poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 17

Zatraciłam się w tym pocałunku. Jak miło było znów poczuć ten przyjemny dreszcz przeszywający moje plecy, gdy chłopak za każdym razem wpijał się w moje usta z ogromnym uczuciem. Dokładnie tak jak teraz. Całował mnie delikatnie, a zarazem bardzo intensywnie. Z tym ogromnym uczuciem.
Tylko... Czy to było prawdziwe?
W tym momencie przypomniało mi się zdarzenie, którego byłam świadkiem kilka godzin temu.
Poczułam obrzydzenie do samej siebie, że oddałam tak łatwo ten pocałunek.
Ale było mi tak cholernie dobrze! Moje serce biło jak szalone, mówiło mi ciągle "Teraz już będziesz szczęśliwa". Ale mózg podpowiadał mi co innego. Nie chciałam być zraniona.
Zawzięłam się w sobie, oparłam dłonie na jego klatce piersiowej i odepchnęłam go.
Odsunął się i spojrzał na mnie. Był zdziwiony. Spuściłam głowę
- Wyjdź- wyszeptałam nie patrząc na niego
- Ola o co...
- Wyjdź!- wskazałam na drzwi za Nim
- Nie wyjdę-odparł stanowczo
- Wyjdź! Nie chcę Cię znać!- krzyknęłam i odwróciłam się, zaczęłam wchodzić na schody, ale chłopak złapał mnie za rękę i szarpnął na tyle mocno, że wpadam wprost w jego ramiona.
- Ola porozmawiajmy- wyszeptał patrząc mi w oczy
- Nie mamy o czym. Puść mnie- warknęłam
- Nie puszcze, póki ze mną nie porozmawiasz.
-Ale po co?- wyrwałam się z jego objęcia- Idź do tej Laski z którą całowałeś się na koncercie. Po co Ci ja? Przecież taki ktoś jak Nathan Sykes- mówiłam z sarkazmem- Może mieć każdą. Więc po co Ci taka szara myszka, importowana z Polski, co?
- Bo Cię Kocham Szara Myszko Importowana z Polski- uśmiechnął się
- Jasne. Gdyby tak było nie całowałbyś się z tamtą Laską- założyłam ręce na piersi
-  Po pierwsze to nie ja pocałowałem ją, tylko ona mnie- podszedł do mnie powoli
- To czemu się nie wyrywałeś?
- Przecież to nie trwało długo...- wymruczał dotykając nosem mojego
- Dla mnie trwało to znacznie za długo.- powiedziałam ostro i weszłam na schodek wyżej-Nathan ja tak nie mogę. Muszę to przemyśleć.
- Ola...
- Nie Nathan. Wyjdź.- szepnęłam
podszedł do mnie bliżej, dzieliło Nas parę milimetrów- Kocham Cię-szepnął- Nie odrzucaj mnie. Ja żałuje tego co zrobiłem...- powiedział tym niskim seksownym głosem, że aż przeszły mnie ciarki. Miałam ochotę pocałować jego malinowe usta. Ale coś mnie powstrzymywało.
- Ja Ciebie też Kocham, ale ja nie mogę o tym zapomnieć. Ciągle mam to przed oczami. Musisz dać mi czas...
- Jak długo?- wymruczał
- Tyle ile będzie potrzeba, a teraz wyjdź- powiedziałam twardo
- Mogę jutro przyjść?- zapytał z nadzieją
- Rób co chcesz.- powiedziałam, zawróciłam się na pięcie i weszłam po schodach.
Udałam się do mojego pokoiku i rzuciłam się na łóżko.
Miałam mętlik w głowie. Co ja miałam zrobić?
Kocham go. Tak cholernie go Kocham... ale... zranił mnie. Nie mogę o tym zapomnieć.
Nie tak łatwo. Niech trochę popracuje nad odbudowaniem zaufania.
Ale jest jeszcze jedna kwestia... Dziecko. Jak ja mu to powiem?
- Co ten dupek tu robił?- do pokoju weszła Elizabeth i rozłożyła się na łóżku
- Kto?- zapytałam głupio, wyrwana z rozmyślań- Aaa Nathan... Nie wiem
- Całowaliście się- pokazała na mnie palcem
- Liizz... Ja nie wiem skąd on wie, że jestem w Londynie. Raczej mnie nie widział.
- No ja mu nic nie mówiłam. Kochana gdybyś widziała jego minę, jak mnie zobaczył za kulisami- zaśmiała się
- To pewnie Tom mu powiedział-westchnęłam- A prosiłam tego Głąba no- pacnęłam się w czoło- Co ja się z Nim mam...- nie dokończyłam, bo drzwi otworzyły się i pojawił się w nich nie kto inny;
- Nathan, prosiłam Cię żebyś wyszedł...
- Ola ja tak nie mogę. Nie mogę znieść myśli, że już tu jesteś i to zła na mnie. Kocham Cię. Tak bardzo Cię Kocham, chcę być z Tobą do końca życia- podszedł do mnie powoli.
- To ja Was zostawię samych...- Liz wstała i wyszła z pokoju
- Nathan tłumaczyłam Ci to, że muszę przemyśleć. Zabolało mnie to co widziałam. Poczułam się zdradzona. Wiem to głupie. Nie jesteśmy razem, ale jeszcze nie tak dawno mówiłeś, że mnie Kochasz, a teraz...
- Ola posłuchaj mnie- przerwał mój monolog- Kocham Cię. Kochałem, Kocham i Kochał będę. To ta dziewczyna mnie pocałowała, nie ja ją. Ona mnie tak tylko... cmoknęła.
- Ale powinieneś coś zrobić.
- Kochanie, nie złość się. Żałuje tego na prawdę.- ukucnął przede mną i chwycił moją dłoń
- Nath... ja nie wiem co mam Ci powiedzieć...
- Wybacz mi to proszę...
- Nathan Kocham Cię- wyszeptałam i rzuciłam się mu na szyję.
Może i niektórzy powiedzą, że jestem głupia, bo tak szybko mu wybaczyłam. No cóż serce nie sługa...
- Jestem już tylko Twój- wyszeptał mi do ucha
- A ja Twoja- powiedziałam, a pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku na koszulke chłopaka
- Nie płacz- odsunął się ode mnie, wytarł mi policzek i wpił się w moje usta.
Teraz już nie czułam tego obrzydzenia. Czułam to przyjemne ciepło napływające do mojego serca. Oddawałam pocałunki z przyjemnością. Czułam, że chłopak się uśmiecha.
Położyliśmy się na łóżku i kontynuowaliśmy.
Zatracaliśmy się w pocałunku, gdy do pokoju wszedł Matty;
- Oops- usłyszeliśmy i momentalnie się oderwaliśmy od siebie....


********************************************************************************
Hej! :D

Jak ja Kocham czytać Wasze komentarze!
Dziękuje moim Kochanym Anonimkom, które komentują i Olci mojej też :D
Liczę na wasze komentarze ;*

Wiem, wiem miał być wczoraj, ale nie miałam kiedy ;(
Ale jest dzisiaj i mam nadzieje, że się spodoba :)

Przepraszam Olciu, że się nie odzywałam wcześniej. Wybacz! :*

Teraz czekam na wasze komentarze, a tym czasem biorę się za 18 rozdział ;D

Kocham Wasi pozdrawiam Ciepło ;)
KaMa :D

piątek, 4 października 2013

Rozdział 16

Poprawiłam się na kanapie i spojrzałam na moją rodzinkę. Wszyscy patrzyli z otwartymi buziami na mój już widoczny brzuch. Uśmiechnęłam się do Matta i pokiwałam głową.
Chłopiec podszedł do mnie i cmoknął w policzek;
- Cześć Mały. Jestem Twoim wujkiem. Mam na imię Matt- powiedział do brzucha i pogłaskał po nim- Ola czy on mnie słyszy?
- Myślę, że tak- uśmiechnęłam się do Niego i zerknęłam na dalej zamurowaną rodzinkę. Wszyscy tępo patrzyli się na mój brzuch do którego gadał chłopiec.
- Co wy tacy zszokowani?- zaśmiałam się
- Ola Ty na... na prawdę... jesteś...
- Tak Ciociu jestem w ciąży, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza- powiedziałam nie pewnie
- Oluś oczywiście, że nie. Cieszymy się! Prawda mamo?- przytuliła mnie Liz
- Prawda
Wujek z Ciocią pogratulowali mi, po czym pożegnali się i poszli do pracy.
Posiedziałam jeszcze z Liz do 22 i opowiedziałam jej wszystko jak to było z Nathanem i moją ciążą.
Zjadłam kolację i poszłam do pokoiku, który znów zajęłam.
Umyłam się, przebrałam w ciepłą piżamkę i położyłam się na łóżku i od razu usnęłam

