaczyć...
- Nie musisz- uśmiechnęłam się
- Ale powinienem, to nie jest tak jak myślisz...
- Nathan, nie musisz mi się tłumaczyć. Tom mi wszystko powiedział. Kocham Cię i ufam. Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam, nie chciałam. Po prostu... jestem zazdrosna- powiedziałam cicho, spuszczając głowę
- Co jesteś?- zaśmiał się
- Zazdrosna jestem o Ciebie i tyle, zadowolony?- spojrzałam mu w oczy
- Też Cię Kocham- powiedział i dał mi słodkiego buziaka- i przepraszam, że ja Ci tego nie wytłumaczyłem. Nie wiedziałem jak...
- Oj przestań!- złączyłam nasze usta w pocałunku.
Wtuliłam się w chłopaka. Staliśmy tak chwile w ciszy:
- Wiesz co Kochanie...
- Co?- mruknęłam w jego koszulkę
- Nie chce nic mówić, ale zaraz muszę być w studiu, więc musimy już jechać.
Wziął mnie za rękę i wsiedliśmy do jego auta. Całą drogę przegadaliśmy o głupotach. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy :P Nie wracaliśmy do tego co było przedtem.
Po 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka, gdzie od wejścia było słychać śmiechy chłopaków, krzyki, piski.
- Jaki dzień dziś mamy?- zapytał Nath
- Środa- odpowiedziałam ze śmiechem
- To wszystko wyjaśnia - westchnął
Poszliśmy do pomieszczenia skąd dochodziły dziwne odgłosy. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy Jaya biegającego z kamerką, Sive, który siedział przy konsoli zrezygnowany i Tomaxa, którzy tańczyli Gangnam Style. Zaśmialiśmy na ich widok. Jay podbiegł do Nas krzycząc:
- It's Wanted Wednesday!






***************************************************************************

Jest już 10. rozdział! Cieszycie się? :D
Rozdział jest taki... normalny :p
Żadnych ekscesów, szybkie wyprostowanie sprawy. Nie chciałam ciągnąć tej kłótni na kilka rozdziałów, bo nie czuje się w właśnie takich sytuacjach zbyt dobrze :P
Co nie oznacza, że nie będzie ich więcej... Nie będzie wiecznej sielanki Luzik :D

Nie wiem, co mam jeszcze powiedzieć, bo przez Lexy odebrało mi mowę!
Słońce pisz więcej, a tak się wprawisz, że będą od Ciebie teksty kupować! :D
Mówie serio :D

Komentujcie Błagam! :D

Pozdrawiam, KaMa <3

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 9

- Pójdziesz ze mną jutro do studia?- zapytał Nath gdy przestaliśmy się smiać
- Ja? Po co?
- Poszlibyśmy potem do kina- uśmiechnął się szeroko
spojrzałam na niego i przewróciłam oczami- a Ty dalej z tym kinem. Co Cię tak wzięło?
- Chce spędzić z Tobą jak najwięcej czasu. To takie dziwne?- uniósł brew
- Nie. Rozumiem, ale przecież ja nigdzie nie wyjeżdżam, ani Ci nigdzie nie uciekam-uśmiechnęłam się
- Ale jutro będę siedział cały dzień w studiu. Myślę, że będzie mi się lepiej pracowało- zadziorny uśmiech
- Taaaak? A mi się wydaje, że będę Cię rozpraszała. Nawet nie ma mowy! Potem mi się oberwie- zaśmiałam się
- Właśnie będę rozkojarzony jak Ciebie nie będzie Skarbie, no weź. Nie daj się prosić!
- Noo dobra, ale pod jednym warunkiem...
- Już się boje- westchnął- Jakim?
- To ja wybieram film- uśmiechnęłam się, ponownie
- Ufff co za ulga- zaśmiał się- Zgoda- dał mi buziaka

Po tym jak zjedliśmy spaghetti znów zalegliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakiś film. Siedziałam zaciekawiona cała akcją filmu. Mąż chciał znaleźć mordercę swojej żony, ciekawe. Niestety nie było mi dane oglądać go w spokoju. Nathan, który leżał na moich kolanach ciągle mnie rozpraszał.
- Jeejku przecież to oczywiste, że zabił ją ten facet w czarnej bluzie. Ten jego niby przyjaciel.
- Cicho!
- Ale..
- Nie ma żadnego "ale"- przerwałam mu- chce go obejrzeć w spokoju!
- Okej- powiedział i się zamknął.