                                                                    ***

Rano zostałam obudzona przez Matta. Ale nie była to pobudka jak kiedyś. Dziś przyszedł wszedł pod kołdrę i się przytulił. Uśmiechnęłam się i objęłam go ramieniem;
- Stęskniłem się Ola- wtulił się bardziej
- Ja za Tobą też pilocie- pocałowałam go w czubek głowy
Poleżeliśmy tak chwilę, ale musieliśmy wstać, bo wpadła do pokoju podjarana Elizabeth. Zeszłam na dół, tak jak mnie prosiła i zobaczyłam Toma.
- Cześć Mała- buziak na przywitanie musi być^^
- Hej, masz?
- Mam trzy- pomachał biletami
- Ooo Świetnie! Wezmę Elizabeth i Matta -spojrzał na mnie wyczekująco- to ta wariatka, która otworzyła Ci drzwi-zaśmiałam się- i jej młodszy brat
- No pewnie zapraszam-uśmiechnął się- Koncert jest za godzinę, także szykuj się Leniuchu
- Okej już biegnę- zaśmiałam się i poszłam powiadomić ich o tym, że wychodzimy za nie całą godzinę.
Matty cieszył się, że spędzi ze mną czas, a Liz... Liz prawie zemdlała na samą myśl o spotkaniu z chłopakami.
Poszłam do siebie do pokoiku i otworzyłam walizkę z której wyciągałam luźne ciuchy ciążowe.
Postawiłam na czarne rurki, Ciemno- brązowy luźny sweterek i czarne botki z ćwiekami.
Z tym zestawem poszłam do łazienki, gdzie zaczęłam moje przygotowania...

- Liz! Musimy już wychodzić, koncert już się zaczął!- krzyknęłam na nią ubrana już w kurtkę i buty razem z Mattem
- Już idę!- krzyknęła i zaczęła schodzić po schodach
- Ola, mama ją udusi jak się dowie, że ma na sobie odkryte buty- wyszeptał chłopiec
- Liz- zwróciłam się do Niej- Idź zmień buty, masz minutę.
- Nie pasują? Wiedziałam!
- Nie o to chodzi. Ja wiem, że chcesz się spodobać Jayowi, ale idź do mnie, w szafce na dolnej półce, znajdziesz lity, które będą pasować Ci do tego co masz na sobie- uśmiechnęła się, zdjęła buty i pobiegła na górę.
Wreszcie gotowa zeszła na dół i mogliśmy wyruszyć.
Mocno spóźnieni w końcu doszliśmy do hali. Weszliśmy do środka, gdzie głośno biła muzyka. Grali właśnie "Dagger".
Było mnóstwo dziewczyn. Stwierdziłyśmy, że nie będziemy się przeciskać przez tłumy i po koncercie udamy się za kulisy.
Koncert był wspaniały. Podziwialiśmy chłopaków, którzy wygłupiali się na scenie.
Na koniec przyszedł czas na " I found you". Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy przypominałam sobie wizytę w studio i ten cudowny prezent, który dostałam od Nathana.
Chłopaki zaprosili na scenę fanki. Każdy z Nich wybrał sobie jedną z tłumu, a mi jakoś smutno się zrobiło widząc bruneta z jakąś laską, która się do Niego przymilała.
Byłam zazdrosna. I to cholernie.
Pod koniec piosenki stało się coś co bardzo mnie zabolało. Owa dziewczyna pocałowała go, a on się nie opierał. Nie mogąc na to patrzeć, odwróciłam się na pięcie i wyszłam z hali. Łzy zaczęły lecieć mi po policzkach. Czułam się w pewnym sensie zdradzona. Jeszcze tydzień temu mówił, że mnie Kocha... a teraz? A teraz całuje się z jakąś laską.
- Ola! Zaczekaj!- usłyszałam za sobą
- Matty- odwróciłam się do niego- Idź do Liz. Ja poczekam na Was w domu.
- Ola, ale ja bez Ciebie tam nie wrócę- przytulił się do mnie
- Matt- mówiłam przez łzy- Ja tam nie wrócę. Nie mogę.
- Czemu płaczesz?- zapytał z troską, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Ukucnęłam i przytuliłam chłopca
- To jak chcesz to idź do Liz i powiedz jej, że idziemy do domu. Ona niech idzie i korzysta z VIP-a- wymusiłam uśmiech i odprowadziłam chłopca wzrokiem
Gdy wrócił poszliśmy do domu.
                                                          ~~~Nathan~~~
Skończyliśmy koncert i zeszliśmy ze sceny. Bardzo bolało mnie gardło po ostatniej solówce.
Poszliśmy do garderoby gdzie czekało Nas spotkanie z fankami.
Zdziwiłem się jak zobaczyłem kuzynkę mojej Oli;
- Liz?- spytałem, ale ona tylko spojrzała na mnie surowo i odwróciła się. Nie wiedziałem o co chodzi..
Pogadaliśmy z fankami, zrobiliśmy sobie zdjęcia, daliśmy autografy i mogliśmy wreszcie jechać do domu. Przez całą drogę Tom patrzył na mnie tak samo jak spojrzała na mnie Liz. Co ja takiego zrobiłem? Chodzi o ten pocałunek?
Przecież ja nic takiego nie zrobiłem. On nic dla mnie nie znaczył...
Ale Liz... Może powiedzieć o tym Oli. Kocham ją i za nią strasznie tęsknię.
Pomału zaczynał denerwować mnie ten dziwny wzrok, który cały czas na sobie czułem;
- Tom! Możesz przestać tak na mnie patrzeć?!- warknąłem. Od razu wszyscy na mnie spojrzeli. Chłopak nic nie odpowiedział i wysiadł z samochodu. Wyszedłem na końcu i od razu udałem się do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko, chwyciłem telefon i skupiłem się na mojej tapecie. Moja Ola... Chce ją już z powrotem...
Drzwi otworzyły się z hukiem i wparował Tom
- Czy Ty musiałeś to zrobić?!- warknął
- Ale, że co?- zdziwiłem się
- Jeszcze Debila udajesz! Musiałeś ją pocałować?! Tak była ładna, ale nie całuj wszystkiego co się rusza!
- Tom przestań! To ona pocałowała mnie!
- Nie przestane! Podobno Kochasz Ole! Co już się odkochałeś?- zarzucił mi
- Kocham ją, wiesz o tym przecież!- wkurzyłem się
- To po co to zrobiłeś?!- znów krzyczał
- Ja jej nie pocałowałem! To ona mnie!
- Jesteś Kompletnym dupkiem wiesz? Gdybyś tylko wiedział, że...- zawiesił głos
- Że co?
wziął głęboki oddech i ze świstem wypuścił powietrz- Nie powinienem Ci tego mówić. Trudno najwyżej Ola mnie zabije...
- Ola?!- podniosłem się
- Tak. Ola jest w Londynie.- zaczął spokojnie- I chyba była na koncercie. Chyba widziała ten Twój całus...- westchnął
-Ola była i ja nic o tym nie wiem... Dlaczego?
- Dałem jej VIP-a, ale jej nie widziałem. Módl się, żeby jednak nie była- poklepał mnie po ramieniu i wyszedł.
Zerwałem się z łóżka, założyłem kurtkę, buty i wybiegłem z domu...

                                                           ~~~Ola~~~
Siedziałam z Mattem w jego pokoju i podziwialiśmy jego nową kolekcję samolotów. Pokazywał i opowiadał o Nich z zachwytem;
- Ola, a będziesz miała Syna?- zapytał
- Nie wiem- uśmiechnęłam się- a czemu pytasz?
- Bo jak będziesz miała syna to będę pokazywał mu moją kolekcje- wyszczerzył się, na co zachichotałam
- Jak będę miała córkę to też będziemy podziwiać Twoją piękną kolekcje Samolotów- poczochrałam go
- Dobrze, że już jesteś...- przytulił się do mojego brzucha.
- Ja też za Tobą tęskniłam.
Siedzieliśmy na podłodze w ciszy, gdy do pokoju weszła Ciocia
- Ola masz gościa- uśmiechnęła się ciepło
- Kogo?
- Chodź czeka na Ciebie. A Ty Matt dał byś już spokój Oli.
- Ale Ciociu on mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie- cmoknęłam ją w policzek i zeszłam na dół.
Stanęłam na ostatnim schodku i mnie zamurowało;
- Nathan? Co Ty tu...- nie zdążyłam dokończyć. Chłopak szybko przeszedł dzielącą Nas odległość i wpił się w moje usta...

************************************************************************************
Heej :D

Nawet nie wiecie jak mi się serduszko raduje jak widzę komentarze;)
Widząc tą małą, ale jakże miłą (ze względu na poprzednie) ilość komentarzy uśmiechnęłam się szeroko ;)
Aż mam ochotę pisać kolejny rozdział!
Dziękuje Wam Anonimiki ;*

Zaczęłam pisać już następny rozdział ;D
W takim tempie jak będziecie mnie motywować rozdziały będę dodawała codziennie ^^.

Dodaje ten rozdział przez mojego Pawełka. On siedzi teraz ze mną i gadał mi non stop
" No wstaw tego nexta, no wstaw" ;p
Więc podziękujcie mojemu Braciszkowi, bo gdyby nie on przytrzymałabym Was troszkę dłużej^^.

Jak myślicie jak zareaguje Ola? Odrzuci go, czy pogodzą się?
Jak zareaguje Nathan na wieść o tym, że będzie Tata?- Czekam na Wasze pomysły :)

Przy dobrych wiatrach i Waszych komentarzach Następny pojawi się w Niedzielę ^^.
Ale nie obiecuję :D

Pozdrawiam Ciepło, KaMa <3

czwartek, 3 października 2013

Rozdział 15

O godzinie 12, znowu byłam w Londynie. Jak ja Kocham to Miasto!
Rozejrzałam się dookoła podziwiając na nowo pobliskie budowle.
W końcu ocknęłam się i wyciągnęłam telefon, wybierając numer Parkera;
- Słucham?
- Cześć Tomuś! Jeśli jest tam gdzieś koło Ciebie Nathan, udawaj, że gadasz z kimś innym
- No Hej! Co tam?
- Pamiętasz jak obiecałam Ci wczoraj, że do Ciebie pierwszego zadzwonię jak będę w Londynie?
- Noo pamiętam...
- No właśnie dlatego dzwonie, potrzebuję taksówkarza- zaśmiałam się do słuchawki
- Ale super! Zaraz po Ciebie będę O...- zwiesił głos
- Parker ani słowa chłopakom!
- Jasne już pędze- rozłączył się.
Usiadłam na jednej z ławek przed lotniskiem i patrzyłam na tłumy ludzi przechodzące obok mnie. Każdy gdzieś się spieszył, a ja myślałam o tym jak powiedzieć Nathanowi o dziecku. Miałam tylko cichą nadzieję, że sam zobaczy mój dość widoczny brzuch
- Panno Markowiak, taksówka czeka- usłyszałam dostojny głos. Odwróciłam się
- Tom!- rzuciłam się chłopakowi na szyję- Jak ja za Tobą tęskniłam!
- Wow Mała ja za Tobą też, ale Nathan będzie zazdrosny nie sądzisz?
- Ale jego tu nie ma- pokazałam mu język
- To gdzie jedziemy? Do Nas tak?
- No wiesz Tomuś, a może zawieziesz mnie do Cioci, a jutro Was odwiedzę?- zrobiłam słodkie oczy
- No chyba sobie żartujesz!-obruszył się
- No Tomuś... Muszę pokazać się rodzinie...- rozsunęłam suwak kurtki
- No dobra- podszedł do mnie i złapał za boki- ooo przytyło Ci się- zaśmiał się tak dobrze znanym Parkerowym śmiechem
przygryzłam wargę, patrząc na niego uważnie. Przestał się śmiać i spojrzał na mnie wymownie- Ty chyba nie chcesz mi powiedzieć, że...
- Mhm...- wymruczałam
- Niee...
- Taaak- uśmiechnęłam się
- Ale, że tak serio, serio?- uniósł brew
- No to już 6 miesiąc Parker- zaśmiałam się
- O jaa...
- Uprzedzę Twoje pytanie; Tak, Nathan będzie Tatą
- O jaa..- powtórzył
- Ale Parker, posłuchaj mnie uważnie, okej?- pokiwał głową- Tom! Spójrz mi w oczy, a nie na mój brzuch!- wykonał polecenie
- No co tam?- wyszczerzył się
- Masz nic nie mówić chłopakom o tym, że jestem tu w Londynie, ani o dziecku, jasne?
- Okej, rozumiem że to niespodzianka.
- Tak dokładnie. Plus dla Ciebie- poklepałam go po ramieniu
- Spoko, to chodź jedziemy do Ciociuni- wziął mój bagaż i poszliśmy do "mojej taksówki" ^^.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy;
- Tom, tylko spróbuj coś powiedzieć Nathanowi, albo Maxowi to Cię własnoręcznie uduszę, trybisz?
- Jasne, rozumiem dlaczego mam nie mówić Nathanowi, ale czemu Maxowi nie?
- Bo Max to gaduła, gorsza od Ciebie- spojrzał na mnie oskarżycielsko- Tom oboje wiemy, że nie umiesz trzymać języka za zębami-zaśmiałam się
- No wiesz!
- Ale ja liczę na Ciebie i mam nadzieję, że zamkniesz jadaczkę do jutra, co?
- Okay
- Dzięki- przybiliśmy "piątki". Tom zaczął opowiadać co robili odkąd zerwaliśmy z Nathanem. Śmiałam się jak głupia, gdy opowiadał jak wygłupiali się na jednym z koncertów. Pokazał mi  filmik z jednego z Nich;
- Tutaj byliśmy w Scarborough Open Air Theatre- wskazał palcem, patrząc się na jezdnię
- Śpiewaliście "The Killers, madley"?
- Tak, mamy brechty z Natha jak tańczył przy swojej solówce do "Somebody Told me" - roześmiał się
Oglądałam z zaciekawieniem filmik z występu, śmiejąc się. Komentowaliśmy z Tomem wszystko ;)
Po bliżej nie określonym mi czasie dojechaliśmy pod dom Cioci. Chłopak wziął mój bagaż i odprowadził pod drzwi;
- Ola, a może zrobimy Tobie taki mały, Wielki powrót, co?
spojrzałam na niego, unosząc brwi- Mały Wielki Powrót?- powtórzyłam
- No tak. Bo jutro mamy koncert i tak pomyślałem, że może Dałbym Ci bilety, wypatrzyłbym Cię w tłumie i pokazał Nathanowi?
- To jest Ciekawy pomysł, ale nie boisz się, że napalone na Was fanki zgniotą Ci Chrześniaka?- pogłaskałam się po brzuchu
- Noo w sumie masz rację... To dam Ci VIP-a. Może sam Cię wychaczy.
- Okay! To Świetny pomysł. Jednak czasem myślisz- poklepałam go delikatnie po policzku
- Dzięki- burknął- to jutro podrzucę Ci te bilety, jak będziemy jechać na sound check- cmoknął mnie w policzek, pogłaskał po brzuchu- To do jutra
- Okay, do jutra!- pomachałam mu z uśmiechem i odwróciłam się do drzwi. Westchnęłam i zapukałam. Usłyszałam tupanie i po chwili otworzyły się;
- Ola!
- Matty!- przykucnęłam i przytuliłam chłopca
- Co tu się... Ola?
- Cześć Ciociu- spojrzałam na Nią nie puszczając chłopca
- Nareszcie wróciłaś! Matty daj mi się przywitać z Bratanicą- Odciągnęła chłopca i mocno mnie przytuliła- Tęskniliśmy za Tobą, wchodź- weszliśmy do środka i od razu rzuciła się na mnie Liz;
- Ja za Tobą też się stęskniłam Liz, ale już mnie puść, bo nie mogę oddychać- zaśmiałam się
Wyswobodziłam się z uścisku dziewczyny i zdjęłam kurtkę i buty. Poszliśmy do salonu gdzie przywitałam się z wujkiem.
Usiadłam na kanapie i zaczęły się pytania;
- Jak tam Klaudia?- Ciocia
- Co tam u Ciebie?- wujek
- Mam Ci tyle do opowiedzenia, wiesz?- Liz
Przekrzykiwali się jeden przez drugiego, a ja mało co rozumiałam. Jedynie Matt, podejrzanie milczał i patrzył się na mój brzuch. W końcu nie wytrzymał i wypalił;
- Ola czy Ty będziesz miała Dzidziusia?- w pomieszczeniu zapadła cisza....