Po 15 minutach wstał poszedł do kuchni, zrobił herbatę i usiadł wygodnie na fotelu.

- Ha! Mówiłem, że to on ją zabił!
- I co może medal mam Ci za to dać?- spytałam unosząc brew
- Nie- wstał i usiadł koło mnie- ale buziaka tak- pomachał brwiami z szerokim uśmiechem
- Chciałbyś- prychnęłam ze śmiechem
- Marzę o tym!
- Marzyć zawsze można...
- Nie to nie.- udał obrażonego i usiadł wpatrując się w napisy końcowe filmu, krzyżując ręce na piersi
zaśmiałam się na ten widok- Strzeliłeś focha?
- Tak- powiedział powstrzymując śmiech
westchnęłam i usiadłam na nim okrakiem- To chyba muszę Cię przeprosić
- No wypadało by- spojrzał mi w oczy
Dałam mu szybkiego buziaka i zeszłam z niego
- A co to miało być?
- Przeprosiny- zaśmiałam się
- To się nie liczy!
- Liczy.
- Nie
-Tak!
Naszą "dyskusje" przerwał dzwoniący telefon- To mój- powiedział i wyciągnął telefon- Hej Nano... Nie... Nie wiem...  Nano czy to coś ważnego? Trochę zajęty jestem.... Po co?... Nie możemy załatwić tego jutro?...Dobra... Okej- powiedział i się rozłączył- Muszę iść
- Czemu?- zapytałam robiąc podkówkę z ust
- Dzwonił Nano. Muszę iść na zebranie z zespołem w sprawie jakiegoś wywiadu czy coś.
- Szkoda- uśmiechnęłam się- ale najpierw muszę coś zrobić...
- Co takiego?- spytał zdziwiony
- Muszę Cię przeprosić- usiadłam na nim i wpiłam w jego usta

- Przeprosiny przyjęte- powiedział chłopak, gdy oderwaliśmy się od siebie
- No ja myśle!
- Kocham Cię wiesz?
- Powiedziałeś mi to już dzisiaj kilka razy- zaśmiałam się- ale... Ja Ciebie też Kocham-dałam mu buziaka- No a teraz już idź, bo potem będzie na mnie, że się spóźniłeś
- Ale ja wole zostać tu- złapał mnie za uda gdy chciałam z niego zejść- Z Tobą.
- Kochanie tłumaczyłam Ci, że ja Ci nigdzie nie uciekam, ani nie wyjeżdżam. Jutro spędziemy cały dzień razem, następny dzień też i tak w kółko-zaśmiałam się - aż Ci się znudzę...
- Kochanie, a ja Tobie tłumaczyłem, że mi się nigdy nie znudzisz- uszczypnął mnie w udo
- Ała! To bolało!- uderzyłam go w ramie
- Przepraszam, chciałem mocniej...- zaśmiał się, zlodowaciłam go spojrzeniem, zeszłam i usiadłam na fotelu
- Strzeliłaś focha?- spytał śmiejąc się
- Tak.- udawałam powage
- To ja Cię przeproszę... ale jutro- podszedł do mnie i się nachylił- teraz lece, bo Nano mnie zabije- chciał mnie pocałować, ale odwróciłam twarz
- Pa- rzuciłam i zacisnęłam usta żeby nie parsnknąć śmiechem
- Wariatka! Kocham Cię, pa- cmoknął mnie w policzek i poszedł w stronę wyjścia- zadzwonie wieczorem to Ci powiem na którą masz być gotowa.
Nie odezwałam się, a Nathan wyszedł.
Wstałam i poszłam pod prysznic. Założyłam moją piżamkę i zeszłam na dół po laptopa. Wzięłam sprzęt postawiłam na biurku, sięgnęłam po słuchawki i położyłam się na łóżku. Włożyłam słuchawki, w których popłynęła moja ulubiona playlista. Zamknęłam oczy i mimowolnie usnęłam.