************************************************************************************
Hej ;)
Rozdział z dedykiem Dla Anonimków, które sprawiły, że od razu się uśmiechnęłam :D
Dziękuję :)
Mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)
Mam już napisany również następny, więc czekam tylko na wasze komentarze :D

KaMa :)

środa, 2 października 2013

Rozdział 14

Siedziałam z Klaudią w pokoju, gdzie zaciągnęła mnie siłą zmuszając do pakowania.
Z jednej strony cieszyłam się, że znów zobaczę Liz, Matta, Ciocie, Wujka, a zwłaszcza Nathana, ale z drugiej coś mi mówiło, że powinnam zostać tu z Klaudią i ją wspierać podczas rehabilitacji;
- Klaudiaaa, a może jednak ja zostanę tu z Tobą?- usiadłam obok niej
- Nie Ciężarówo, masz tam jechać!
- Ale wolałabym być z Tobą podczas rehabilitacji- złapałam ją za dłoń
- A wiesz co ja bym wolała? Żebyś była szczęśliwa, żeby mój siostrzeniec lub siostrzenica miała ojca i wiele innych, więc nie marudź tylko się pakuj!
- No dobra, ale mam warunek...- pokazałam na Nią palcem
- Jaki znów?- westchnęła
- Nie mów do mnie "Ciężarówo"- powiedziałam na co zaśmiała się.
Włączyła laptopa i puściła muzykę, zaczęłyśmy się wygłupiać jak za dawnych lat, ale z małymi utrudnieniami. Ja z małym bagażem, w postaci mojego już lekko widocznego brzucha, a Klaudia o kulach.
Nasze śmiechy przerwał dźwięk dzwoniącego Skypa. Spojrzałyśmy na siebie poważnie, by po chwili wybuchnąć znów nie pochamowanym śmiechem^^
Podeszłam do laptopa, usiadłam na wygodnym krześle i najechałam kursorem na zieloną słuchawkę;
- Cześć Ola!- ukazał mi się uśmiechnięty Tom
- Cześć Tomuś! Co tam u Ciebie słychać?
- A bardzo dobrze, ale nudno tu bez Ciebie, tęsknie- zrobił podkówkę z ust
- Nie sądzisz, że Kelsey była by zazdrosna słysząc to?- zaśmiałam się
- Oj tam-machnął ręką- A co u Ciebie?
- A powiem Ci, że dobrze, też się stęskniłam za Tobą i ogólnie za Wami wszystkimi-  uśmiechnęłam się
- No to kiedy wracasz?
- Niedługo...
- To znaczy kiedy?- uniósł brew
- Niespodzianka- pokazałam mu język
- No dobra, a jak siostra?- spojrzałam na Klaudie, która patrzyła na mnie z niedowierzaniem
- Bardzo dobrze, już się wybudziła, jest już znacznie lepiej. Zresztą może chcesz ją poznać?
- Jest tam z Tobą?- ożywił się, pokiwałam głową- No to pokaż tu mi ją!
- Chodź młoda, przedstawię Ci Toma - zwróciłam się do dziewczyny
Podeszła niepewnie i nachyliła się pokazując się Parkerowi
- Cześć jestem Tom Parker- pomachał jej uśmiechając się słodko
- Tom nie musisz się jej przedstawiać, ona zna lepiej Twój życiorys niż ja- zaśmiałam się- no to wy sobie pogadajcie, a ja idę po herbatę- ustąpiłam miejsca Klaudii i poszłam do kuchni.
- Co tam?- spytałam Tate, który popijał herbatę
- Aaaa dobrze, ale znów Nam uciekasz...- westchnął
- Nie uciekam, to Klaudia mnie wysyła z powrotem- nalałam wrzątku do kubka
- No wiem, ale będziesz na siebie uważała i na mojego wnuka, prawda?
- Oczywiście Tatko- cmoknęłam go w policzek- Idę ratować Duśke z rąk Parkera- poklepałam go po ramieniu
- Gada z tym Twoim?
-Nie, z jego kolegą z zespołu- uśmiechnęłam się, wzięłam kubek i poszłam do pokoju.
Tom z Klaudią gadali w najlepsze, śmiali się i nawet Klaudii dobrze szło z angielskim ;)
Niestety musiałam przerwać tą sielankę;
- Klaudia jest już późno, idź weź leki i spać- powiedziałam po angielsku i dotknęłam jej ramienia
- Oj Ola, nie bądź taka daj Nam pogadać- żachnął się brunet
- Tak Tomuś widzę, że się polubiliście. Obiecuję, że jak skończy rehabilitacje to ją ściągnę na wakacje.
- No okej.- powiedział niepocieszony, pożegnali się i dziewczyna bez słowa wyszła z pokoju. Zajęłam jej miejsce;
- Masz fajną siostrę- pomachał brwiami
- Zapomnij Tom, ona ma 13 lat- zaśmiałam się popijając herbatę
- 13 lat?! Ja bym powiedział, że jest może 2 lata młodsza od Ciebie.
- No widzisz, taki psikus- pokazałam mu język
- Szkoda...
- Ej masz Kelsey!
- Wiem, żartuje przecież- zaśmiał się- Wracaj już...
- Wrócę, obiecuję że do Ciebie pierwszego jak będę na lotnisku zadzwonię, popracujesz jako taksówkarz- puściłam oczko
- Okej!
- A powiedz mi... Co tam u Nathana? Mieliśmy pogadać w tym tygodniu, ale go nie było...
- Bo Nathan poleciał do LA- ściągnął brwi
- Po co?
- Ma jakieś problemy z gardłem, boli go. Mieliśmy z Niego niezły ubaw jak lekarz kazał mu nic nie mówić przez tydzień i musiał pisać wszystko na tabliczce- zaśmiał się
- Nic mi nie mówił...
- Ups wygadałem się... Nie chciał Ci mówić, żebyś się nie martwiła-przygryzł wargę
- No ładne mi to- westchnęłam- Dobra Parker lece spać, bo już padam, Do zobaczenia! Buziaki dla chłopaków!
- No ja też spadam- ziewnął- Ja ich całował nie będę- zaśmiał się- Dobranoc Mała!
Wyłączyłam laptopa po skończonej rozmowie i poszłam do łazienki. Wzięłam długą relaksującą kąpiel, po czym założyłam moją ukochaną piżamkę i położyłam na moim nieziemsko wygodnym łóżku. Niemal od razu zasnęłam.

Rano obudził mnie mocny kopniak w brzuch. Jeśli to chłopiec- będzie świetnym piłkarzem ^^.
Przeciągając się leniwie wstałam z łóżka. Od razu poszłam do łazienki, gdzie wzięłam pobudzający prysznic. Włosy wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone. Umalowałam się i ubrałam.
Gotowa zeszłam do kuchni.
Zjadłam śniadanie, wypiłam sok i wyszłam z mieszkania, starając się nie budzić nikogo. W drodze założyłam płaszcz i szalik.
Po 40 minutach spaceru stałam już pod przychodnią. Weszłam do środka i podeszłam do rejestracji;
- Dzień Dobry
- Dzień Dobry- uśmiechnęła się pielęgniarka- W czym mogę pomóc?
- Na dziś mam umówioną wizytę u pani Miśkiewicz.
- Tak, pani doktor jest już w gabinecie. Numer 102
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i poszłam pod wskazany gabinet. Zapukałam w drzwi i po chwili usłyszałam miłe "Proszę". Weszłam niepewnie do środka.
- Dzień Dobry- uśmiechnęła się kobieta siedząca za biurkiem
- Dzień Dobry
- Pani na USG?
- Tak- uśmiechnęłam się
- To zapraszam- wstała i wskazała mi na kozetkę przy sprzęcie.- Proszę ściągnąć płaszcz, położyć się i podciągnąć bluzkę- wykonałam jej polecenie i po chwili leżałam na kozetce
Kobieta posmarowała mi brzuch żelem i zaczęła jeździć po Nim urządzeniem.
- Proszę się rozluźnić, pani Olu- uśmiechnęła się ciepło.- Proszę posłuchać, to bicie serduszka- usłyszałam regularne bicie, uśmiechnęłam się mimowolnie i spojrzałam na ekran.
- Chce pani znać płeć?
- Nie, chcę żeby to była... hmm... niespodzianka
- Dobrze- spojrzała w monitor- Wszystko jest w porządku. Dziecko się prawidłowo rozwija, serduszko też- spojrzała na mnie z uśmiechem- W takim razie proszę się wytrzeć, a ja wypiszę receptę- podała mi ręcznik i poszła do biurka.  Wytarłam brzuch, opuściłam bluzkę i podeszłam do biurka;
- Przepisałam dla Pani witaminy na wzmocnienie organizmu- podała mi receptę- Wszystko jest w porządku z dzieckiem, ale to tak profilaktycznie.
- Dobrze, dziękuję- schowałam do torby receptę i założyłam płaszcz
- A proszę jeszcze poczekać, dam Pani zdjęcie dzidziusia- podeszła do urządzenia- proszę- podała mi je
- Dziękuję- uśmiechnęłam się i schowałam do torebki.
- To następna wizyta za miesiąc.
- Pani doktor, bo ja chciałam się jeszcze zapytać... Czy mogłabym lecieć do Londynu? Tam w sumie mieszkam od pewnego czasu.
- Nie widzę przeszkód, jeśli będzie Pani o siebie dbała.
- Oczywiście, że będę- uśmiechnęłam się
- No to w takim razie życzę udanego rozwiązania i pociechy z dziecka- podała mi rękę
- Dziękuje Pani Doktor. Za wszystko. Do widzenia
- Nie ma za co. Do widzenia
Wyszłam z gabinetu w pełni szczęśliwa.
Z moim dzieckiem wszystko w porządku, mogę lecieć do Londynu- Czego chcieć więcej? ^^
Wróciłam do domu, gdzie od wejścia słyszałam Klaudie;
- Mówie Ci Kaśka, gadałam wczoraj z Parkerem!
-  Ta jasne, a gruszki rosną na wierzbie.
- Ale ja mówię serio! To znajomy mojej Oli
- Klaudia mówi Prawdę- weszłam do kuchni gdzie urzędowały dziewczyny- Cześć Kasia- cmoknęłam ją w policzek
- Na prawdę go znasz?
- Tak. Znam całe The Wanted.
- A jeden z Nich jest jej chłopakiem- dodała Klaudia
- Który?- zapytała podekscytowana
- Nathan- uśmiechnęłam się, w sumie już/jeszcze nie jesteśmy razem, ale niech się dzieci pocieszą ;p
dziewczyna patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami- No jak będziesz chciała to w przyszłym roku, przyleć z Klaudią na wakacje do mnie. Poznam Cię z Nimi- powiedziałam, wzięłam jabłko i wyszłam. Poszłam do siebie, by sprawdzić czy wszystko spakowałam.
- Ola o której masz lot?
- Za 2 godziny Tato- uśmiechnęłam się
- Dobra to tylko się ogolę i Cię zawiozę- puścił mi oczko i wyszedł
Posiedziałam chwilę sama i przyszła Kasia z Klaudią, by wypytać o chłopaków.
Opowiedziałam im po krótce jaki jest każdy z Nich. Nie udało mi się rozgadać jaki to wspaniały jest każdy z Nich, bo przyszedł po mnie Tata ^^
Pożegnałam się z dziewczynami, z mamą i poszłam do samochodu.
Czekało mnie, kolejne nowe, być może lepsze życie...

*****************************************************************************
Hej.
Jest mi bardzo przykro, że nikt nie komentuje.
Myślę o usunięciu Bloga...

Jeśli mogłabym prosić to, Proszę, wręcz Błagam!
Jeśli ktoś przeczyta ten rozdział, niech napisze w komentarzu chociaż emotikonkę :)
Wam zajmie to minutkę, a mi sprawi mnóstwo radości :)

KaMa :)

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 13

Doktor Malina Nowak poszła do Klaudii by ją zbadać. Ja wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Mamy, powiedziałam jej szczęśliwą nowinę i 20 minut później przyjechała razem z Tatą.
Lekarz powiedział Nam, że wszystko jest w porządku i że będzie już tylko lepiej.
Dziękowałam Bogu, że wszystko zaczyna się układać.

                                     
Następnego dnia wstałam rano szczęśliwa, że moja Mała już się wybudziła.
Przez te 5 miesięcy w moim życiu dużo się działo.
Tak jak obiecałam Nathanowi rozmawialiśmy ze sobą codziennie wieczorem, ale odległość dawała Nam się we znaki. To jest ciężkie, gdy nie można kogoś przytulić i dać buziaka. Dlatego zerwaliśmy.
I teraz wiem, że to była najgłupsza rzecz jaką zrobiłam. Nie żałuję ani minuty spędzonej z Nathanem, Kocham go w dalszym ciągu, a dziecko które noszę pod moim sercem upewnia mnie z każdą chwilą;
- Ola chodź na śniadanie!- usłyszałam głos mamy z dołu, który wyrwał mnie z moich myśli.
Założyłam sweterek i zeszłam na dół gdzie siedzieli rodzice
- Dzień Dobry- uśmiechnęłam się od wejścia
- Cześć Mała- powiedział Tata tradycyjnie głaszcząc mój brzuch.
To on chyba najbardziej ucieszył się z informacji o tym, że będzie dziadkiem. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna, bo pomimo że wcześniej mnie ograniczał bardzo mnie wspiera i opiekuje się mną jak tylko może ;).
- Zjedz śniadanie, ja z Tatą pojadę do Klaudii, a Ty masz dziś wolne. Spotkaj się z kimś może co?- mama uśmiechnęła się promiennie
- Pomyśle o tym- puściłam oczko- ucałujcie Klaudie ode mnie!-  krzyknęłam za Nimi.
Dokończyłam naleśniki, które zrobiła mi mama i poszłam się przebrać.
Założyłam stary rozciągnięty, czarny sweter, leginsy i ciepłe skarpety. Włosy związałam w wysoką kitkę i założyłam opaskę.
Skoro już miałam tą chwile dla siebie włączyłam laptopa i zalogowałam się na Skypie.
Serce prawie przebiło się przez żebra, gdy po chwili zadzwonił do mnie Nath;
- Cześć- ukazał mi się na całym ekranie
- Hej, co tam u Ciebie?
- A nawet dobrze, a u Ciebie?- uśmiechnął się niepewnie
- Też dobrze- byłam lekko spięta, jakbym rozmawiała z Nim po raz pierwszy
- a jak Klaudia?
- Nauczyłeś się- uśmiechnęłam się
- No nauczyłem- odwzajemnił gest
- Już jest dobrze i będzie jeszcze lepiej. Wybudziła się
- No to świetnie!
- No nawet bardzo- odpowiedziałam i zapadła cisza, patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę
- Strasznie za Tobą tęsknie. Nie mogę przestać o Tobie myśleć, żałuję że wtedy pozwoliłem Ci odejść. Że zostawiłem Cię z tym wszystkim samą- zaczął
- Oj Nath to ja podjęłam tą decyzje to moja wina- uśmiechnęłam się- nie obwiniaj się za to. Ja o Tobie też myślę ciągle. Nie ma dnia żebym o Tobie nie myślała- poleciała mi łza po policzku i poczułam kopniaka w brzuchu
- Nie płacz Kochanie- uśmiechnął się.
- Nathan ja dalej Cię Kocham- spojrzałam na niego niepewnie
- Ja Ciebie też Kocham-rozpromieniłam się na jego słowa, serce zabiło mi szybciej
- Nathan muszę Ci coś powiedzieć...
- Tak?
- Nathan chodź jedziemy do studia!- usłyszałam znajomy głos
- Zaraz Jay!- odkrzyknął- co chcesz mi powiedzieć?
otworzyłam znów usta, ale znów mi przerwano- Nie zaraz tylko już! Scooter Nas zabije!
- Dobra już! Skarbie przepraszam Cię, ale muszę iść pogadamy jeszcze później. Tęsknie za Toba... Pa- puścił mi buziaka i za chwilę zniknął mi z ekranu
Westchnęłam tylko i wstałam z łóżka. Zeszłam na dół, założyłam kurtkę, buty i poszłam do Klaudii. Gdzie spędziłam resztę dnia.