                                                                      ***
Obudził mnie dzwonek telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz: Nathan. Nie odebrałam. wyciszyłam dźwięk, ściągnęłam słuchawki i poszłam dalej spać.

Godzinę później obudził mnie dzwonek. Spojrzałam na wyświetlacz-nikt nie dzwonił. Wstałam i leniwie zeczłapałam się po schodach. Otworzyłam drzwi. Kogo zobaczyłam? Całe The Wanted:
- Zwariuje z Tobą wiesz?- spytał Nath jak wszedł do środka pierwszy
- Również cieszę się, że Cię znowu widze Skarbie-zironizowałam- Co Ty tu robisz? to znaczy co Wy tu robicie?
- Tak w ogóle to Cześć Ola- powiedział Tom z uśmiechem- przyszliśmy, bo BabyNath wariował. Myślał, że coś się stało, bo nie odbierałaś telefonu.
- Powiesz mi czemu nie odbierałaś?- zapytał z wyrzutem Nath
- Bo spałam? Usnęłam, a miałam wyłaczone dźwięki Kochanie.
- Martwiłem się- podszedł do mnie i przytulił
- Nie miałeś o co.
- Dobra to Wy chłopaki możecie iść, a ja zostanę z Olą, mogę?
- Tak- odpowiedziałam szybko
- No dobrze, to pa Ola- przytulił mnie Tom, potem Max i Siva.
Podszedł do mnie Jay, a Nathan złapał mnie za rękę:
- Ola możemy porozmawiać? Sami. W cztery oczy.
- Nie mamy o czym- powiedziałam oschle.
- Proszę daj mi 3 minuty...
- No dobrze.- powiedziałam, a Jay spojrzał wymownie na chłopaków
- Dobra, rozumiemy. Poczekamy w smochodzie. Pa Olcia!
- Zaskakujesz mnie Tom!- zaśmiałam się- Cześć chłopaki- Max, Tom i Siva wyszli na zewnątrz. Obok mnie stał Nathan, który obejmował wokół pasa. Jay spojrzał wymownie na chłopaka:
- Chodziło mi o rozmowe w cztery oczy, a nie w sześć...
- Ja nie mam nic do ukrycia przed Nathanem- wtuliłam się w chłopaka- więc zostanie z nami, ale Kochanie- zwróciłam się do chłopaka- nie wybuchaj zbyt dużą agresją. Najlepiej wcale jej nie używaj i nie odzywaj się okej?
- Zobaczymy...
- Nathan!
- No dobra.
- No to słucham Jay. O czym chciałeś porozmawiać?- założyłam ręce na piersi
- Ja... Chciałem Cię przeprosić- spuścił głowę- zachowałem się jak dupek, nie powinienem Ci dosypywać czego kolwiek. Nawet nie wiesz jak mi głupio teraz. Jestem Debilem. Wybaczysz mi?
- Wiesz przez grzeczność nie zaprzecze. Ale okej. Przeprosiny przyjętę
- Mówisz poważnie?- zapytał z nadzieją
- Tak, bo jak powiedział ostatnio mi pewien człowiek- wtuliłam się w mojego bruneta- każdemy należy się druga szansa.
- O matko Ola! Dziękuje! Nawet nie wiesz jak mi ulżyło! Dziękuje!- pocałował mnie w rękę
- Oj przestań już głupku- zaśmiałam się
Dziękuję jeszcze raz- przytulił mnie- A Nathan... między nami zgoda?
- Wiesz Stary, to było głupie z Twojej strony. wiedziałeś od początku, że mi na Oli zależy a ty zrobiłeś taką głupotę. Ale skoro ona Ci wybaczyła to ja też.
- Dzięki- podali sobie dłonie.

Pogadaliśmi jeszcze chwile, aż przyszedł Tom i wyciągnął Loczka za kaptur od bluzy- dosłownie ^^
Myślę, że dobrze zrobiłam wybaczając Jayowi. Co prawda, zachował się jak idiota, ale Nathan ma rację każdemu należy się druga szansa, bez względu na wszystko. Wzięłam Nathana za rękę i poszliśmy na góre do mojego pokoju. Zamknęlismy drzwi. Usiadłam na łóżku, a Nathan zaczął podchodzić do mnie powoli z zadziornym uśmieszkiem.
- To co robimy?- zapytałam siadając po turecku
- Nie wiem, ale...- podszedł do mnie i pocałował delikatnie- Ja miałem Cię przeprosić....