                                                        ***tydzień później***

Przez cały następny tydzień nie rozmawiałam z Nathanem, przez co znowu chodziłam smutna. 
Ale nie dziś. Dziś moja Klaudia wychodziła ze szpitala na przepustkę i to trzymało mnie na duchu. Zaczęła jej się rehabilitacja i zaczęła już pomału chodzić. O kulach, ale chodzi, a to najważniejsze.
Jest bardzo zdeterminowana by żyć tak jak przed wypadkiem. Jest silna i odważna za co ją podziwiam i jestem z Niej mega dumna ^^
Po porannej toalecie, zeszłam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie i pożegnałam rodziców, którzy pojechali po siostrę. Postanowiłam zrobić coś pożytecznego i ugotować ulubione danie dziewczyny. Włączyłam kanał muzyczny i tanecznymi krokami krzątałam się po kuchni. Wyciągając po kolei składniki z szafek. Pokroiłam warzywa i ugotowałam makaron. Po czym w naczyniu żaroodpornym układałam warstwami wszystkie składniki. Włożyłam gotowe danie do piekarnika i poszłam do salonu.
Usiadłam na kanapie, a nogi położyłam na stoliku. Skończyła lecieć piosenka "Domino" Jessie J i ukazało mi się całe The Wanted na ekranie. Piosenka "I found you" ma już swój teledysk, a ja nawet o tym nie wiedziałam.
W tej jednej chwili przypomniał mi się pobyt w Londynie.
Poznanie Nathana, spotkanie z Ciocią i jej rodziną, za którą tęsknie, ta feralna kolacja w domu The Wanted. Pomimo wszystko pokochałam ich wszystkich. Są pozytywnie zakręconymi wariatami, których nie da się nie lubić.
Tom- jest przesympatycznym, miłym, zakręconym chłopakiem, który pomoże jeśli tylko będzie mógł ;)
Max- łysolek, pozytywnie walnięty, podrywacz o wielkim sercu ^^
Siva- hmm... Siva to najbardziej rozgarnięty z Nich wszystkich, spokojny, ale z dużym poczuciem humoru ;)
Jay- no z Jayem miałam pewną nieprzyjemną sytuację gdy dosypał mi coś do wina, ale pomimo wszystko jest sympatyczny i nieźle walnięty ;p
i na koniec mój Nathan- to jest wyjątkowy chłopak o którym mogłabym mówić godzinami. Jest Kochany, miły, pomocny, bardzo uczuciowy, ale uparty. Kocham go bezgranicznie..
I każdy z Nich jest przystojny na swój sposób :D
-Już jesteśmy!- usłyszałam krzyk mamy z korytarza i za chwilę ujrzałam Klaudię
- Cześć Siostra- przytuliłam ją
- Cześć Ciężarówo- zaśmiała się
- Bardzo miła jesteś wiesz- poklepałam ją po ramieniu
- Też Cię Kocham- cmoknęła w powietrzu- Kiedy jedziesz do Londynu?
uniosłam brew- nie wiem, czemu pytasz?
- Bo wiedzę, że usychasz- uśmiechnęła się- Mam coś dla Ciebie- wstała i wyciągnęła z kieszeni jakąś kopertę, którą mi podała
- Ale ja nie mam nic dla Ciebie
- Oj, ale ja nic nie chcę, to jest takie podziękowanie za to że ze mną byłaś- usiadła obok mnie
- Ale nie musiałaś, ja nie potrafiłabym inaczej- uścisnęłam jej rękę
- Przestań marudzić tylko otwórz- zachęcała
Uśmiechnęłam się i otworzyłam kopertę, wyciągnęłam jej zawartość i oniemiałam
- Klaudia ja nie mogę
- Możesz
- Nie zostawię Cię tu samej, teraz najbardziej mnie potrzebujesz
- Ola posłuchaj mnie; Jesteś w ciąży, musisz zacząć dbać o siebie i o tego małe brzdąca-pogłaskała mój brzuch- Jestem Ci na prawdę bardzo, ale to bardzo wdzięczna, że byłaś tu ze mną. Wiem, że Kochasz tego Matoła, który pozwolił Ci odejść, więc musisz tam jechać. Więc weź ten bilet i nie sprzeciwiaj się.
- Klaudia...
- Nie, nie podejdziesz mnie tak-zaśmiała się grożąc mi palcem- Idź się pakować, jutro wylatujesz
- Dziękuję- przytuliłam ją
Pogadałyśmy chwilę i poszłyśmy zjeść zapiekankę.
Cieszyłam się, że teraz możemy być już wszyscy razem

*****************************************************************************
Cześć! :)

Chyba Wam nie spodobał się poprzedni rozdział. Wiem, że narzuciłam zbyt duże tępo i nie okazywałam czułości, w rozmowach głównej bohaterki z Nathanem, ale nie umiałam wyobrazić sobie tego wszystkiego dlatego tak to zrobiłam :)

W tym rozdziale też jest przeskoczenie o tydzień, bo chciałam jak najszybciej "wrócić" do chłopaków i od następnego rozdziału już wszystko będzie toczyło się dzień po dniu ;) I będzie dużo Nathanowych scen ^^

Mam nadzieję, że pod tym będzie choć jeden komentarz ;)

Pozdrawiam Ciepło, KaMa :)

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 12

- Mamo? Coś się stało?- zapytałam niepewnie
- Klaudia... Klaudia miała wypadek...- powiedziała cicho
- Co?! Co się stało?!- moje oczy naszły łzami
- Jeździła na rolkach i... i... jakiś pijany chłopak uderzył w Nią samochodem- wyszlochała
Rozłączyłam się, szybko wstałam z łóżka i wyciągnęłam torbę, do której wrzucałam ciuchy.
- Ola co się stało?-spytał zdezorientowany chłopak
- Moja Klaudia miała wypadek musze tam być!- podbiegłam szybko do laptopa i sprawdziłam loty do Polski- Nathan zawieziesz mnie na lotnisko?
- Ola uspokój się- podszedł do mnie i przytulił- Może to nic poważnego
- Gdyby tak było mama by nie płakała. Zrobisz to dla mnie?
- Olaa...
- Nie to nie sama sobie poradzę- oderwałam się od niego, zarzuciłam torbę na ramię, wzięłam portfel i wybiegłam z pokoju. Wyciągnęłam telefon i od razu wybrałam numer:
- Cześć ciociu. Kiedy wracacie?
- Cześć Mała. Pojutrze, a co? coś się stało?
- Klaudia miała wypadek, musze lecieć do niej- powiedziałam przez łzy
- Ooo nie... Co się stało?
- Polskie drogi i pijani kierowcy coś Ci mówią?
- Co z Nią?
- Nie wiem. Ciociu gdzie mam zostawić klucze? zaraz musze być na lotnisku.
- Weź ze sobą. Leć Mała. Jak będziesz coś wiedziała to dzwoń. Trzymaj się. Pa
- Okej. Dziękuje Ciociu. Pa
Rozłączyłam się i wyszłam z mieszkania. Poczekałam cierpliwie, aż Nathan łaskawie wyjdzie i zamknęłam drzwi. Wrzuciłam do torebki klucze i telefon i ruszyłam w stronę postoju taksówek.
- Ola chodź zawiozę Cię- powiedział Nathan łapiąc mnie za rękę
- Nie dziękuje poradzę sobie...
- Ola, proszę Cię nie rób scen- mruknął pociągając mnie za rękę- Rozumiem, że Twoja siostra miała wypadek. Też bym tak zareagował gdyby to Jess miała wypadek,-patrzył mi w oczy- ale pierwsze co musisz zrobić to się uspokoić. To najważniejsze. Nie możesz podejmować zbyt pochopnych decyzji...
- Nathan czy Ty w ogóle słyszysz sam siebie?! Jakich pochopnych decyzji?!-wkurzyłam się
- Ola uspokój się proszę...
- Nie! Przepraszam Nath, ale moja siostra mnie potrzebuje i musze przy niej być, a nie siedzieć ponad 1200 km od niej z założonymi rękami! - wyrwałam rękę z jego objęć
- To Twoja decyzja- posmutniał
- Kochanie... Przepraszam...- wtuliłam się w niego- Kocham Cię i to bardzo, ale to moja siostra, muszę przy niej być
- Rozumiem Kochanie- pocałował mnie w czoło- Ja Ciebie też- uśmiechnął się- Chodź zawiozę Cię na lotnisko- złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do samochodu. Po 30 minutach byliśmy na lotnisku. Wbiegłam szybko do budynku i podbiegłam do kas.
Jak to się mówi? a tak "Głupi to ma zawsze szczęście". Tak mam szczęści kupiłam ostatni bilet na ten Lot. Miałam jeszcze 15 minut do odprawy. Usiadłam na jednym z krzeseł i schowałam twarz w dłonie.  Nathan kucnął naprzeciwko mnie:
- Kochanie?
- Hmm...?- wymruczałam w dłonie
- Spójrz na mnie- spojrzałam na jego twarz. Jego mina nie wyrażała żadnych uczuć
- Kocham Cię BabyNath- uśmiechnęłam się blado
- Właśnie to chciałem Ci powiedzieć- zaśmiał się- Kocham Cię Księżniczko- założył mi kosmyk włosów za ucho
- Nathan, obiecaj mi, że ten wyjazd nie zmieni nic pomiędzy Nami- znów poczułam kujące łzy
- Kochanie to nic nie zmieni. Ja dalej będę Cię kochał tak samo mocno jak teraz- przytulił mnie- ale Ty obiecaj mi, że w wolnym czasie, będziemy gadać na Skypie.
- Obiecuje- uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta.