Kocham tego gifa ^^



*******************************************************************
Heeeej!

Ale lipny wyszedł -,- beznadzieja!
Przepraszam za to coś na górze. Nie miałam weny, po prostu mała ilość komentarzy mnie dobija i wydaje mi się, że nikt tego nie czyta (oprócz Olci,której dziękuję :D)

Dodaje teraz pomimo, że pod ostatnim jest tylko jeden komentarz. Postanowiłam, że będę pisać dalej i będę starała napisać jak najlepiej i będę się jakoś motywować :P

A Tym czasem lece do mojego Pawła :p

Do następnego! :D

Pozdrawiam, KaMa<3

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 8

- Już jestem- powiedziałam wchodząc do kuchni i uśmiechając się promiennie
- To jakie plany na dzisiaj?
- Hmmm-wzięłam jedno ciastko- może pooglądamy coś?
- A może pójdziemy do kina?- zapytał Nath popijając kawę
- A może posiedzimy dzisiaj w domu?
- Ale czemu?
- Nie chce mi się dzisiaj wychodzić z domu, wolałabym zostać tu i poleżeć na kanapie przed telewizorem- uśmiechnęłam się, a Nathan się zaśmiał
- Kochanie co w tym było takiego śmiesznego?
- Trafił mi się leniuch-puścił oczko z uśmiechem
- Ej!- walnęłam go lekko w ramie śmiejąc się- Nie pozwalaj sobie!
- Też Cię Kocham- uśmiechnął się słodko i dał mi soczystego buziaka
- A Ty nie wolałbyś dziś poleniuchować ze mną na kanapie?- zapytałam biorąc łyk kawy
- Oczywiście, że tak!
- No, a do kina możemy pójść jutro.
- No dobrze.
- A teraz chodź, zaczniemy Nasze leniuchowanie- zaśmiałam się i trzymając się za ręce poszliśmy do salonu. Rozsiedliśmy się na kanapie i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach, ale nie znalazłam niczego wartego mojej uwagi.
- Widzisz nie ma nic, nie lepiej iść do kina?
- Nathan co Ty się tak uparłeś na to kino, co?
- Tak, po prostu. Nudzi mi się
- To się rozbierz i pilnuj ubrania- zaśmiałam się i wstałam z kanapy
- Ej! bez takich mi tu! Jak chcesz popatrzeć to powiedz, a nie!
- Pfff... Chciałbyś-pokazałam mu język i poszłam na schody
- A Ty gdzie idziesz?
- Po laptopa, zadzwonię do Klaudii- uśmiechnęłam się i poszłam po urządzenie
- Kto to jest ta...
- Klaudia?
- No właśnie
- Sykes, ale masz słabą pamięć! To moja siostra ciołku- zaczęłam się śmiać i uszczypnęłam go w nogę
- Ała!- zaśmiał się ze mną
- Bolało?
- Bardzo
- Przepraszam, chciałam mocniej- ponownie się zaśmiałam, a Nath wzniósł oczy do góry
- Nie dość, że leniwa to jeszcze wredna- westchnął
- No, a jak! Zresztą... widziały gały co brały- powiedziałam otwierając komputer, a chłopak usiadł za mną i przytulił
- Ale wiesz co?- spojrzałam na niego przez ramię- I tak Cię Kocham- pocałował mnie w policzek
uśmiechnęłam się tylko i zalogowałam na Skypie. Była dostępna tylko mama -,- Na pewno nie będę z Nią gadać. A zwłaszcza, że siedzi ze mną Nathan!
Oparłam się o chłopaka który siedział oparty o kanapę:
- Co jest nie dzwonisz do tej K...
- Klaudii, musisz się tego nauczyć
- Dobrze, ale nie dzwonisz do niej?
- Nie, nie ma jej na Skypie jest tylko moja mama.
- No to zadzwoń do Niej
- Nie.
- Czemu?
- Bo nie.
- Olaa...
- Co?