Po paru minutach, które spędziliśmy na czułościach usłyszałam głos kobiety, która zapraszała do odpraw. Pożegnałam się z chłopakiem. Wzięłam torbę i poszłam w tamtym kierunku. Odprawa poszła szybko i po 5 minutach siedziałam już na miejscu. Włożyłam słuchawki i z moich oczu znów popłynęły łzy.
Nie chcę opuszczać Nathana... Ale nie chcę też zostawiać Klaudii. Obiecałam, że nigdy jej nie zostawię i obietnicy dotrzymam.
Po jakimś czasie mimowolnie usnęłam.

                                                                                   ***
Wybiegłam z budynku Polskiego lotniska i przepychając się przez tłum wsiadłam do taksówki.
Podałam adres szpitala w którym leżała Klaudia i ruszyliśmy. Napisałam do Nathana sms'a że jestem już w Polsce i że go bardzo Kocham. No cóż będę tęsknić za Nim.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, zapłaciłam, głośno westchnęłam i wysiadłam z auta.
Weszłam do budynku i podeszłam do recepcji:
- Dzień Dobry
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Chciałam się dowiedzieć gdzie leży moja siostra, miała wczoraj wypadek
- Nazwisko?
- Markowiak Klaudia
- Pierwsze piętro, OIOM
Podziękowałam i poszłam pod wskazane miejsce. Przeszłam przez szklane drzwi i zobaczyłam mamę:
- Mamo?
- Ola?!- spojrzała na mnie i rzuciła się na mnie- Co Ty tu robisz?
- Nie mogłam zostawić Klaudii- uśmiechnęłam się blado- Co z Nią?
- Jest w śpiączce, ma złamaną rękę i nogę.
- O nie...- usiadłam na plastikowym krześle i schowałam twarz w dłonie- Co to za Idiota?-spytałam
- Kto?
- No ten co ją potrącił, zabije go!
- No nie wiem czy będziesz chciała to zrobić....
- Czemu?- zapytałam zdziwiona
- Bo to był... Mikołaj...
- Mój Mikołaj?!
- Tak Twój przyjaciel- mama usiadła obok mnie i przytuliła- Cieszę się, że przyjechałaś


                                                       ***(5 miesięcy później)***

Wstałam rano z myślą, że to dziś Klaudia się wybudzi. Ubrałam się w czarną bluzkę z długim rękawem, jeansy i kozaki, umalowałam i uczesałam.
Gotowa zeszłam na dół gdzie siedział Tata:
- Dzień Dobry- uśmiechnęłam się
- Witam moją małą córeczkę- uśmiechnął się do mnie i pogłaskał po brzuchy gdy podeszłam do stołu.- Jak się czujesz?
- Dobrze, tylko trochę robi mi się ciężko- zaśmiałam się i chwyciłam za kanapkę
- No nie dziwie się. A jak tam ten Twój?
- Tato mówiłam Ci, że on nie jest już mój. Po dwóch miesiącach, stwierdziliśmy, że związek na odległość nie ma sensu. Zwłaszcza, że ta odległość wynosi 1200 kilometrów- powiedziałam smutno
- Kochasz go jeszcze?- zapytał Tata uśmiechając się lekko
- Tak, Kocham, ale nie zmienia to faktu, że nie możemy być razem- spuściłam głowę, nie chciałam, żeby tata widział, że płacze- Pójdę już do Klaudii- cmoknęłam go w policzek, wzięłam kolejną kanapkę. Założyłam płaszcz, szalik i rękawiczki (w końcu to już listopad ^^) i wyszłam na zimne podwórko.
20 minut później byłam już w szpitalu. Weszłam do sali i wygoniłam mamę do domu. Ona siedzi tu każdego dnia. Chcę jej ulżyć i ją zastąpić, żeby mogła wypocząć, ale nie pozwala mi ze względu na mój stan.
Podeszłam do szafki, wzięłam szpatułkę na której zawinięty był wacik, który zamoczyłam w wodzie. Podeszłam do Klaudii i przetarłam jej usta. Chodziło o to by nawilżać jej usta, żeby nie popękały, bo rany na nich mogły by się nie wyleczyć.
Poprawiłam poduszkę Siostrze i usiadłam na krześle przy jej łóżku. Chwyciłam jej dłoń i pogłaskałam:
- Klaudia proszę. Obudź się- powiedziałam cicho mając nadzieję, że posłucha. Oparłam czoło o jej rękę i poczułam, że się poruszyła. Pomyślałam, że to odruch bezwarunkowy, ale myliłam się:
- Ola?- usłyszałam cichy, zachrypnięty głos. Głos mojej Klaudii. Uniosłam głowę i zobaczyłam, że patrzy na mnie! Ona się obudziła! Moje szczęście było nie do opisania. Od razu wstałam z krzesła i przytuliłam Siostrę.
- Klaudia nareszcie się wybudziłaś- popłakałam się ze szczęścia, odkleiłam się od niej i podałam jej szklankę wody, aby nawodniła gardło
- Jak długo spałam?-zapytała cicho
- 5 miesięcy- poprawiłam jej niesforny kosmyk włosów, który spadał jej na oczy- Pamiętasz co się stało?
- Nie do końca... Pamiętam tylko, że jeździłam z Magdą na rolkach i przeraźliwy ból...
- Mikołaj był pijany i walnął Cię samochodem. Mała nastraszyłaś nas okropnie.
- Cieszę się, że przyjechałaś... A Ty...?- spojrzała na mój brzuch
- Tak- odpowiedziałam głaszcząc się po Nim
- Z Kim?
- Z Twoim idolem.-uśmiechnęłam się słabo- Tego dnia gdy miałaś wypadek, chciałam Ci powiedzieć, że mam chłopaka i że jest Nim Nathan- uśmiechnęłam się
- O ja...
- Ale przyjechałam tu do Ciebie i siedziałam tu przez cały czas i zerwaliśmy...
- A on wie o dziecku?- zapytała patrząc mi w oczy
- Nie, nie wie. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży dwa dni później.
- To czemu mu nie powiedziałaś?
- To by nic nie zmieniło- łzy ponownie ukuły mnie w powieki- Pójdę po lekarza- uścisnęłam jej dłoń i wyszłam z sali i udałam się do pokoju lekarzy...


****************************************************************************
Hej Słońca!

Jest 12 rozdział. Długo musiałyście czekać, ale następny będzie znacznie szybciej, obiecuję ^^
Ola w ciąży, nie spodziewałyście się tego, nie? :p
Mam nadzieję, że się spodoba ^^

Pozdrawiam KaMa <3

piątek, 6 września 2013

Rozdział 11

- It's Wanted Wednesday!- odkrzyknął Nathan do kamerki i obaj zaczęli skakać
Jay spojrzał na mnie szczerząc się- A oto- zwrócił kamerke na mnie- nasz nowy nabytek. Import prosto z Polski!- zwrócił kamerke na mojego chłopaka- Przedstaw Nam swoją koleżankę
- A więc moi drodzy- zaczął Nath, obejmując mnie ramieniem- To jest Ola. Jest Polką i jest moja.- cmoknął mnie w policzek
- Nasza!- krzyknął Max
- Nie, moja!
- A właśnie, że nie!- Tom podbiegł do Nas i przerzucił mnie przez ramie i zaczął biec, a Nath za nami
- Tom puść mnie!
- Nie!
- Tom proszę!- krzyczałam śmiejąc się
- Nie ma takiej opcji Złotko- zarechotał
- Oddaj moją dziewczynę!
- Ola jest Nasza!
- Tak, ale to moja dziewczyna oddaj mi ją!- krzyknął Brunet
Tom zatrzymał się i spojrzał na kolegę. Po czym przekręcił mnie tak, że wylądowałam na jego rękach:
- No dobrze, proszę. Oddaje do rąk własnych.- podał mnie Nathanowi.
Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie:
- A więc dziewczęta, jak widzicie na załączonym obrazku, Ciacho z The Wanted jest zajętę- usłyszeliśmy głos Jay i chłopak mnie postawił na ziemi
- Olcia teraz lepiej Nathan niech Cię pilnuje, bo fanki Cię znienawidzą
- Nie przesadzaj Parker- mruknął Nath siadając przy konsoli
- Tom skąd znasz zdrobnienia mojego imienia? Miałeś problem z wypowiedzeniem "Ola" a teraz jeszcze zdrabniasz, zadziwiasz mnie- powiedziałam z uznaniem
- A wiesz ma się te swoje źródła- pomachał brwiami
- A tymi źródłami-zaczął Siva obejmując mnie ramieniem- jest nic innego jak google- zaczęliśmy się śmiać, a Tom miał mega facepalma
- Ale śmieszne. A Ty co Siva jak szukałeś prezentu dla Naree to kto Ci pomógł?- mulat patrzył na niego uważnie- No oczywiści, że Wujek Google!
- Chłopcy spokojnie- stanęłam miedzy nimi- nie kłóćcie się proszę. It's Wanted Wednesday! Nie możecie się kłócić! Bo jak nie to pójdziecie do kąta!- Nath z Jayem i Maxem parsknęli, a ja pogłaskałam Sive i Toma po ramieniu. Loczek wyłączył kamerkę i podał ją mi. Chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie wpadł do salki wysoki facet po 30-stce
- Cześć Wam chłopaki
- Cześć Scooter- odpowiedzieli chórkiem
- A Ciebie nie znam- spojrzał na mnie z nad papierów- Scooter- podał mi dłoń
- Ola- uśmiechnęłam się lekko ściskając jego dłoń
- A Ty Olu jesteś...?
- Moją dziewczyną- powiedział Nathan przytulając mnie
- Aha okej. Miło poznać- uśmiechnął się ciepło- To zapraszam Cię na fotel obok konsoli, a chłopaków do mikrofonów.
- Tak jest!- chłopcy ustawili się w rzędzie, zasalutowali i maszerując jeden za drugim przeszli za drzwi prowadzących do mikrofonu.
- Idioci- mruknął mężczyzna i usiadł na krześle przy konsoli, zaśmiałam się cicho i zajęłam wskazane miejsce. Chłopcy założyli słuchawki, wyciągnęli teksty i popłynęły pierwsze dźwięki piosenki.
- Zobaczysz jakiego masz zdolnego chłopaka- uśmiechnął się Scooter- on tą piosenkę napisał kilka dni temu. Już wiem co go natchnęło- uśmiechnęłam się tylko do niego i spojrzałam na Nathana, który patrzył mi prosto w oczy śpiewając:

She wants me to come over I can tell, her eyes don’t lie
She’s calling me in the dark
She moves us where the room around the lights turn like the sky
Confidence like a rock star...


Rozpływałam się pod wpływem jego głosu, gdy przejął Max:

I wanna put my hands on her hands
Feel the heat from her skin
Get reckless in the star light
I’m moving to the beat of her heart
I was so lost until tonight
Tonight


Patrzyłam w szybę oczarowana  ich głosami, gdy wszyscy zaczęli refren:

I found you in my darkest hour
I found you in the pouring rain
I found you when I was on my knees
And your light brought me back again
Found you in a river of pure emotion
I found you, my only truth
I found you and the music played
I was lost, till I found you, you, you
Till I found you, you, you


Tom:
The night is getting older
And I can’t come off this high
I don’t want this here to end

Siva:
I know she feels the same
cause I can see it in her eyes
She says "can we start again?"

Max:
I wanna put my hands on her hands
Feel the heat from her skin
Get reckless in the star light

Nathan:
She's moving to the beat of my heart
We were so lost until tonight

Tonight

Chłopcy dalej ciągnęli refren, a Nathan patrzył mi się uważnie w oczy. Jakby próbował wyczytać z nich coś wyczytać. Muzyka trochę przycichła, a brunet skupił się całkowicie na moich oczach, zaczął a ja się rozpłynęłam :

 I said people, we’re all looking for love tonight
Sometimes we can’t see it,
We’re all blinded by the light
And we all get low, all get low
Searchin for that peace of mind
Just when I’d given up,
Lookin for some kind of sign
That's when I found you, you, you
I found you, you, you
I found you, you, you
I found you, you, you


- Dzięki chłopaki! Byliście świetni, na dzisiaj koniec- wyrwał mnie głos Scootera i ogarnęłam, że patrze już na puste pomieszczenie
- I jak Ci się podobało?- mruknął mi Nath do ucha przytulając od tyłu
- To było... Nie wiem co mam powiedzieć... Genialne!
- Cieszę się- cmoknął mnie w policzek- wiesz to taki prezent dla Ciebie
Wstałam i zarzuciłam mu ręce na szyje:
- Dziękuję, to najlepszy prezent jaki dostałam- czułam, że spływają mi łzy po policzku, ale chłopak szybko je wytarł
- Nie płacz Wariatko- zaśmiał się, uśmiechnęłam się lekko i wpiłam w jego usta
Trwaliśmy tak  dłuższą chwile, gdy usłyszeliśmy mruczenia chłopaków i Scootera. Niechętnie oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy się na nich:
- Co zazdrościcie?- zaśmiał się chłopak obejmując mnie
- Zakochańce
- Scooter zazdrościsz mi, bo Ty nawet dziewczyny nie masz, nie mówiąc już o żonie...
- Ty Młody nie pozwalaj sobie- zagroził mu palcem
- No co? Źle mówię?
- A weź- machnął ręką- To w takim razie dziękuje wam jeszcze raz. Myślę, że to będzie dobre już na płytę. Nath- podał mu rękę- pojechałeś z tą solówką. Dozobaczenia niedługo!
-Cześć!- odpowiedzieliśmy chórkiem
Po wygłupach chłopaków wraz z Nathanem pożegnaliśmy się z chłopakami i ruszyliśmy do kina. Wsiedliśmy w samochód i 20 minut później byliśmy pod budynkiem. Stanęliśmy przed tablicą, na której wyświetlane godziny i tytuły filmów:
- To co Skarbie wybierasz?-mruknął przytulając mnie od tyłu
- Nie wiem. Może lepiej Ty wybierz co?
- A może pojedziemy do mnie?- zaczął całować mnie po szyi
- A tak chciałeś iść do kina...-zaśmiałam się
- oj to było wczoraj...- nie przestawał mnie całować
- I dzisiaj-mruknęłam- Nawet nie ma mowy- odwróciłam się do niego- wybierz jakiś film Casanovo!
- Ej! Nie przeginaj!
- Też Cię Kocham- pocałowałam go w usta
- Nathan?- usłyszałam za sobą, oderwał się ode mnie i spojrzał w tamtym kierunku
- Jess!- krzyknął i rzucił się na dziewczynę przytulając ją, stałam patrząc na nich tępo
- Puść mnie, bo mnie udusisz Głupku!
- Jak ja Cię dawno nie widziałem.
- No wiesz gdybyś częściej przyjeżdżał do Gloucester, a nie siedział tu to było by inaczej- zaśmiała się
- Oj marudzisz, wiesz że pracuje- poczochrał dziewczyne- Co Ty tu robisz?
- Przyjechałam z Markiem do kina.
- Aż do Londynu?!
- Oj chciał być romantyczny! A Ty co tu robisz?- chłopak odwrócił się i pokazał ręką abym podeszła. Zmieszana podeszłam powoli, a chłopak objął mnie ramieniem.
-  Jess poznaj to Ola moja dziewczyna, Ola to Jess moja młodsza siostra
- Cześć, miło mi- podała mi dłoń którą uścisnęłam
- Mi również- uśmiechnęłam się
- A Ty chyba nie jesteś angielką...
- Nie, ja jestem Polką.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę z siostrą Natha, pożegnaliśmy się i wyszliśmy z kina. Zrezygnowaliśmy z filmu. Chłopak sam stwierdził, że to przereklamowane -,- Cieszył się jak małe dziecko na widok swojej siostry, a mi przypomniało się że dawno nie rozmawiałam z Klaudią. Po długich namowach pojechaliśmy do mieszkania cioci.
Odkluczyłam drzwi i pobiegłam do pokoju. Włączyłam laptopa. i włączyłam skype.
Nie było ani mamy, ani Klaudii. Miałam dziwne przeczucie, że coś się stało.
Usiadłam zrezygnowana na łóżku. Za chwile przyszedł Nath z dwoma kubkami herbaty
- Co jest?
- Nic- mruknęłam cicho
- No przecież widze
- Mam dziwne przeczucie....
-Jakie?- podał mi kubek z którego się napiłam
- Że coś się stało. Nie wiem czemu.
- No to zadzwoń do Kla...
- Klaudii ciołku- zaśmiałam się
- Zadzwoń do niej- cmoknął mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam telefon z torebki. Wybrałam numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę, po chwili usłyszałam znajomy głos:
- Halo?- usłyszałam zapłakaną mamę, byłam pewna że coś się stało...

*******************************************************************************
Heeellooo!

Trochę Romantyzmu :p
Mam nadzieję, że się spodoba :D

Rozdział z dedykiem dla mojej Kochanej Lexy, bo ma dzisiaj urodzinki :D
Słońce duuuuużo miłości, szczęścia, radości, żebyś zawsze była taką pozytywną wariatką jaką jesteś, zdrówka i spełnienia najskrytszych marzeń, samych piąteczek w szkole :D :***
( przepraszam, że nie pisałam wcześniej)

Kocham KaMa<3