- Czy jest coś co chcesz mi powiedzieć?- zapytał z uniesioną brwią
- Eeeemm... Nooo boo ja... się pokłóciłam z mamą...
- O co poszło?- przytulił mnie mocniej
- W sumie... to o tą kolacje w Twoim domu
- Jak to?
- No, bo...- westchnęłam- pamiętasz jak Ci mówiłam o tym jak rodzice mnie ograniczali itd.?- chłopak pokiwał głową- więc jak się szykowałam do Ciebie... do Was na kolacje rozmawiałam z Nią. Nie chciałam jej nic mówić, ale Liz wyrwała się i powiedziała, że idę na randkę. Mama zaczęła na mnie krzyczeć i prawić kazania. Pokłóciłyśmy się. Na razie nie chcę z nią gadać.
- Ale najwyraźniej ona chce z Tobą- powiedział uśmiechając się
- Co?
- Spójrz dzwoni do Ciebie- spojrzałam na ekran.- myślę, że powinnaś odebrać. Porozmawiać z Nią na spokojnie. Powinnyście wyjaśnić sobie wszystko
- Ale ja nie chcę kolejnej kłótni- spuściłam głowę i łza spłynęła mi po policzku.
- Hej! Hej! Kochanie, nie płacz. Spójrz na mnie... no spójrz na mnie- podniosłam głowę i spojrzałam w jego pełne troski oczy- Ja Cię nie zmuszam. Zrobisz jak zechcesz, ale Twoja mama Cię kocha i chce dla Ciebie jak najlepiej. Na pewno jest jej ciężko przez tą kłótnie i chcę się pogodzić. Daj jej szanse- uśmiechnął się- każdy zasługuje na drugą szanse. Zobacz ona cały czas dzwoni nie odpuszcza.
- Masz rację porozmawiam z Nią- uśmiechnęłam się
- No zuch dziewczynka- pocałował mnie w czoło- a teraz puść mnie.
- Po co?
- Zostawię Was same. Myślę, że jak Twoja mama mnie zobaczy nie będzie zachwycona. Pójdę zrobię Ci coś do jedzenia- wstał, pocałował mnie i uśmiechnął dodając otuchy i wyszedł
Spojrzałam na ekran gdzie dalej nie ustępowała ikonka z napisem 'Mama'
Najechałam kursorem na zieloną słuchawkę i po chwili zobaczyłam moją rodzicielkę.
- Cześć Mamo- powiedziałam blado
- Cześć Córciu. Już myślałam, że nie odbierzesz
- Mamo ja chciałam Cię przeprosić...
- Nie Oluś. Ty nie masz za co przepraszać. To Tobie należą się przeprosiny. Nie powinnam Cię ograniczać. Jesteś dorosła i wiesz co robisz. Powinnaś teraz wykorzystać życie na maxa, bo potem może być już za późno. Wiem, że jest mądrą i odpowiedzialną dziewczyną i nie zrobisz żadnej głupoty. Przepraszam.- widziałam łzy w mamy oczach- Za tą kłótnie wczorajszą i za to, że całe życie Cię ograniczałam. Ale pamiętaj bardzo Cię Kocham i się o Ciebie martwię. Chce dla Ciebie jak najlepiej.
- Też Cię Kocham Mamo- poczułam, że również do moich oczu napływają łzy- Nic się nie stało. Ja też przepraszam, że tak nawrzeszczałam na Ciebie. Nie powinnam.
- Dobrze już, bo obie się zaraz rozpłaczemy na dobre- zaśmiałyśmy się obie ocierając policzki z łez- To opowiadaj jak udała Ci się randka?
- Mamo to nie była randka- uśmiechnęłam się- to była zwykła kolacja.
- Jaki on jest ten chłopak?
- Ma na imię Nathan. Jest bardzo miłym i kochanym chłopakiem.
- Muszę go poznać! Ale jakiś przystojny?
- Siedzisz w Klaudii pokoju?
- Tak
- To odwróć się i spójrz na plakat z napisem 'Nathan Sykes' tylko jeden chłopak tam będzie- mama odwróciła się i spojrzała na plakat z wizerunkiem bruneta
- To on?
- Tak, miałam taki zaszczyt spotkać go w samolocie. Jest bardzo przystojny. Zaprzyjaźniliśmy się.
- Widzę w twoich oczach, że to coś więcej niż przyjaźń.- uśmiechnęła się, a ja poczułam, że się rumienie- mam rację?
- Tak. Bo ja... się w Nim zakochałam- uśmiechnęłam się
- Moja mała córeczka się zakochała. Wiesz co? Nawet nie wiesz jak się cieszę!
- Naprawdę?- zapytałam z nadzieją
- Tak Kochanie. Cieszę się nawet bardzo. Bo teraz wreszcie będziesz  żyła pełnią życia. Też  byłam w Twoim wieku i wiem co to znaczy się zakochać. Miałam dokładnie tyle samo lat co Ty gdy zakochałam się w Twoim tacie. Wtedy wiedziałam, że to ten jedyny. Zostaliśmy parą po trzech dniach znajomości. Szybko, ale byliśmy w sobie zakochani- uśmiechnęła się
odpowiedziałam tym samym i spojrzałam w bok gdzie zobaczyłam moją miłość. Nathan stał oparty o futrynę w drzwiach kuchni i patrzył na mnie z uśmiechem
- No to mamo przebiłaś mnie- zaśmiałam się, a mama patrzyła na mnie pytająco- Bo my zostaliśmy parą po pięciu.
- Słucham?- rozpromieniła się
- Bo ja i Nathan jesteśmy parą -uśmiechnęłam się
- Cieszę się Skarbie! Szczęścia i duuużo miłości Wam życzę.
- Dziękuje- uśmiechnęłam się- Mamo, ale... nie mów Tacie, ani Klaudii. Sama im powiem.
- Dobrze. Kochanie ja już będę leciała. Niedługo do pracy idę. Pozdrów od Teściowej Nathana. Kocham Cię, papa
- Dobrze pozdrowię. Ja Ciebie też, papa - powiedziałam i się rozłączyłam.
Wyłączyłam sprzęt i wstałam. Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam.
- Zrobiłem Ci spaghetti. Chodź bo wystygnie- uśmiechnął się i chwycił za rękę prowadząc mnie do kuchni.
- Dziękuję Nathan- powiedziałam i pocałowałam go
- Za co?
- Za to, że jesteś i mnie wspierasz. Gdyby nie Ty, nie odebrałabym i nie pogodziłabym się z Mamą. A bym zapomniała- usiadłam przy stole chwytając widelec- masz pozdrowienia od teściowej.
- Co?
- Ale dużo pytań zadajesz- zaśmiałam się- No odważyłam się i powiedziałam Mamie, że jesteśmy parą. Ku mojemu zdziwieniu ucieszyła się i powiedziała, że chcę Cię poznać i kazała Cię pozdrowić. Powiedziała uwaga cytuje 'Pozdrów od Teściowej Nathana'
- Dziękuję bardzo i też chętnie ją poznam. Najważniejsze, że sobie wszystko wyjaśniłyście i że się pogodziłyście.
- Noo i to wszystko dzięki Tobie- uśmiechnęłam się- mmm to jest pyszne!- powiedziałam gdy spróbowałam spaghetti
- Smakuje?
- Nawet bardzo!
- To dobrze. Cieszę się
- Masz talent do gotowania
- Nie mam. Ja umiem tylko zrobić spaghetti, kanapki z bekonem, jajecznice, pot noodle i herbatę- zaśmiał się
- Oj dobre i to

***********************************************************************************
Heej :D

Wreszcie napisałam :D
Dałam radę :P
Taki sobie -,- ale musiałam dodać, na dzień dzisiejszy nic lepszego nie wymyślę :P


Dziękuję za te dwa  komentarze <3
i w dalszym ciągu 2 komentarze= rozdział :P
Daacie radę? Wierze w Was :)

Z dedykiem dla:
- Pawła, bo cały czas ze mną siedzi i mnie zmusza do pisania ^^
- Lexy, bo Komentuje i baaardzo jej za to dziękuje :******